 |
|
obiecaj mi, że rzucisz mnie w słoneczny dzień. że będę mogła pójść wtedy na plażę i popatrzeć na tyłki chłopaków . nie chcę siedzieć w domu i płakać razem z chmurami.
|
|
 |
|
Miał wszelkie cechy toksycznego kawalera : czarujący, seksowny i wolny jak ptak, powinien złamać mi serce. Ale od samego początku i wbrew rozsądkowi (nawet z cieknącym nosem miał prawie dziesiątkę w dziesięciostopniowej skali ; ja w dniu ślubu, z makijażem od artystów z ‘Vogue’a ‘, będę się cieszyć, gdy uciułam siedem) zawsze wiedziałam, że to ja go zawiodę.
|
|
 |
|
I nigdy nie mów, że kochasz tylko po to, żeby kogoś pocieszyć. Nigdy nie mów o wspólnych nocach, skoro wiesz, że jednak nie chcesz. Nigdy nie zostawiaj pijanego, skoro wiesz, że sam pijesz. Nigdy nie mów, że Cię nie ma, lecz po prostu powiedz, że nie chcesz rozmawiać. Nigdy nie mów, że wszystko Ci się we mnie podoba, jeśli nie podoba Ci się nic. Nigdy nie mów, że jestem jedyna, wyjątkowa, skoro wiesz, że to gówno prawda. Nigdy nie całuj, jeśli wiesz, że to dla Ciebie nic nie znaczy, bo dla kogoś może to oznaczać bardzo dużo. Nigdy nie mów "zapomnij", skoro wiesz, że i tak tego nie zrobię, bo nie chcę i nie potrafię. Nigdy nie mów, że to nie jest takie trudne, jeśli wiesz, że dla mnie to najtrudniejsza rzecz jaka kiedykolwiek zrobiłam. Nigdy nie chciej wracać do starych czasów, skoro wiesz, że niedługo zostawisz, złamiesz serce i powiesz "spierdalaj". Proszę Cię, nie kłam. Czy wymagam za wiele?
|
|
 |
|
Nie jesteś jakiś super fajny. Nie myślę o tobie 24h na dobę. I nawet nie jaram się tobą, gdy cię widzę. Ale masz w sobie coś, co sprawia, że chcę mieć zawsze przy sobie.
|
|
 |
|
odrabiała lekcje, w trakcie, popijała gorącą czekoladę i jadła ukochane herbatniki. po godzinnej pracy zasiadła, na wygodnym bujanym fotelu, przy kominku i rozmyślała. stwierdziła, iż cholernie tęskni za tęczówkami chłopaka, którego widziała, raptem raz, a zapadł w jej pamięci. może dlatego, że ostatnio poświęca mu każdą wolną chwilkę, jak totalna idiotka.
|
|
 |
|
To co się ze mną dzieje, to moje niezdecydowanie i strach, to wina mamy i taty. Najpierw wysyłają mnie do szkoły katolickiej dla grzecznych dzieci, a potem zakazują mi spotkań ze znajomymi. Tata wcale nie żartował, kiedy mówił, że wyśle mnie do rumuńskiego klasztoru. Ten tylko nie jest rumuński. Jak mam zdobyć jakieś doświadczenie, jeśli nigdy nie spotykam żadnych chłopaków?
|
|
 |
|
pierdolona nadzieja pozwala mi wierzyć w jakieś beznadziejne cuda, które nie istnieją, to znaczy na pewno nie zaistnieją w moim życiu.
|
|
 |
|
Pragnę tego mężczyzny w sposób, który nic nie ma wspólnego z tym, kim jest on i kim jestem ja, za to bardzo dużo z żądzą, ucieczką, złością, pepsi i potrzebą poczucia, że jestem żyjącym, oddychającym ciałem, a nie kupką szarego popiołu rozsypanego na zboczu góry.
|
|
 |
|
Ale z ciebie niedorajda, nawet kochać nie potrafisz.
|
|
 |
|
wmawiam wszystkim że nie mam serca, szukam rad jak żyć na kapslach z Tymbarka, noszę trampki i podarte jeansy, w koszuli czuję się najlepiej a na mojej torbie jest mnóstwo agrafek, oglądam Dr House i mam bałagan w pokoju, co noc zagryzam wargi i tłumię krzyk w poduszce, moja przyjaciółka mówi, że gdyby była na miejscu mojej mamy już dawno wysłałaby mnie do psychiatryka. wcześniej byłam inna, dzięki, naprawdę, ale wiesz, wolałam szczęśliwą wersję mnie, kochanie.
|
|
 |
|
Nienawidzę go. Przez niego nie mogę malować, nie mogę myśleć, nie mogę czuć. Czuję jedynie, ze mój umysł spowija mgła. Całe wieki zajmuje mi znalezienie właściwego słowa, zapominam twarze przyjaciół, biorę do ręki korkociąg i nie pamiętam, jak się go używa. Ktoś mi mówi, że umarła mu matka, a ja gapię się na niego jak idiotka, bo nie wiem, co wypada powiedzieć w takiej sytuacji. Jakbym była uwięziona w szklanej bańce : nic nie przedostaje się do środka i nic nie wydostaje się na zewnątrz.
|
|
 |
|
Zdałam sobie sprawę, że zostałam schwytana w paradoks własnej produkcji. Jeśli chcę go zatrzymać w moim życiu, muszę wycinać każdą najmniejszą gałązkę kiełkującego do niego uczucia.
|
|
|
|