 |
tonatyle.moblo.pl
haha D takie tam wypociny xD
|
|
 |
|
- nie jesteś bezwartościowa, jesteś wyjątkowa. jest wiele dziewczyn, ale to właśnie Ciebie wybrałem. chciałem Cię poznać, dotknąć. nigdy nie czułem się taki.."boski", jak to ujęłaś. ale Ty.. jak możesz tak o sobie myśleć? nie zależy mi, żebyś była idealna. ideały są nudne, zbyt doskonałe jak dla mnie. a Ty, Kasiu, zrób coś dla mnie. nie zmieniaj się, nigdy. eh..spróbuj tylko, to.. - pocałował ją, całkowicie niespodziewanie. przerwał po chwili i dokończył. - bo więcej tego nie zrobię. - wtuliła się w jego ramiona i odpłynęła ze szczęścia. magia czasem się zdarza. / tonatyle {cz. 6}
|
|
 |
|
spotkali się jeszcze wiele razy. pewnego dnia, gdy w końcu chciał ją pocałować, spojrzała w bok, ocierając łzy. - co się dzieje? - zapytał, chwytając jej ręce. - nie, ja nie mogę być tą dla Ciebie. to pomyłka, na pewno. - mówiła machając rękami, jak gdyby nie mogła ich opanować. - kiedy tak jest, dlaczego tak trudno Ci w to uwierzyć? - zapytał, patrząc jej w oczy. - jestem zwyczajna, nigdy nie będę taka mądra, popularna, niezwykła jak Ty. nigdy nie wyćwiczę swojego ciała, żeby mieć niezwykle cudowne ciało, o jakim marzy każdy chłopak u swojej dziewczyny. jest tyle dziewczyn, piękniejszych, lepszych..- skończyła i otarła kolejną łzę. chłopak patrzył na nią zszokowany a potem..zaśmiał się. - nie wiem co brałaś przed wyjściem, ale znajdę tego dilera i mu wpieprzę. - powiedział. / tonatyle {cz.5}
|
|
 |
|
- podałaś mu moje dane? - pytał, to podałam, wie, że się przyjaźnimy. a co? nie cieszysz się? - powiedziała jej przyjaciółka, gdy zadzwoniła, by się upewnić. - no dobra, dobra cieszę się! ale wciąż w to nie wierzę. - ogarnij się. - zażartowała. - nie myśl o tym, że jest najpopularniejszy i najprzystojniejszy w szkole. - zaśmiała się, ale Kaśce nie było do śmiechu. - dobra, szykuję się. - rozłączyła się, odkładając telefon. punktualnie o 18 usłyszała pukanie do drzwi. - proszę, wejdź. - usłyszała głos swojej mamy. zeszła na dół. chłopak wyglądał jak bóstwo, trzymał w ręce bukiet białych róż, takich jakie lubiła najbardziej i chociaż to wszystko działo się naprawdę, wciąż miała wrażenie, że jej wyobraźnia ostatnio niezwykle się rozwinęła. / tonatyle {cz. 4}
|
|
 |
|
- a widzisz inną Kaśkę w pobliżu? - zaśmiał się lekko, ukazując przy tym rząd białych zębów. - może być 18? - zapytał, poprawiając plecak. - pasuje. - odpowiedziała. - to mi wystarczy. - odparł, kierując się do wyjścia. - zaczekaj! - krzyknęła, a on obrócił się prędko. - nie masz adresu. - ależ mam. - zaśmiał się kolejny raz, wychodząc na zewnątrz. nie dowierzała. najpopularniejszy chłopak w szkole, zaprasza ją na wieczór. zwykłą, humorzastą, bezbarwną dziewczynę. na dodatek..skąd zna jej imię i adres? / tonatyle {cz.3}
|
|
 |
|
dzisiaj było inaczej, stało się coś niezwykłego. niechcący wypuściła zeszyt z rąk. w szkole było już pusto i tak cicho, że dźwięk upadającego przedmiotu odbił się echem po całym korytarzu. właśnie miała się po niego schylić, gdy zauważyła jego sylwetkę. podniósł zgubę i podał jej. od razu skierowała wzrok na buty, nie była w stanie na niego spojrzeć. zbyt mocno czuła jak ją przyciąga, zwłaszcza kiedy był tak blisko. - proszę. - dzięki. - powiedziała, odbierając zgubę. - Kasia, prawda? - spojrzała na niego nieśmiało. - znasz moje imię? - obiło mi się o uszy. - uśmiechnął się cwanie, opierając rękę o szafkę. - masz czas dzisiaj wieczorem? - myślała, że śni. czuła się jak w ukrytej kamerze. - jesteś pewny, że pytasz właściwą osobę? - spytała, tym razem nieco pewniej, choć wciąż nie wierzyła we własne siły. / tonatyle {cz. 2}
|
|
 |
|
opierała się o kolumnę na zewnątrz szkoły, a delikatne powietrze otulało jej jasną twarz. znowu na niego spoglądała, nie widział jej. był bóstwem, a ona czuła się przy nim taka bezwartościowa. był wysoki, przystojny, mądry, popularny, a ona chociaż była wysoka i ładna, nigdy nie uważała się za najmądrzejszą i zbytnio lubianą. zawsze udawała, że woli patrzeć na Audi nauczycielki, inne osoby czy inne drobiazgi, gdy przechodził obok. / tonatyle {cz.1}
|
|
 |
|
widzę go. gdzieś daleko, w mojej podświadomości. uśmiecha się promiennie, przeczesując gęste, brązowe włosy. podziwia najbliższe otoczenie brązowymi oczami z wysoka, przełącza ulubione piosenki w telefonie, jest uprzejmy dla innych, wyrozumiały i jest wyraźnie szczęśliwy. na razie go nie potrzebuję, nie wiem nawet czy kiedykolwiek się to zmieni. chciałabym, żeby taki chłopak istniał, żeby był tym dla mnie. obym tylko chciała, żeby był mój. / tonatyle
|
|
|
|