 |
PIH - Śmierć nas nie rozłączy ♥
|
|
 |
Po długich oczekiwaniach nareszcie mogłam zalogować się na moblo, nosz kurde, co tu się teraz dzieje, że nawet nie mogę się zalogować? druga sprawa to to, że nie mam paska powiadomień co mnie bardzo drażni .
|
|
 |
Zastanawiam się co się stało, że już się nie przyjaźnimy. Przecież byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, od zawsze, pamiętam, że każdy nam
tej przyjaźni zazdrościł, że wiele osób nas próbowało rozdzielić, zniszczyć, oddalić od siebie, ale nie udawało im się to. Ale pewnego dnia
ode mnie odeszłaś, bez żadnego wyjaśnienia, wytłumaczenia, po prostu odeszłaś, a kiedy już próbowałam to wszystko wyjaśnić, nie potrafiłaś
tego wytłumaczyć. ' Nasza przyjaźń dla mnie nic nie znaczyła ' powiedziała kiedyś do mnie, nie patrząc mi w oczy . ' To smutne, że aż tak się zmieniłaś ' powiedziałam
i odeszłam.
|
|
 |
Znowu nadeszły wieczory, kiedy to znów mam wszystkiego dość, kiedy życie już nic dla mnie nie znaczy, kiedy jestem całkiem sama, kiedy
nie mam nikogo na kogo mogłabym liczyć, znowu. Leżę teraz właśnie w łóżku i oglądam nasze wspólne zdjęcia. ' Byliśmy wtedy tacy
szczęśliwi ' pomyślałam, nagle w moich oczach pojawiły się łzy. ' Wróć już do mnie ' zaszlochałam. Nagle otoczył mnie ocean wspomnień,
w którym utonęłam.
|
|
 |
chciałbym Ci dać wszystko, czego nie dał Ci nikt inny. Ty jesteś dla mnie wszystkim, uwierz Skarbie. [b-c-k]
|
|
 |
najpierw wymienimy się swoimi głębokimi spojrzeniami, skieruję swój wzrok na Twoje krwistoczerwone usta, błyszczące w blasku świateł. melodyjnym krokiem podejdę do Ciebie, obejmując Cię swoimi ramionami i przytulając do siebie. następnie, utoniesz w moich oczach niczym Titanic, chowając się w moich ramionach. zetkniemy nasze czoła i z perfekcyjnym wdziękiem zbliżymy swoje wargi. dasz mi poczuć, że mam w objęciach cały świat. [b-c-k]
|
|
 |
Kiedy w sobotę byłam na dyskotece, spotkałam tam swojego dawnego przyjaciela, podeszłam do niego, stał razem z grupką swoich kumpli
oraz z kilkoma 'szmatami' z naszej szkoły. 'Cześć, możemy pogadać?' - powiedziałam do niego z nadzieją, że może wszystko uda nam się
wyjaśnić, że może wszystko będzie jak dawniej. 'Spierdalaj, nie mamy o czym gadać' - powiedział do mnie, zdziwiłam się, bo nigdy taki nie był,
przecież byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, przyjaźniliśmy się 10 lat, ale później wybrał inne towarzystwo, a mnie zostawił samą, chociaż przysięgał,
że nikt i nic nas nie rozdzieli. Odeszłam i wróciłam do swoich znajomych, w tyle słyszałam śmiechy. 'Kto to jest?' - zapytała znajoma z uśmiechem
na twarzy. 'Tak właściwie to już nikt' - powiedziałam z ironicznym uśmiechem patrząc się na niego, jednak w sercu czułam ogromny ból.
|
|
 |
Dzisiaj wchodzę na ranking i patrzę, a tu mam drugie miejsce, nie wiem jakim cudem, nie wiem jak to się stało, nigdy bym nie sądziła, że uda
mi się w ogóle dotrzeć na pierwszą stronę w rankingu, jednakże dziękuję wam za to, choć to mi wcale nie potrzebne, jednak cieszę się, gdy
widzę, że komuś moje wpisy - choć takie błahe - się podobają. Gdy wchodzę na swój profil i widzę wzrastającą liczbę obserwujących mnie
- obecnie jest was 115 - to mordka sama się cieszy do monitora, to w pewnym sensie mobilizuje do dalszego pisania, dziękuję wam, że jestem
tu, razem z wami.
|
|
 |
Babcia kiedyś mówiła mi, abym uważała, bo życie jest w chuj trudne, jednak nigdy nie sądziłam, że aż tak..
|
|
 |
nigdy nie obiecuj, gdy jesteś szczęśliwy.[b-c-k]
|
|
 |
Pamiętam jak było kiedyś, nie miałam nikogo tylko jednego najlepszego przyjaciela, byłam nikim, miałam mnóstwo problemów a codziennością był krzyk i cięcie się. pamiętam ten okropny dzień kiedy z ust jego brata usłyszałam, że nie żyje. nie potrafię opisać tego co wtedy czułam, miałam wrażenie że połowa mnie odpadła, on był tą połową. w jednej sekundzie zawalił mi się świat. dalej już było tylko gorzej, kompletnie sobie bez niego nie radziłam. stoczyłam się na dno, miałam dość życia jedynym wyjściem jakie widziałam to samobójstwo. pewnego dnia przechodziłam koło kościoła, do tej pory nie wiem po co ale weszłam tam mimo tego, że nienawidziłam Boga za to, że mi go zabrał. uklękłam w ławce i szeptem zaczęłam mówić 'Panie Boże, jeśli istniejesz zrób coś, zabierz mnie stąd albo spraw żeby było lepiej, nie chcę tak żyć, nie daje rady'. do dziś się zastanawiam jak to możliwe, że w mgnieniu oka otrzymałam nowe życie i przyjaciela - Pana Boga któremu zawdzięczam dzisiejszą obecność tutaj. /gmxd
|
|
|
|