 |
|
Wiesz dlaczego tak kocham muzykę? Dlaczego non stop muszę jej słuchać? Bo za każdym razem kiedy wracam do jakiegoś utworu wracają tez wszystkie wspomnienia i emocje z nią związane. I to nie tak że sobie coś przypominam, po prostu przezywam wszystko raz jeszcze.
|
|
 |
|
Mogę patrzeć na innego, mówić o innym, myśleć o innym, ale w sercu i tak mam tylko Ciebie./zpw
|
|
 |
|
"Teraz inaczej patrzę na życie, niszczę słowami gorące uczucie."
|
|
 |
|
Nie ma to jak wstać przed 15 i jednocześnie zmarnować większość dnia. -.-
|
|
 |
|
Suchary babki od matmy- I like it.
|
|
 |
|
I chociaż nie jest łatwo, musimy iść dalej./zpw
|
|
 |
|
- Przepraszam.
- Za co? – zapytałam.
- Za to, że narażam Cię na niebezpieczeństwo.
- Na jakie znowu niebezpieczeństwo? A, tajemnica… dobra, sama się dowiem. Jakoś.
- Przepraszam, nie mogę Ci powiedzieć. Naprawdę.
- Nie wiem dlaczego, ale zaufam Ci.
- Dziękuję Ci. Za to, że jesteś ze mną, ufasz mi. Wytrzymujesz moje tajemnice. To wiele dla mnie znaczy, naprawdę. I wiesz co?
- Co? – zapytałam.
- Kocham Cię – powiedział, poczym przysunął się do mnie i złożył na mych ustach delikatny pocałunek.
Nie lubiłam tych tajemnic, ale ufałam mu. Gdyby miało przydarzyć się coś strasznego, powiedziałby mi o tym. Byłam tego pewna./zpw
|
|
 |
|
Cz. 2
Postanowiłam się odłączyć i nie słuchać tego, co mi przekazuje. Tak właśnie zrobiłam. Nadal coś tam mi przekazywał, ale go olewałam. Czułam, że musiałam przeżyć to, co miałam lada moment przeżyć. W pewnej chwili usłyszałam szelest liści, a potem ktoś zaczął kląć, jakby się przewrócił. Przestraszyłam się, ale postanowiłam iść w tą stronę. Skręciłam trochę na wschód i dalej brnęłam w las.
- Chodź tu – usłyszałam.
- Oskar? Gdzie jesteś?
- Nie jestem Oskarem.
- To kim? – tym razem poważnie się przestraszyłam. Ciało kazało mi wracać, ale umysł nadal był ciekaw co się stanie. Zostałam. Stawiałam powolne kroki w stronę słyszanego szelestu./zpw
|
|
 |
|
Cz. 1
Ten dzień był jakiś taki… monotonny. Postanowiłam w pewnym jego momencie przejść się. Nie wiem dlaczego, ale coś skierowało mnie w stronę lasu. Na miejscu czekały na mnie tylko pozimowe liście leżące na ziemi oraz szelesty tych nowych, na drzewach od wiatru. Szłam przed siebie, bo coś mówiło mi, że mam iść dalej, przed siebie. Szłam i szłam.
- Nie idź tam – usłyszałam w myślach.
- Przestań – pomyślałam.
- Posłuchaj mnie.
- Spadaj.
|
|
|
|