 |
|
dzień. trzy dni. tydzień. cztery miesiące. pół roku. dwa lata. czas mija nieubłaganie. nie ma sposobu, żeby choć na jedną chwilę, sekundę go zatrzymać. kolejne doby, a wspomnienie tego jak mówił, że odchodzi, Jego spojrzenia w tamtej chwili - wciąż powracają. nadchodzi późna pora, z niechęcią kładziesz się do łóżka, wiedząc co zaraz nadzieje. modlisz się, żeby bolało choć trochę mniej, niż ubiegłego wieczoru.
|
|
 |
|
z czasem wspomnienia zatarły się na tyle, że noc przestała być męką. miłość do Ciebie wygasła i mogłam ze spokojem patrzeć na to jak Ją całujesz. tęsknota bolała już znacznie mniej. przestałam porównywać Twoje pocałunki, do innych.
|
|
 |
|
A teraz słuchajcie dalej, źle ludzie. Skoro podjęliście się niszczenia szczęścia i dobijania innych musicie wiedzieć, że to wszystko powróci do Was jak bumerang. Wy będziecie, podczas swoich samotnych wieczorów, wspominać te piękne chwile zbudowane na destrukcji radości innych. Wy będziecie żałować tego co zrobiliście, do Was nikt pomocnej dłoni nie wyciągnie. Tak wiem, jesteście teraz samowystarczalni. Jednak nie potrwa to długo. Potem będzie Wasz płacz, Wasze lamentowanie, Wasze cierpienie, Wasz ból i Nasza satysfakcja z tego, że doszło do samozniszczenia Waszego szczęścia odebranego innym. Dziękuje Wam, źli ludzie, za uwagę. O i jeszcze jedno. Kiedy już się zniszczycie podejdę do Was i powiem: takie jest życie.
|
|
 |
|
Do osób czyniących zło: wiedzcie jedno. Możecie robić co Wam się żywnie podoba. Nikt nie będzie Wam w czynieniu zła przeszkadzał. Rańcie bezbronnych. Dlaczego nie? Przecież oni są winni. Dobijajcie leżących. Przecież i tak cierpią, dlaczego by tak ich bardziej nie dobić? Śmiejcie się im w twarz, naśmiewajcie się z nich, groźcie im, róbcie z nimi co chcecie. Przecież są monotonni. Róbcie to do momentu, w którym będziecie nasyceni tym swoim złem. cdn1
|
|
 |
|
mierzył mnie spojrzeniem przez dobrą minutę. w końcu zatopił się w moich oczach. uniosłam brwi. - wyglądasz... niebywale bosko. - stwierdził. zaśmiałam się cicho. - no i? - zapytałam z uśmiechem. zbliżył się do mnie i spróbował sięgnąć po moją dłoń. - nie wrócę! - warknęłam Mu w twarz, po czym szybko odeszłam.
|
|
 |
|
kiedyś kolekcjonowałam karteczki Witch, teraz wolę Twoje oddechy, pocałunki, spojrzenia i najcudowniejsze 'kocham'.
|
|
 |
|
No i co z tego, że moje wpisy są dla większości bez sensu? Najważniejsze, że pisanie tu mi pomaga i że moi kochani je rozumieją.
|
|
 |
|
A o kim pomyślę przed snem i do siebie się uśmiechnę? No o kim? O WAS CIULE! Dziękuje Wam za to, że jesteście. Obiecajcie, że tak już pozostanie, proszę Was. Bez Was nie dam sobie rady. To nic, że często się na Ciebie denerwuję, Ty zawsze pitolisz bez końca, Ty drzesz tego ryjoka na całą klasę, Ciebie znam zaledwie od początku wakacji a Ty nie wziąłeś mojego prezentu z jej domu. Czy to ważne? Najważniejsze jest to, że mogę liczyć na to, że jebniecie mnie po ryju kiedy coś sobie zrobię, kiedy powiem na Ciebie ‘pulpecik’, nie odpiszę na niekończącego się komentarza czy też powiem, że się nie umyłeś. Dziękuje ponownie za to, że jesteście. cdn2
|
|
|
|