 |
|
Chciałaś wrócić, gdy usłyszałaś pogłoski, że zszedłem już z piedestału. Oszukała Cię stara miłość, do kogoś kto zostawił po sobie tylko ciało. Zniknąłem gdzieś za tysiącami doświadczeń, gdzie skrywałem łzy za głośnym śmiechem, zgubiłem się między rządzą a prawdą. Zmęczony walką dobra ze złem umarłem dla szczęścia. Zamiast skakać po drzewach by rozbawiać, nucę zbyt prawdziwe piosenki. Może z kolejną wiosną, z zapachem kwiatów, z dźwiękami ptaków, z ciepłym wiatrem niosącym migotanie oświetlonych liści przypomnę sobie jak być tylko człowiekiem, jak szedłem z Tobą za rękę i nie wiedziałem nic poza tym jak bardzo lubię ten uśmiech, jak zachwyca mnie to spojrzenie, które mnie pochłania. Nie będzie wtedy nic z tego co za nami, ani przyszłości, tylko my, nadający sens każdej sekundzie tego świata.
|
|
 |
|
Próbuję chwytać dzień ale brak mi oddechu, nogi ciężkie jak we śnie, nie doprowadzą mnie nigdzie gdzie będę wolny. Zbyt stary na to młode ciało, zbyt wiele wiem na jeden umysł. Chciałbym jak oni, zapomnieć o tym co trudne w grach, w serialach, pracach, prochach, w kupowaniu nowych rzeczy. Idę po twardej ziemi, szukam anioła, który zabłąkał się wśród tego spaczonego pokolenia, może jednym dotknięciem da mi radość ponad całym złem świata.
|
|
 |
|
Odurzam się muzyką aby zagłuszyć, strach przed tym co nadchodzi, by nie pamiętać o okrucieństwie, zapomnieć o wyrzutach własnego sumienia. Gdy wiążę myśli w najdalszych miejscach umysłu mogę uwolnić uśmiech, mogę dostrzec Ciebie, mogę rozmawiać o tych wszystkich bzdurach i rozbawiać Cię pytaniami i odpowiedziami. Tak łatwo zdobyć twoje serce gdy widzisz jedną stronę medalu.
|
|
 |
|
Ja Cię nigdy nie ignorowałam. Byłam po prostu przytłoczona, bo kiedy się obudziłam to ktoś mnie potrzebował. Szłam do pracy, bo ktoś mnie potrzebował. W chwili gdy wracałam do domu, ktos mnie potrzebował. A gdy już byłam w domu, kto pozmywał naczynia? Kto posprzątał? Kto nakarmił, gdy ona była głodna? Kto pozbierał zabawki? Zrobił pranie poraz kolejny tego dnia? Ja to robiłam.. Jestem niesamowita i jestem wspaniała osoba, choć nie zdarza mi się to mówić. Ale w miarę upływu czasu, czuje że mam go coraz mniej. Jednak pracuje jeszcze ciężej. Staram się być dobra mama, córka, siostra, kimkolwiek jestem. Ale oprócz tego dbam jeszcze o to, by życie wokół mnie było tak dobre, jak tylko to możliwe. Dlatego pamiętaj, ja Cię ignorowałam. Ja zwyczajnie byłam wyczerpana.
|
|
 |
|
"i powiedz mi jeszcze, że nie chcesz mnie znać, a pomalowałem Tobie świat nie raz"
|
|
 |
|
Prawda jest taka, że nie zasługiwałeś na mnie i każdego dnia coraz bardziej to do Ciebie docierało, boleśnie miażdżąc Ci serce.
|
|
 |
|
Zatraczam się między bólem istnienia a euforią. Znalazłem tu słowa pieśni, które płyną ciarkami, aż do błysków gniewu z utraconego raju. Nie ma powrotu, nie ma przyszłości dla nas, czekamy na to co zapowiedziane licząc na cód szczęścia. Zabrakło mi wierszy dla Ciebie, dreszczy pocałunków, słodkich słów, które wyciekały z nadmiaru serca. Sprytnie przemyciłaś truciznę, która odebrała skrzydła. Masz mnie tylko w połowie. Dusza jest tam, gdzieś za horyzontem, odzywa się czasem tęsknotą za lepszymi widokami
|
|
 |
|
Czas częstuje mnie zrozumieniem, że bolało aby nie ponieść klęski, że to co uciskało było ręką Boga, który chronił mnie przed samym sobą. Gdy stajesz w świetle, dopiero widać cienie. Dziękuję że nie pozwoliłeś mi utonąć pomiędzy wirami Szatana.
|
|
 |
|
Za światłem, za hałasem dźwięków stoi ten któremu służysz. Tłum żądny twojej krwi, duszy, kłamstw. Wrzeszczę słowa mocy, wyuczone teksty, spisane przez kogoś kogo już nie ma. Teraz przed wami jak błazen, dubler skacze człowiek zniszczony, oszukany przez samego siebie. W głowie mam nowe teksty piosenek, których nikt nie chce słuchać, nawet ja. Odpływam na nich w samotność, uciekam od głupoty i zła. Jutro odtatni raz sprzedam fałszywy uśmiech. Koniec i mogę być prawdziwy, mogę powiedzieć Ci, że nie warto, że lepiej spisywać umowy z Bogiem, lepiej być aniołem niż psem Diabła.
|
|
 |
|
Przyroda wokół upija się świetlistą energią a ja chodzę trzeźwy. Wszędzie nowe pędy, nowe życia bzykają pośród traw, a ja wrastam w znane schematy. Na jeziorach łączą się połówki krzyżówki a ja dzielę życie aż nie starcza dla mnie. Chwilami budzę się jak ostatnio by zachwycić się nawet oddechem. Sięgam po korony ozdobione światłem, wdycham powiewy nadziei, nasycam zapachem eteru. Nawet gdy odnajdują mnie tęsknoty, odurzam się nimi by pląsać na drogach prowadzących do nikąd, gdzie nic nie muszę, nic nie potrzebuje oprócz tej podróży.
|
|
 |
|
Emocje opadły z pyłem Sahary. Widzę wyraźniej choć mniej barw i zapachów. Znów cieszę się tym co mam, choć za horyzontem lepsze życia, zaciskam w pieści rzeczywistość choć przez chwilę opętały mnie fantazje.
|
|
 |
|
Po takim czasie jednej żałuję. Że pozwoliłam tak bardzo zbliżyć się Tobie do mojej córki. Gdybym wiedziała wtedy to, co teraz wiem, nigdy bym do tego nie dopuściła.
|
|
|
|