 |
|
Nie wiesz jak to jest tęsknić za kimś kogo tak naprawdę nigdy się nie miało w objęciach. Nie wiesz jak to jest kiedy nie masz żadnego nawet najmniejszego powodu by rano wstać i funkcjonować przez jakieś 12 godzin. Nie wiesz jak to jest wymuszać uśmiech, by nie było zbędnych pytań. Nie wiesz jak to jest patrzeć na swoje własne marzenia, które spełniają się komuś innemu. Nie wiesz jak to jest brać oddech z bólem, który przypomina Ci o wszystkim co minęło.
|
|
 |
|
Miałam już dosyć udawania, że wszystko jest okej. Że zawsze jestem roześmiana i nic nie potrafi mnie ruszyć, bo jestem taka pewna siebie. Skończyłam udawać, więc zostałam sama. Innym nie chciało się mi pomagać.
|
|
 |
|
Najgorsze jest to, gdy kogoś poznamy, ten ktoś zrobi nam nadzieje, czekamy na niego godzinami, aż się pojawi, a on ma wyjebane na nas, tak jak wszyscy, kolejna zabawka...a ja znów otworzyłam serce, by znów zostało zranione, mechanizm masochistyczny, boli. To smutek, to samotność, to ból utraty tego, czego nigdy nie miałeś...
|
|
 |
|
[2] Nie wiem jak to nazwać, ale te uczucie jest cholernie bolesne...bardzo ciężkie do zniesienia. I kurwa nie dasz rady dokładnie opisać tego co czujesz, można to porównać do dziury w sercu, dziury w której powinno znajdować się szczęście, spokój i miłość, a jest tam cholerna pustka, której nie możesz wypełnić.
|
|
 |
|
[1] Ciężko mi opisać co czuję. Myślę, że wielu, a nawet większość z nas tak ma, bądź będzie przez to przechodziła. Uczucie pustki, niespełnienia i żalu a to wszystko przemieszane z nutą goryczy. Chyba każdy kiedyś stracił bliską mu osobę przez swoją dumę lub strach.. I wiesz to jest straszne, bo prawdopodobnie nigdy sobie tego nie wybaczysz. Przed snem lub w chwilach, gdy jesteś sam myślisz, jak mogło by być w tej chwili i jak było wtedy. Tęsknisz, ale już nic nie dasz rady z tym zrobić i musisz się pogodzić z tą myślą i w sumie to nie dajesz rady. Łzy lecą strumieniami i ani trochę nie koją bólu. Jest strasznie ciężko pogodzić się z tym, że tamte chwile już nie wrócą, już nigdy nie poczujesz się jak w tamtej chwili.
|
|
 |
|
Nienawidzę w sobie tego, że tak szybko zaczynam zbliżać się do ludzi, że tak szybko przyzwyczajam się do ich obecności, ich rzuconego cześć w moją stronę, do zbitych piątek na osiedlu, do wyznań, które kierują w moją stronę, do nich samych. Nie znoszę tego, bo przecież to oczywiste, że każdy w końcu odchodzi. Czy jest to świadomy wybór czy śmierć. Ale odchodzi, a ja zostaję z coraz bardziej poszarpaną duszą.
|
|
 |
|
Naucz mnie tego skurwysyństwa. Tej pieprzonej obojętności na wszystko. Na ludzi, na ich uczucia, na to, co czują, choć nie powinni. Naucz mnie pozorów, jak je stwarzać, utrzymać, nie pogubić się w trakcie ich trwania. Pokaż mi, jak kochać fałszywie, tak starannie to udawać. Jak grać na czyichś nadziejach, marzeniach, jak skutecznie je wykreować, by tak perfekcyjnie je zniszczyć, bez poczucia winy. Zrób ze mnie zimną sukę, taką, która straci wrażliwość, zapomni, czym ona jest, co to znaczy. Zabij moje uczucia, pozbaw mnie ich, bym nie uległa, by nie obudziło się we mnie poczucie winy, i abym nie pękła, nie wycofała się. Chcę niszczyć ludzi, tak, jak Ty. Chcę być zła, nadludzko szydercza, inna. Naucz mnie, naucz mnie wszystkiego, całego pozerstwa, przecież Ty to tak idealnie potrafisz.
|
|
 |
|
"Słowa czasami bolą bardziej niż czyny, ale to nieistotne. Przewaga czynów nad słowami jest taka, że one nie potrafią kłamać."
|
|
 |
|
"Można idealnie posklejać roztrzaskane kawałki, ale gdy robi się to własnymi rękoma, do końca życia będzie się widziało rysy w miejscach dawnych pęknięć."
|
|
 |
|
Teraz boję się najbardziej. Czuję się, jakby jakaś niewidzialna ręka kolejno podstawiała mi drewniane klocki po których się wspinam. Jestem jak mała figurka podążająca po przewracającej się wieży od jednego złego ruchu. Boję się, że to, gdzie jestem teraz, cała ta konstrukcja nagle runie. Tu nie ma czego się złapać, uczepić, nic. Spadnę z tym wszystkim na samo dno, a potem wydostając się z kupki małych elementów, nawet nie ruszę naprzód. Stanę zagubiona, mając masę alternatyw na skręt w prawo czy lewo pod różnymi kątami, lecz nie będzie drogi, którą podążałam wcześniej na cholerny szczyt.
|
|
 |
|
Ciężko mi jest patrzeć na dzisiejszy dzień i słuchać nowych skarg ludzi na życie, gdy sama mam już dość i chcę uciec w miejsce, gdzie mogłabym odciąć się od tego wszystkiego. Nie chcę wspominać wczoraj, choć było lepsze niż dzisiaj, ale nic nie wydarzyło się, bym mogła podnieść kąciki ust zamieniając wyraz twarzy w szczęście. Nie chcę dożyć jutra, bo wiem, że nic nie zmienię, nie mam gdzie pójść i nie czuję się bezpieczna gdziekolwiek bym nie była. Straciłam już sens a moje istnienie przeistacza się jedynie w funkcjonowanie mechanicznego robota, do którego wszyscy wokół mają jedynie wymagania. Zero wsparcia, zero czułości, zero zainteresowania.Tak, moje serce to okruszki uczuć, które smażą się w nienawiści.
|
|
 |
|
"Mój problem polega na tym, że za bardzo się angażuje się w to, co najbardziej mnie niszczy."
|
|
|
|