 |
|
[cz.2] - musisz pokonać swój lęk. - niby dlaczego? - spytała, cała się trzęsąc. - widzisz ... ja obawiałem się do Ciebie podejść. ale pokonałem lęk i teraz jestem szczęśliwy. Ty musisz zrobić to samo. przekroczyć własną granicę ku szczęściu. pocałował ją delikatnie w kark, niechybnie się nachylając. spadli. zginęli w swoich objęciach. przekraczając granicę. likwidując strach.
|
|
 |
|
człowiek powinien wybierać swój los, a nie zadowalać się tym, co dostaje. / Coelho
|
|
 |
|
zieleń Twoich oczu pochłania mnie bez reszty, nie potrafię utrzymać się na powierzchni własnych myśli. tonę w nich, jeszcze mocniej, jeszcze bardziej brakuje mi tchu. po omacku szukam Twojego dotyku, Twojego oddechu. chcę odejść, ale brakuje mi sił. nie potrafię zatrzymać tego, co za chwilę nastąpi. ostatkami sił zawracam, niepełna. zostawiam cząstkę siebie na zawsze... w Tobie.
|
|
 |
|
będę chodzić z Tobą na mecze. zacznę pić piwo z Twoimi kolegami. będę na każde skinięcie Twojego palca. na każde Twoje zawołanie, choćby po to, aby podać Ci pilota. będę kokieteryjnie szeptać o tym jak Cię uwielbiam. obiecywać niestworzone rzeczy, łżąc o tym jak niesamowicie Cię pożądam. nakręcę Cię jak starą pozytywkę. a później zostawię Cię bezradnego na środku ulicy, tłumacząc, że dzisiaj jest Twój pechowy dzień. zrobię z Tobą dokładnie to samo co on zrobił ze mną. tak dla równowagi.
|
|
 |
|
urodziłam się całkiem sympatyczna. z czasem dobre serce, wyparowało tak jak paruje gorące kakao podczas zimnego poranka. nie jesteś w stanie szanować kogoś kto nie obdarza szacunkiem Ciebie. gdyby nie ludzie i to na jaką skalę potrafią być podli, zapewne byłabym dzisiaj jak matka Teresą z Kalkuty.
|
|
 |
|
lubiłam jego przepite do cna spojrzenie. jego szorstki, zachrypnięty głos. lubiłam kiedy, szarpał za moje ramie, myśląc że się go przestraszę. uwielbiałam jego arogancki wyraz twarzy. jednak najbardziej lubiłam, kiedy gryzł mnie w ucho jak przestraszony szczeniak, chcąc wzbudzić we mnie pożądanie. właśnie wtedy rzucałam się na niego i oplątywałam swoimi nogami. nie potrafił udawać skurwiela. jego gigantyczne serce się z tym za bardzo kłóciło. ten cholerny, pulsujący mięsień bił zdecydowanie za mocno, aby pozwolić mu być złym.
|
|
 |
|
uwielbiam czytać wiadomości, które piszesz niby od niechcenia. pytasz o przyziemne sprawy, a ja, siedząc z telefonem w ręku analizuję każde Twoje słowo. w każdym z nich odnajduję cząstkę Ciebie i tego, co czujesz. nie potrafię opisać słowami, jak bardzo zależy mi na Tobie i jak bardzo boli mnie to, jak między nami jest. chciałabym móc być teraz przy Tobie, głaskać Cię po policzku i po prostu czuć się bezpiecznie. chciałabym móc zasypiać przy Tobie i razem z Tobą witać promienie słońca. chciałabym wiedzieć, że jestem dla Ciebie ważna i że nigdy, przenigdy mnie nie zostawisz. chciałabym po prostu być Twoja i móc dla Ciebie żyć...
|
|
 |
|
lepiej jest zacząć działania pozbawione perfekcji, niż zwlekać z działaniami, perfekcyjnie je przygotowując. / Bodo Schäfer
|
|
 |
|
Gdyby wszystko było tak jak sobie zaplanowałam na wakacjach - chłopak, dobre oceny i prawdziwa przyjaźń... Nie wiem co bym wtedy zrobiła. Bo nie można mieć wszystkiego, nawet o tym nie marze. Ja chce po prostu być szczęśliwa.
|
|
 |
|
kobiety po rozstaniu powinny wieszać sobie nad głową transparent, oświadczający, że cierpią. coś w stylu; 'bez kija nie podchodź'. inne osobniki uniknęłyby dzięki temu ran po wbitych paznokciach, czy rękawów ubrudzonych rozmazanym tuszem.
|
|
 |
|
finał i tak będzie taki, że on zostawi Cię pełen satysfakacji jak klient wydymaną dziwkę. ale nie to będzie najgorsze. najgorsze będzie to, że nawet Ci za tą 'usługę' nie zapłaci. zostawi jedynie napiwek w postaci złamanego serca, tryliona zużytych chusteczek i kilkunastu nieprzespanych nocy.
|
|
 |
|
musisz być silna. zagryzaj wargi. zaciskaj pięści. tłum krzyk, kładąc na głowę poduszkę. rzucaj doniczkami z balkonu na przechodniów, żeby odreagować. ale nie płacz. nigdy nie wolno Ci uronić łzy. nie wolno Ci pokazać słabości.
|
|
|
|