 |
|
Stałem w pomieszczeniu jeszcze nieotynkowanym. Nie było jeszcze posadzki. Dom był jeszcze w stanie bardzo surowym. Popatrzyłem na otwór, w którym w niedalekiej przyszłości miało pojawić się okno. Otwór ukazywał widok na podwórko. Na podwórzu stała stara kobieta, podpierała się ona laską. Zauważyła mnie, uśmiechnęła się do mnie i ukłoniła nisko głowę. Wymagało to od niej dużego pokładu sił. Było to widać. Jednak uśmiech nie znikał z jej pomarszczonej twarzy. Ja również się ukłoniłem bardzo nisko. Z katalogu mych uczuć, wyrazów twarzy i uśmiechów wybrałem uśmiech odzwierciedlający uczucia, które ogarnęły mnie w tamtym momencie. Był to uśmiech szczery i radosny. Potem kobieta zniknęła mi z oczu. Poszła do swojej drewnianej chatki. Odwróciłem się od 'okna' i uśmiechnąłem się do siebie. cdn
|
|
 |
|
Dla Ciebie mogłabym wszystko zmienić, mogłabym nawet uwierzyć...
|
|
 |
|
Świat wypadł mi z moich rąk...Jakoś tak nie jest mi nawet żal...
|
|
 |
|
I nawet kiedy będę sam nie zmienię się, to nie mój świat...
|
|
 |
|
Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans. Jestem jakoś tak, jak coś na prąd...
|
|
 |
|
Podetnę żyły, odkręcę gaz, ratujcie kochani kolejny raz!
|
|
 |
|
Więc lepiej mnie zabij, wyrzuć z pamięci. Lepiej odejdź, pozwól mi odejść. Lepiej zapomnij, pozwól zapomnieć.
|
|
 |
|
On BYŁ, JEST i ZAWSZE BĘDZIE moim ojcem. Co za tym idzie? Ja KOCHAŁEM, ja KOCHAM, ja zawsze KOCHAĆ go BĘDĘ!
|
|
 |
|
Nie mogłem, bo... kochałem tego skurwysyna. To on nie raz DOPROWADZIŁ mnie do łez szczęścia, to on jako pierwszy POWIEDZIAŁ mi, że życie jest pojebane, to on POMAGAŁ mi wtedy kiedy go o to poprosiłem, to on MARTWIŁ się o mnie jak coś mi się stało, to on KUPOWAŁ ciastka kiedy tak bardzo chciałem zjeść coś słodkiego, to on DAWAŁ mi pieniądze, gdy go o nie poprosiłem, to on DAWAŁ mi niezawodne rady dotyczące mojego życia seksualnego, to on TRZYMAŁ rodzinę w kupie, to on BYŁ zawsze uśmiechnięty, to on BYŁ zawsze silny, to on BYŁ zawsze opanowany, to on BYŁ moją opoką, to on UCZYŁ mnie rzeczy, których nie potrafiłem robić. Dlaczego napisałeś wszystko w czasie przeszłym? Bo to wszystko należy do czasu przeszłego. Dlaczego? Bo teraz jest alkoholikiem. Więc dlaczego nie możesz go zabić? Zrób to! Przecież wszystko co dobre to przeszłość. Teraz widzisz co z Tobą robi. Nie mogę tego zrobić. Dlaczego niby?! Bo jest taka pewna rzecz, która była jest i będzie. Jaka niby?
|
|
 |
|
Powtarzanie 'znowu' dawało mi siłę. Kiedy powiedziałem do Niego 'tato proszę przestań' nie miałem już siły utrzymać przytomności. Zamknąłem oczy, zacisnąłem z całych sił wargi. Topiłem się we łzach, ubranie me było mokre od krwi. Kiedy się obudziłem nie miałem siły wstać. Wszystko mnie bolało. Czułem jak me ciało jest pełne sińców, czułem jak z minuty na minutę stawały się coraz większe. Głowa pękała mi. Było to spowodowane silnym uderzeniem o ścianę. Smród, który dotarł do mojego zakrwawionego nosa był okropny. Mieszanina alkoholu, wymiocin i potu Ojca. Rozejrzałem się po łazience. On leżał pod ścianą. To co działo się w mym sercu było nie do opisania. Chciałem Go zabić. Chciałem siebie zabić. Chciałem zadać Mu ból, którego mi nabawił. Nie zależało mi już na tym fizycznym. Chciałem tylko żeby pękło Mu serce, tak jak mnie. Chciałem Mu rozerwać duszę, by była taka jak moja, chciałem mu rozszarpać psychikę, by przypominała tą, która ja posiadam. Chciałem, ale nie mogłem.
|
|
 |
|
Słyszał już jak On kroczył w jego stronę. Doszła do niego woń alkoholu. Nie mógł już tego wszystkiego wytrzymać. Zwymiotował. On zaczął krzyczeć ‘Ty kurwo! Jesteś pizdą nie facetem!! Wstyd mi za Ciebie!’. Osoba, do której były kierowane owe słowa nic się nie odzywała. W myślach tej osoby tkwiło jedno słowo ‘znowu’. Poszkodowany zaczął je powtarzać raz za razem. Pomagało mu to. Jeszcze przed utratą przytomności jęknął ‘tato proszę przestań…’ Znowu… i znowu.. i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu… i znowu…
|
|
|
|