 |
|
chciałabym uciec, od tych wszystkich problemów, od tego tłoku myśli i zranionego serca, które tak bardzo boli.
|
|
 |
|
boli mnie serce. ale nie, nie przez niego coś ty. po prostu za dużo wypaliłam papierosów - trzeba sobie tak tłumaczyć w końcu, nie?
|
|
 |
|
najchętniej bym podeszła do Ciebie i prosto z mostu walnęła, że Cię kocham. ale boję się Twojej reakcji, miny i śmiechu. bo co taka niska zielonooka blondynka startuje do wysokiego bruneta z brązowymi oczami? no co ona od niego chce.
|
|
 |
|
Co roku jeździmy na ten cholerny biwak. Sami. I co roku skrywam się w Twoich ramionach przed robakami, nieznośną ciemnością i straszną ciszą. Ogarnia mnie lęk, który tylko Ty potrafisz ukoić. Tulisz mnie, jak dziecko do snu w każdą cichą noc, gdy wydaje mi się, że widziałam straszny cień...
|
|
 |
|
Obgryzam paznokcie, śpię z pluszowym misiem, oglądam Disneya, wciąż wierzę w Świętego Mikołaja i lubię Smerfy. Ale, czy przez to traktujesz mnie, jak powietrze? Jak chorą psychicznie lub naćpaną, od której trzeba trzymać się z dala? Może i zmieniam zdanie co chwilę. może i mam tysiąc pomysłów na minutę, ale to nie znaczy, że jestem na haju, że po prostu możesz mnie traktować, jak niedojrzałą, niewartą Ciebie gówniarę...
|
|
 |
|
dźwięk sms'a zwalił mnie z łóżka. biegłam do telefonu jakby co najmniej walił się świat. miałam nadzieję, że to on. kiedy wzięłam do ręki telefon i zobaczyłam na wyświetlaczu 'simplus' myślałam, że wyrzucę telefon przez okno.
|
|
 |
|
nie, to nie miało tak być! przecież miałeś mnie kochać do końca swojego życia, miałeś być przy mnie. mieliśmy zamieszkać w Krakowie i mieć dwójkę dzieci. mieliśmy być szczęśliwi! razem, rozumiesz? RAZEM.
|
|
 |
|
Leżąc na łóżku i stwarzając pozory, że się uczę podjadałam lody karmelowe, gdy dostałam SMS-a. Wyświetlił mi się całkiem znany numer. Otworzyłam go szybko. Jego treść brzmiała: "Hej, Kotku. Ładnie Ci w różowym", odruchowo zerknęłam na moją różową tunikę. Potem przeniosłam wzrok na okno, wychodzące na balkon. Zauważyłam przy nim jakiś ruch. Otworzyłam drzwi prowadzące na balkon, na który niełatwo było się dostać. Przerwałam rozmyślania i spojrzałam na tego jedynego, który spoglądał na nie z miłością i oddaniem. Wtuliłam się w Jego ciepłą pierś. A On pocałował mnie długo i namiętnie...
|
|
 |
|
zadzwoń, zapytaj co u mnie, czy gdzieś z Tobą wyjdę, zapytaj o samopoczucie, zapytaj o co chcesz ale zadzwoń! najlepiej zapytaj czy do Ciebie wrócę. tak to będzie najlepsze pytanie.
|
|
 |
|
Może i jestem dziecinna. Niewinna i swawolna. Mam problemy, jak każdy, ale rozwiązuję je i wracam do oglądania bajek Disneya. Nie myśl, że jestem na haju, nie mów, że jestem głupia, nie każ mi dorosnąć, bo i tak Cię nie posłucham. Po prostu mnie kochaj, za to jaka jestem. Bo tak, jak dziecko potrafię kochać mocno i nieodwołanie, ale też jestem wrażliwa, delikatna. Chcę wtulić się w twoją ciepłą pierś i poczuć się bezpieczna oraz nieodwołalnie kochana. Chcę bujać w obłokach z tym jedynym, wiedząc że nie pragnie potraktować mnie, jak swoją dziwkę. Przelecieć w łóżku rodziców i rzucić dla tapeciary lub innej, naiwnej, jak ja...
|
|
 |
|
Kolejne spojrzenie w Jego błękitne oczy przepełnione niewinnością i będę Jego. To doprawdy nie fair, żeby tak manipulował mną kiedy mu to pasuje i odrzucił, gdy znajdzie inną. Najlepiej tapeciarę, która nabierze się na Jego nowy samochód i duży dom rodziców, gdy przejrzy na oczy On znów wróci do mnie, a ja znów będę cierpieć za tę chwilę szczęścia z Nim...
|
|
 |
|
Tapeciary to puste dziwki dające dupy na lewo i prawo, jak galerianki za króciótką spódniczkę, którą same by sobie kupiły, gdyby chciały się zmienić i poszłyby do pracy. Ty oczywiście w takich gustujesz, mimo że mi nic nie musiałbyś płacić, ani nic kupować. Wystarczyłoby mi, że byś był mój i byś mnie kochał. Ale Ty wolisz kościste niniunie z silikonem zamiast biustu i stylem bycia, doprawdy żenującym. Gdy się zestarzejesz to poczujesz się samotny, bo nawet one będą miały Cię dość, jako starca z peruką, zamiast tych blond włosów i brakiem gotówki w kiedyś pełnym portfelu, ale wtedy będzie już za późno...
|
|
|
|