 |
|
Śnił mi się dzisiejszej nocy. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, jak bardzo mi Go brakuje. Na chwilę się przebudziłam, a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Wiedziałam, że to tylko sen, ale mimo wszystko cieszyłam się, że Go widzę. Bałam się, że gdy ponownie wtulę głowę w poduszkę Jego twarz zniknie mi z oczu, przymknęłam powieki...nadal tam był. Wyraźnie widziałam Jego twarz, centymetr po centymetrze. Była tak przerażająco smutna, a Jego szkliste, czekoladowe, oczy wpatrywały się w moje. Stał bez ruchu, milcząc...zupełnie jakby wzruszenie odebrało mu mowę. Tęsknił? Nie, niemożliwe...ale patrząc na Niego czułam jak ból przeszywa mnie na wskroś. Nie mogłam wydusić z siebie nic prócz jednego słowa: -Chodź. Chwyciłam Jego dłoń i przyciągnęłam Go do siebie, po czym z całej siły wtuliłam się w Jego ramiona. Poczułam wewnętrzny spokój i ulgę jakby spadł ze mnie cały ciężar. Już nie musiałam niczego udawać. Tak bardzo Go pragnęłam...
|
|
 |
|
Człowiek już taki jest, przywiązuje się szybko do ludzi w poszukiwaniu bezpieczeństwa, akceptacji, miłości..
Zbyt szybko?
Dopiero później, gdy życie pod nogi kłody mu ześle zrozumie, że naiwnie ufać, to pełna cierpienia zguba...
|
|
 |
|
Jest taki czas, gdy upadasz, gdy wokół nie ma nikogo, kto pomógłby wstać. Nie ma nikogo. I pomimo tego, że Ty ocierałeś łzy, to Twoje teraz wsiąkają w poduszkę, w zimnym i przepełnionym samotnością pokoju. Modlisz się do Boga, o siłę, o człowieka, o nadzieję. Tak, o nadzieję, bo ta umierała powoli, ale nie umiałeś jej pomóc, sam nie umiałeś. Jest taki czas, gdy to wszystko doprowadza Cię do szaleństwa, gdy łzy Cię dławią, duszą i tłumią Twój krzyk.
|
|
 |
|
Czasem uświadamiamy sobie, że walczyliśmy o coś, co nie było warte naszych starań. Wtedy trzeba pozwolić temu odejść. Trzeba umieć pozwolić odejść. Nie żałuj, mogłeś nigdy nie mieć tych wspomnień. Nie żałuj, ale naucz się z nimi żyć, naucz się oddychać...
I zaufaj mi, kiedy czasem mówię "nie patrz wstecz", po prostu się nie odwracaj...
|
|
 |
|
Czuła się,jakby nie istniała,jakby wyssano z niej duszę,zostawiając tylko skorupę,tylko łamliwe,wysuszone,zużyte widmo skóry i kości.
|
|
 |
|
Czuł,jak przeszyła go bezsilność,zostawiając w duszy ślad.
|
|
 |
|
Łatwo wmawiać sobie,że cały tunel jest oświetlony,gdy tymczasem widzi się jedynie promyczek na jego końcu.
|
|
 |
|
Nagle zaczęło jej się wydawać,że ten obcy pokój ją obejmuje.
Że jest bezpiecznym kokonem,macicą, w której żadne niebezpieczeństwo nie mogło jej dosięgnąć.Ukryta.Ocalona.
Właśnie tak.Zaczęła nasłuchiwać;jedynym dźwiękiem,jaki dobiegł
do jej uszu,był delikatny szum wentylatora - i jeszcze delikatniejszy oddech jej mężczyzny.
|
|
 |
|
Po raz kolejny zamarzyło się jej,żeby wszystko dało się zamknąć.Zakończyć.Może to byłby najlepszy wybór nawet dla niewinnych?Ostateczna nicość
|
|
 |
|
Jeżeli wszechświat ma się rozpaść
niech zrobi to teraz. Teraz.
|
|
 |
|
Chcę odwagi,by wytrzymać jeszcze trochę.
|
|
 |
|
Cała była tykającą,nerwową bombą;chyba czystą próżnością byłoby myśleć,że w takim stanie uda się jej zasnąć.
|
|
|
|