 |
|
aż nie mogę się doczekać miny kumpli, kiedy wejdę na salę w krótkiej sukience. z obdartymi kolanami, czołem, wielkimi siniakami na udach i raną aż do mięsa na lewej dłoni. / egoistyczna.suka
|
|
 |
|
-hahahah, łamaga z ciebie. jak mogłaś spaść ze schodów? jeszcze zrozumiałbym, gdybyś piła, ale totalnie trzeźwa? nie, po prostu nie wierzę. kaleka! - śmiał się ze mnie, kiedy jechaliśmy samochodem, a ja zwijałam się na przednim siedzeniu z bólu. mimo wszystko uśmiechnęłam się do niego - ale ty kochasz tą łamagę... - otulił mnie miłym spojrzeniem, pełnym uczucia i troski - kocham, kocham... - jego ton brzmiał tak miękko, że poczułam jak rozgrzewa mi się serce. / egoistyczna.suka
|
|
 |
|
- jejku to słodkie, że mnie kochasz choć się nie znamy, a widziałeś mnie ze dwa razy w kolejce po espresso, naprawdę
|
|
 |
|
"obróciłem się tylko na chwilę, a ona już była w połowie drogi!" mówił głośno tłumacząc całe zdarzenie mojej mamie. "nie mogłaś choć chwilę poczekać? gdybym się obrócił to może zdążyłbym cię jeszcze złapać" spojrzał tym razem na mnie, a ja z grymasem na twarzy, który miał przypominać uśmiech pokręciłam głową z dezaprobatą. / egoistyczna.suka
|
|
 |
|
jak już wpakować się w miłość to chociaż z jakiś racjonalnych powodów.
|
|
 |
|
patrz znowu zachlana płakałam. może nie tyle przez ciebie co przez wspomnienia z tobą. jeszcze mi się trochę podobają.
|
|
 |
|
właśnie schodziliśmy ze schodów. przemek potknął się, a ja zaczęłam się z niego śmiać, że chyba coś pił. nie zdążyłam dokończyć zdania a już jak długa leżałam na samym dole i dość mocno uderzyłam się w czoło. szybko do mnie podbiegł i postawił na ziemi. przytuliłam się do niego mocno i wymamrotałam tylko, że mi słabo. obudziłam się po chwili, leżąc na ziemi, a nade mnie klęczał chłopak i szturchał, abym się ocknęła. powoli podniósł mnie i zaniósł do łóżka. "musiałaś to zrobić dziś? jeden dzień przed sylwestrem? nie mogłaś spaść z tych schodów w niedzielę?" marudził. ja tylko uśmiechnęłam się do niego, a stróżki łez i krwi zaczęły lecieć mimo woli. przytulił mnie i pogłaskał po włosach "no już, kochanie, nie płacz, przecież to nie twoja wina." / egoistyczna.suka
|
|
 |
|
Nie chcę myśleć ile razy powiedziałam "jest dobrze", kiedy świat rozpierdalał mi się na małe kawałeczki.
|
|
 |
|
lubiłam w nim tą nieprzewidywalność, tą tajemniczość. potrafił mnie zaskakiwać, jak nikt inny. często właśnie dumałam dobrych kilkanaście minut nad jego wypowiedziami, by odczytać ich podtekst, tudzież przesłanie lub jakikolwiek sens. dziwiło mnie to, że był taki inteligentny, tak bystry, mądry, a w dodatku tak zabójczo przystojny. tyle mnie nauczył. tyle wartości wniósł w moje życie. pokaz jaką radość można czerpać z błahych rzeczy. jego poczucie humoru było zaraźliwe, a ja zawsze byłam mało odporna na tego typu rodzaj choroby. wielbiłam w nim praktycznie wszystko i z ręką na sercu mogę przyznać, że był jedynym chłopakiem, po którym nie umiem się pozbierać.
|
|
 |
|
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak wiele znaczy sam ich widok.
|
|
|
|