 |
|
uśmiech na pozór to najbanalniejszy sposób by nakarmić innych kłamstwem, że wszystko jest w porządku . / nie moje
|
|
 |
|
A gdybym stanęła w Twoich drzwiach i ścierając z policzków rozmazany tusz, uśmiechnęła się ze szklącymi od łez oczami, tak niepewnie? Gdybym w środku nocy pijana, z butelką wódki w ręku, wyziębiona i zrozpaczona krzyczała pod Twoim oknem, tak boleśnie, mówiła złamanym głosem o tym, jak bardzo Cię kocham i zwijała się z bezsilności, kuląc się na chodniku? Jeśli zadzwoniłabym do Ciebie o trzeciej w nocy, wyrywając Cię ze snu, i zwyczajnie milczała, chcąc usłyszeć, jak oddychasz, po chwili się rozłączając? A co, jeśli bym z dnia na dzień, każdego pojedynczego dnia, spadała na dno? Gdybym tak niemożliwie się zmieniła, całkowicie? Gdybym udawała kogoś, kim nie jestem, grała emocje, uśmiech, nie byłabym tą osobą, którą poznałeś? Czy wtedy, widząc mnie taką, uwierzyłbyś, że chcąc dla mnie dobrze, zaszkodziłeś mi bardziej? Odpowiedz, uwierzyłbyś?
|
|
 |
|
tęsknie gdy patrzę na nasze zdjęcie w ramce, pościel pachnie tobą, zamykam oczy - czuję Cię obok, otwieram je i znikasz - to był błąd. / pierdolona dama
|
|
 |
|
`נє∂ηα żуℓєткα,
נє∂ηα żуłα,
נє∂ησ ¢ιę¢ιє,
נє∂ηα ¢нωιℓα
ι ρσ мηιє `
|
|
 |
|
Zapłakana z butelką piwa w rękach siedziała nad Wisłą. Zagubiona w plątaninie własnych myśli nie usłyszała kroków zmierzających w jej stronę
"Znowu tutaj siedzisz?" znajomy głos przywrócił ją do rzeczywistości. Podniosła głowę, a po chwili spoglądała w ciemne oczy bruneta. Tuż za nim stało troje chłopaków. "Co tu robicie?" mruknęła z powrotem opuszczając głowę. "Jak to co? Jesteśmy kiedy potrzebujesz" chwilę później siedzieli tuż obok. "Dlaczego płaczesz?" jeden z nich wyjął jej butelkę z dłoni i bez słowa wyrzucił do stojącego niedaleko kosza ze śmieciami. "Oddaj" mruknęła, a po jej twarzy spłynęła następna partia łez. "Ja nic już nie mam rozumiecie? Wszystko czego się nie dotknę wali sie jak domek z kart. Jestem do niczego". Spojrzeli na siebie nic nie rozumiejąc/ "Kto Ci tak powiedział?" "On" usłyszeli jej szept "I miał cholerną rację. Przegrałam swoje życie.."
|
|
 |
|
Wiem, miałam się wczoraj odezwać, ale brakło mi odwagi. Wybrałam te pierwsze trzy cyfry, a na resztę nie miałam sił. Obiecuję, naprawdę, kiedyś za wszystko Cię przeproszę, wytłumaczę i obalimy flachę za te złe czasu, ale nie teraz. Teraz jeszcze upadam, staczam się, ale wiedz, że pamiętam, ciągle pamiętam. Któregoś dnia wrócę, lepsza./esperer
|
|
 |
|
Ja? Oddałabym wszystko aby był szczęśliwy, umarłabym za Niego, zabiłabym.. A On? Rani mnie na każdym kroku, zabija we mnie wszystkie pozostałe uczucia, niszczy doszczętnie, pała nienawiścią...
|
|
 |
|
Powiedz.. Mój ból Cię uszczęśliwia? Moje łzy powodują na twej twarzy uśmiech?
|
|
 |
|
nie można go nazwać tylko RAPEREM. bo zasługuje na miano stwórcy i najlepszego na świecie poety. ja przy Jego kawałkach odlatuje gdzieś ponad niebo, zamykam oczy i nie trzeba nic więcej. wystarczą Jego słowa, głos i to jak doskonale składa litery. to ktoś kto tworzy więcej niż tylko muzykę, to sztuka, prawdziwa sztuka w której najwięcej jest serca i radości z robienia tego co się kocha. to artysta ponad miarę czasów, a ja zawsze będę zasypiała z Jego głosem w słuchawkach bo nikt nie leczy ran tak dokładnie jak on. tak to właśnie Pezet, najlepszy z najlepszych, kreator moich dni. | paulysza
|
|
 |
|
włączasz swoją ulubioną piosenkę, zauważasz że nie ma teledysku, wsłuchujesz się w słowa, zamykasz oczy i tworzysz własne sceny. sam sobie wyobrażasz najlepszy teledysk życia, spróbuj. | paulysza
|
|
 |
|
i nie musi być cieplej, choć kolejny raz nie grzeją, problem w tym, że nie mam Ciebie, ale kto by tam się przejął, i pozmywam te naczynia które ciągle leżą w zlewie, a z blatu zetrę te okruchy życia na ziemię. | huczuhucz ♥♥!
|
|
 |
|
Przemoknięte serca miast i tylko Ty i ja, szczęśliwi tym dniem... bo choć zapomniał o nas świat, mokrzy od stóp do głów nie tracimy nadziei... | huczuhucz ♥!
|
|
|
|