 |
|
Leżąc na łóżku, układałam sobie treść SMS-a, który miał zakończyć nasze uczucie. Wmówiłam sobie, że Go nie kocham i lepiej będzie, jeśli On odejdzie z tą tapeciarą raz na zawsze. Myliłam się. Gdy wysłałam SMS-a mającego to zakończyć popłakałam się, jak dziecko. A gdy mi napisał, że wyjeżdża pobiegłam na lotnisko, żeby go zatrzymać...
|
|
 |
|
Nie jestem idealna. Nie mam wszystkiego o czym marzę. Bywam niezdecydowana. Mam tysiąc pomysłów na minutę i lubię bajki Disneya. Jestem zwariowaną romantyczką i marzę o tym jedynym. Który mnie zrozumie i nie będzie chciał wykorzystać. Czy to tak wiele? Nie chcę ideału, tylko miłości...
|
|
 |
|
Dlaczego dla Ciebie nic nie znaczę? Bo nie ubieram się w miniówki, które odsłaniają bieliznę, która powinna być sexy? Bo nie wkładam codzień bluzeczek odsłaniających biust, który powinien być większy? A może to nie ja powinnam się zmienić tylko Ty, Narcyzie?
|
|
 |
|
Może i jestem niepoprawną romantyczką z trójką najlepszych przyjaciółek i debetem na karcie, ale za to nie daję dupy na lewo i prawo, mrugając przy tym, jak idiotka z musicali i śmiejąc się z Hip-Hopu i luźnego stylu bycia. Jestem, jaka jestem. Za to, gdy kogoś kocham, to kocham szczerze i mocno, jak dziecko. Więc nie rozumiem czemu płacisz tym niuniom zamiast naprawdę się zakochać i żyć naćpanym miłością, dla tej jedynej. Być może dla mnie lub innej zwariowanej romantyczki, marzącej o happy endzie...
|
|
 |
|
On nieziemsko przystojny. Ona szara myszka. On mieszka w willi. Ona w bloku. On ma forsy, jak lodu. Ona wręcz przeciwnie. On ma głowę w chmurach. Ona realistka z krwi i kości. On niedojrzały. Ona odpowiedzialna, zawsze twardo stąpająca po Ziemi. Przeciwieństwa się przyciągają. Stworzyli jedność. Ich ciała łączą się w miłosnym uścisku i delikatnym pocałunku przepełnionym błogą euforią. Na drodze do swej miłości napytykają wciąż nowe przeszkody, wynikające z dzielących ich różnic. Jednak nie zważając na to idą przez życie bujając w obłokach, z najukochańszą dla siebie osobą, uśmiechając się, jakby byli na haju. Jak się to skończy? Nie wiadomo. Oby happy endem, który tak rzadko się zdarza...
|
|
 |
|
Znam Cię od wczesnego dzieciństwa, jako pulchnego blondynka z błękitnymi oczkami. Zawsze, jako papużki nierozłączki występujemy na prawie wszystkich moich fotografiach. Od piaskownicy do gimnazjum. A jednak mam uczucie, że znam Cię od wczoraj. Kiedy rzucił mnie palant, a Ty poszedłeś ze mną do kina. Gdzie pocałowałeś mnie przy horrorze. Od tej pory Ty jesteś moim rycerzem z bajki w lśniącej zbroi i na białym rumaku. Wciąż jesteśmy, jak papużki nierozłączki, tyle że tym razem, jako para. Jesteśmy jednym, nasze dłonie i usta rzadko kiedy są dalej od siebie niż na kilka metrów. Nawet mieszkamy blisko siebie. To przez Ciebie zarywam noce i uśmiecham się, jakbym była na haju i mama ciągnie mnie na badania, żeby to sprawdzić. Jednak lekarz uśmiecha się pogodnie i stwierdza wszelkie objawy zakochania...
|
|
 |
|
przytul mnie, pocałuj, weź moją dłoń, zaopiekuj się moim sercem, nie zrań, pilnuj i chroń mnie przed tym co złe. nie pozwól żebym płakała, kiedy jest mi smutno bądź, a na pewno pojawi się uśmiech. tylko ty możesz dać mi szczęście.
|
|
 |
|
Biegł tuż za mną, a ja uciekałam resztkami sił, ledwo łapiąc powietrze. Czułam na karku jego zimny oddech. "Kłamliwy drań" pomyślałam i przyśpieszyłam, uciekając przed moim niegdysiejszym księciem z bajki i bolesnymi wspomnieniami przypominającymi mi o Nim. Dlaczego mnie zdradził? Nie miałam pojęcia, nie zasłużył na moje łzy, które zmoczyły przód mojej ulubionej bluzeczki. Potknęłam się o korzeń, który nagle wyrósł tuż przed moim stopami, obutymi w tenisówki. W końcu mnie dogonił. Podał swoją opaloną dłoń i spojrzał na mnie swymi maślanymi, błękitnymi oczyma. Odgarnął blond grzywkę z czoła, przywołując wspomnienia, w których mierzwiłam jego wiecznie rozczochrane włosy. Kolejne słone łzy, zaczęły lecieć mi po policzku. Oddałam się mojej apatii, nie zwracając uwagi na chłopaka moich marzeń, który potraktował mnie, jak zabawkę. A moją przyjaciółkę, jak dziwkę, którą próbował przelecieć w nieprzyzwoicie ogromnym łóżku rodziców...
|
|
 |
|
Jak cieszyć się życiem, gdy widzisz przed sobą chłopaka swych marzeń i wiesz, że za chwilę zniknie, jak oaza na pustyni?
|
|
 |
|
Mijasz mnie bez słowa. Zdradzoną i wykorzystaną. Pewnie masz nową naiwną na każde Twoje skinienie za błękitne spojrzenie. Jutro przejrzy na oczy, gdy Ty będziesz zabawiał się z inną w samochodzie rodziców...
|
|
 |
|
Szłam ulicą z słuchawkami na uszach. Wpadłam na Ciebie i przeprosiłam cicho. Słowa zamarły mi na ustach, gdy obdarzyłeś mnie swym błękitnym, jak niebo spojrzeniem i nieskazitelnym uśmiechem. Kolana się pode mną ugięły. A Ty tylko powiedziałeś, że nic nie szkodzi i odszedłeś, tak szybko, jak się pojawiłeś...
|
|
 |
|
Patrząc, jak odchodzisz z inną żałuję, że życie to nie bajka Disneya i nie będzie happy endu...
|
|
|
|