głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy
definicjamiloscii wracaliśmy około dwudziestej drugiej z szóstego już spaceru w tym tygodniu. tak nawiasem czemu ni stąd ni zowąd zacząłeś się ze mną spotykać? kiedy ostatnio był

definicjamiloscii

definicjamiloscii.moblo.pl
wracaliśmy około dwudziestej drugiej z szóstego już spaceru w tym tygodniu. tak nawiasem czemu ni stąd ni zowąd zacząłeś się ze mną spotykać? kiedy ostatnio byłe
wracaliśmy około dwudziestej... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

wracaliśmy około dwudziestej drugiej, z szóstego już spaceru w tym tygodniu. - tak nawiasem, czemu ni stąd, ni zowąd, zacząłeś się ze mną spotykać? kiedy ostatnio byłeś z ekipą? - zapytałam, przerywając powiedzmy pięciosekundową ciszę. myślałam nad tym pytaniem już jakiś czas. - bez powodu. - odparł, bez emocji. - usiądźmy. - poprosiłam Go, kiedy zbliżaliśmy się do kolejnej ławki. spełnił moją prośbę. wyjęłam z kieszeni rękawiczki, i założyłam je na dłonie. - zimno Ci? - zapytał z czułym spojrzeniem. pokręciłam przecząco głową. wtedy zsunął się z ławki, i kucnął przy mnie, opierając dłonie na moich kolanach. - mam nieczyste zamiary co do Ciebie. - szepnął, uwodzicielsko. uśmiechnęłam się. - zaciągniesz mnie w krzaki, zgwałcisz i pozwolisz zamarznąć? a może wynajmiesz pokój w hotelu, spędzimy upojną noc, naćpam się nadzieją na to, że coś między Nami będzie, a rano obudzę się sama w łóżku? - podsunęłam z uśmiechem. - gorzej. planuję nigdy nie przestać Cię kochać. - szepnął, niepewnie.

chłopaki postanowili trochę... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

chłopaki postanowili trochę poznęcać się nad dziewczynami na jednej z przerw. wzięli pineski, i pokazywali je dziewczynom, wbije w palce, czy za skórę. wszystkie piszczały. niektóre płakały. mnie cała zabawa omijała, bo musiałam iść po jakieś tam dokumenty dla Naszej pani. pomimo wszystko, to była długa przerwa, a ja po okołu 7 minutach wróciłam. podszedł do mnie, z dwoma kolesiami, z którymi za dobrze się nie znam, tylko z imienia. raz, czy dwa, gadaliśmy. w bezczelny sposób przystawili mi swoje dłonie pięć centymetrów od twarzy. przez głowę, patrząc na to, przeszła mi tylko jedna myśl - 'kretyni'. zaśmiałam się. opuścili ręce, i spojrzeli na mnie zdezorientowani. - myślicie, że sześć dłoni, każda zawierająca około piętnaście lekko przyczepionych szpilek, robi na mnie wrażenie? - zapytałam drwiąco, po czym sięgnęłam po Jego dłoń. wyciągnęłam zupełnie niedelikatnie jednego z tych śmiesznych patyczków i wbiłam go sobie w dłoń. - i kto tu jest hardcorem? - uśmiechnęłam się.

zostawiłeś mi coś  czego... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

zostawiłeś mi coś, czego najbardziej chciałabym się pozbyć. wspomnienia.

obudziła się w sobotę trochę po... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

obudziła się w sobotę trochę po 14. zmęczona. życiem.

wszyscy mówią  że jest wcieleniem... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

wszyscy mówią, że jest wcieleniem zła. totalnym przeciwieństwem ideału. pije. pali. źle się uczy. kradnie. jest wulgarny. z czasem, i ja zaczęłam tracić poczucie, czemu Go kochałam. a wtedy tak doskonale to wiedziałam.

przyszłam do Niego w środku nocy.... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

przyszłam do Niego w środku nocy. na szczęście ma pokój, na parterze, więc obeszło się bez budzenia Jego rodziców. zapukałam w okno. - co Ty tu robisz? - zapytał ściszonym tonem. - wiecznie nie masz dla mnie czasu, więc przychodzę teraz. - odpowiedziałam, szczerząc zęby w uśmiechu. - idiotka. - podsumował. uśmiechnęłam się jeszcze bardziej. - a po co przychodzisz? - ahh, no tak. a miałam nadzieję, że jednak nie będę musiała Mu tego mówić. - bo uważam, że to jest po prostu nie fair. bo ja tak, jak Ona teraz, byłam Twoją dziewczyną. przez długi czas. tylko mnie nie kochałeś. i to mnie boli, wiesz? - wyrzuciłam z siebie. - wiem. wiem, przepraszam! - mówił, przyznając się do błędu. chciał, kontynuować, jednak Mu przerwałam. - tyle wystarczy. słodkich snów, skar, ee. po prostu słodkich. do jutra. - powiedziałam, i ruszyłam do domu.

