 |
|
Nawet nie wiedzieliśmy, że każdego dnia widzimy się po raz ostatni. Że nigdy już nie będę kochała go tak mocno jak wczoraj,a to już zmienia pogląd na wszystko. Kto by pomyślał, że rozstanie waliło nam przed oczami niczym wielki neon, a my udawaliśmy ślepych. /esperer
|
|
 |
|
Lubię udawać, że to co się dzieję w moim życiu jest zamierzone i zaplanowanie. Lepiej mówić, że tak właśnie miało być niż tłumaczyć każdemu,że po raz kolejny kilka spraw wypadło z moich dłoni./esperer
|
|
 |
|
zawsze coś się kończy i coś się zaczyna.
|
|
 |
|
Cudownie było zapomnieć się na moment.Cudownie było czuć wiatr we włosach. Szła po plaży w letniej sukience,i leciutko się uśmiechała.Obudziła się w niej ta mała dziewczynka którą była,nim los zabrał jej radość życia,jednocześnie zabierając miłość. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła ,że wszystko się ułoży. Że może los nie chciał jej zranić.Tylko po prostu ochronić,przed miłością,która tak często raniła,która nie była taka wspaniała,za jaką ją początkowo miała.Zakochani ludzie wszystko widzą inaczej. Z rozmyślań o duchach przeszłości wyrwała ją przyjaciółka. -Mówiłam Ci,że z tym uśmiechem wyglądasz ślicznie? -Dziękuję-odpowiedziała cicho,nie przestając się uśmiechać.Szczerze cieszyła się z dopiero co odzyskanej umiejętności/hoyden
|
|
 |
|
Udowodnimy, że kilometry mogą łączyć.
|
|
 |
|
-Zmienię się-obiecywał.
Nie mógł tego zrobić,nie mógł zmienić czegoś co już od dawna weszło mu w krew,razem z litrami wypijanego alkoholu.Kłócił się,kłamał,ranił swoją pokerową twarzą.Nie takiego go pokochała. Nie mogła czekać na coś co pewnie nigdy by się nie zdarzyło. Nie mogła dać mu kolejnej szansy. Decyzja by zakończyć toksyczny związek nie była łatwa. Bolało ją serce gdy patrzyła w te ukochane oczy. Przecież wraz z końcem związku,miłość tak po prostu się nie ulatnia. Kochała go.Dlatego musiała odejść.Musiał się nauczyć,że nie wolno dawać obietnic bez pokrycia.Musiał się nauczyć,że nie wolno ranić tych którzy nas kochają. Musiał.By nie został później sam /hoyden
|
|
 |
|
Poniedziałek.Lekcja polskiego. Jak w przeciągu minuty ulubiony przedmiot może stać się torturą? Otóż to zupełnie proste. Dziewczyna siedziała w zimnej ławce,nie obchodziło ją zupełnie nic. Nie było ważne co Marlow sądzi o ludziach czarnych.Czy jądro ciemności to tylko fikcja,i czy j.polski można tak sobie olewać. Drugorzędną sprawą stały się upragnione studia dziennikarskie. Absolutnie nic nie mogło wyrwać jej ze swojej skorupy.Była smutna...Jej świat skruszył się jak stare ciastko.Skruszył i posypał. Bo chłopak,którego kochała zostawił ją. Nie traktowała tego jak osobistej porażki, to tylko jej miłość wygrywała marsz żałobny w sercu. A tęsknota jej wtórowała. W tej melodii było coś strasznego, bo to oznaczało definitywny koniec. Umarła nie tylko jego miłość do niej. Umarła też jej wiara w ludzi/hoyden
|
|
 |
|
Mama? Tata? Bóg? Ktokolwiek? Czemu zostawialiście mnie tutaj samą? Czemu pozwalacie smutkowi rządzić moim życiem? /esperer
|
|
 |
|
Sprawiasz sobie ból - bo on zadał go Tobie. poprzez ranienie siebie likwidujesz ból psychiczny, który mogałbyś oddać jemu. Gdzie tu logika?
|
|
 |
|
Każdy kto Cie zna, pamięta Cię inną.
|
|
 |
|
Niszcze siebie, bo nie lubie być tym kim jestem. Nienawidzę wszystkiego w sobie od stóp do czubka głowy. Gdybym mogła chciałabym urodzić sie jeszcze raz.
|
|
|
|