sposób w jaki mówił 'kocham Cię'... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

sposób w jaki mówił 'kocham Cię', teraz przypomina mi 'jestem brzydki' Michała Grobelnego.

siedzieliśmy nad jeziorem  po... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

siedzieliśmy nad jeziorem, po szkole. nie potrafiłam odmówić Mu, na to spotkanie. - ejj. - zagadnął. nic nie odpowiadałam, z nadzieją, że wreszcie przejdzie do tej sprawy, którą do mnie miał. - czas Ci w końcu powiedzieć. wróć do mnie. spróbujmy jeszcze raz. - powiedział. na usta już cisnęło mi to 'tak', jednak powstrzymałam się w ostatniej chwili. przeniosłam na Niego nieśmiało wzrok, powstrzymując się od płaczu. - nie. - odpowiedziałam. - wiem, ilu dziewczynom to mówisz. wiem, z iloma w chwili obecnej flirtujesz. wiem, jaki jesteś bezczelny i niewierny. wiem, że chcesz być ze mną tylko dla zabawy. wiem, wiem.. że chcesz mnie zranić. znowu. - wymieniałam, a łzy mimo woli, spływały po policzku. nie mogąc dłużej, wytrzymać zerwałam się na równe nogi i zaczęłam iść aleją. - pamiętaj, jednak księżniczko, że łobuz kocha bardziej! - krzyknął za mną, trafiając w najczulszy i najsłabszy punkt. udało Mu się po raz kolejny złamać mi serce, tym razem, nie dając nawet krzty szczęścia.

mieliśmy zajęcia po lekcjach.... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

mieliśmy zajęcia po lekcjach. kółko zainteresowań. dopiero pozwaliśmy się z nauczycielką. poprosiła Cię, żebyś powiedział coś o sobie. komentowałam każde Twoje słowo, w myślach. kiedy powiedziałeś coś w stylu 'ciągle szukam swojego miejsca', wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli. wtedy uświadomiłam sobie, że właśnie powiedziałam na forum, całej klasy, że Twoje miejsce jest w moim sercu.

w ataku furii zaczęłam wyrzucać... teksty

definicjamiloscii dodano: 28 października 2010

w ataku furii zaczęłam wyrzucać wszystkie Jego ubrania z szafki. - nie wierzę, że się tak zachowałeś! nie wierzę, nie wierzę! - krzyczałam na cały dom przez łzy. w końcu, z bezsilności opadłam na Jego koszulki. wtedy wszedł do pokoju, ze szklanką soku pomarańczowego. - kochanie? - zaczął czule. - co Ty odpierdalasz?! - wybuchł. podniosłam wzrok, pokazując Mu swoje przekrwione już białka. upuścił sok. niepewnie się do mnie zbliżył. usiadł obok i cholernie mocno przytulił. złożył na czole pocałunek. - przepraszam. przepraszam, maleńka. wiem, że to nie Ty, tylko Twoja schauma. - szepnął mi do ucha. pomimo wszystko nie potrafiłam się nie roześmiać. - nie myśl sobie, że Ci odpuszczę. nie ujdzie Ci na sucho to, że nie przyszedłeś na test. - zagroziłam, wtulając się w Niego.

zabrałeś mi tak ważne rzeczy.... teksty

definicjamiloscii dodano: 27 października 2010

zabrałeś mi tak ważne rzeczy. pewność siebie. siłę, do codziennego wstawania z łóżka. sens istnienia. nadzieję, na miłość. zabrałeś mi mnie.

ewidentnie szedł za mną już... teksty

definicjamiloscii dodano: 27 października 2010

ewidentnie szedł za mną już jakieś pół kilometra. zatrzymałam się i w spokoju na Niego poczekałam. kiedy wreszcie znalazł się obok, zaczęłam mówić. - co do cholery odwalasz? - zapytałam, totalnie zła. - prawdopodobnie próbuję Cię dogonić, bez wkładania w to większego entuzjazmu i tak dalej. czemu pytasz? - odparł, oschłym tonem. - czuję, jak depczesz mi po piętach! więc czego chcesz? - próbowałam się dowiedzieć, chociaż w sumie, wiedziałam. - powiedz mi, czemu to robisz? - zapytał, obcym mi tonem. nigdy tak do mnie nie mówił. - co robię? - wolałam udawać, w tej sytuacji. - walczysz o mnie, to robisz. - szepnął, a Jego policzek ewidentnie zadrżał. - a czemu zazwyczaj się o kogoś walczy? - rzuciłam, poprawiając torbę na ramieniu. spuściłam głowę, i ruszyłam w dalszą drogę do domu.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Seriale TV