 |
|
A jeśli gdzieś tam, niedaleko czeka na Ciebie szczęście? Wystarczy, że tylko sięgniesz po nie jednym ruchem ręki. Co jeśli strach przejmie kontrole nad rozumem i nic nie zrobisz? A co jeśli jest to stuprocentowe, bezgraniczne szczęście? Co jeśli to jest Twoja jedyna szansa na jego odnalezienie? A co jeśli po nie sięgniesz? Nie masz pewności, jakie będzie następująca lawina wydarzeń. Nie masz pewnego jutra, pewnego szczęścia, pewnych uczuć. Wszystko jest ulotne, oprócz rzeczy najprawdziwszych, najwytrwalszych. Możemy zadać pytania Bogu, ale nie koniecznie musimy uzyskać na nie odpowiedzi. Zaryzykujesz?
|
|
 |
|
Irytuje mnie ta fałszywość ludzka. To dwudziesty pierwszy wiek. Życie to suka, pobudka! Piłka krótka, pytanie: "Czy tak nie jest?". To co zapomniane nie pisze już się w rejestr.
|
|
 |
|
Bóg pozbawił mnie jednego człowieka, a czuję się taka samotna jakby obok mnie nie istnieli inni ludzie. / napisana
|
|
 |
|
Skrywamy smutek pod maską pozornej "szczęśliwości"
|
|
 |
|
Rozumiem, że mnie potrzebujesz, ale do tego się nie przyznasz. Przecież męskie ego jest dużo ważniejsze niż jakaś tam dziewczyna. Jest jeszcze milion innych. / napisana
|
|
 |
|
Czy moja miłość Ci nie wystarczała? Potrzebowałeś czegoś więcej? Litry alkoholu, które zapijałeś codziennie. Nowa dziewczyna, chociaż w sumie nie nazwałabym jej normalną, zwykłą dziewczyną. Kurwa w obcisłej sukieneczce, ledwo okrywającej jej ogromny tyłek. Potrzebowałeś jej ust, jej oczu, jej włosów, jej całej? Byłam niewystarczająca? Mówiłeś, że darzysz mnie uczuciem cholernie wyjątkowym. Jednak to tylko obłuda. Twoje słowa były jednym wielkim kłamstwem. Wiesz jak bardzo nienawidzę kłamstw. W ten sposób doprowadziłeś, że nienawidzę Ciebie. Brawo. Gratuluje wyboru pustej panny, której dupa była rżnięta częściej niż ilość naszych nawet najbardziej banalnych rozmów. Szczęścia, naprawdę.
|
|
 |
|
Możesz udowadniać mi na tysiąc sposobów, że mnie kochasz. Ale gdy udowadniasz miłość po raz pierwszy zawsze będzie najmocniejsza, najpiękniejsza, tak idealna i jedyna w swoim rodzaju.
|
|
 |
|
Nie chcę mieć tylko tych pieprzonych wątpliwości, żalu, smutku, czy ciągłych rozczarowań. Chcę bezgranicznego zaufania, szczerości, szczęścia, miłości, uczuć wyższych- tych najprawdziwszych. Pomimo tracenia kontroli nad granicami rzeczywistości. Chcę czuć obecność kogoś wyjątkowego przy mnie, pomimo tych najstraszliwszych wad. Pomimo wszystko.
|
|
 |
|
Me źrenice, usta, psychika i serce nie jest takie same jak kiedyś. I również ja nie jestem taka sama. Jestem inna, lepsza, silniejsza.
|
|
 |
|
I wiesz, że powinnaś już dawno spać. Rano masz szkołę, na lekcjach znów będziesz nieprzytomna, ale to nie jest ważne. Najważniejsze żeby przypomnieć sobie Jego oczy i sposób w jaki na Ciebie patrzył. Najpiękniejsze brązowe oczy, w których odnajdywałaś cały swój świat. I pytasz Boga dlaczego Ci je zabrał i prosisz Go by pozwolił Ci jeszcze raz w nie zajrzeć i pożegnać się być może na zawsze. A On udaje, że nie słyszy myśląc, że zapomnisz o tych cudnych czekoladowych oczach i odnajdziesz nowe, być może jeszcze piękniejsze niż te, w których zatapiałaś swoją miłość. / napisana
|
|
 |
|
Czy naprawdę każdego tak bardzo interesują moje przygotowania do matury? Czy ludzie naprawdę nie mają innego tematu niż to, że w maju mam napisać kilka egzaminów? Gdzie nie pójdę, gdzie się nie odwrócę tam wszyscy zagadują mnie o to samo. Uczysz się? Pracę napisałaś? Studia wybrałaś? Kurwa, niech się lepiej każdy zajmie swoim życiem, bo już mam dosyć. Nie, nie uczę się, bo mi się nie chce. Pracę napisałam, ale raczej jest do dupy. Studiów nie wybrałam, bo nie potrafię się na nic zdecydować. Jestem nieogarnięta, a jedyne w czym się orientuję to daty i godziny wszystkich egzaminów, jakie czekają mnie w maju. I jeżeli nie zawalę tych matur to będę szczęśliwa. Zadowoleni? / napisana
|
|
 |
|
A on śni mi się każdej nocy. W jednym śnie wraca do mnie przepełniony miłością. On szczęśliwy i ja też szczęśliwa, bo wreszcie mam go znów tylko dla siebie. W innym prosi o przysługi, potrzebuje mnie chociaż nie chętnie się do tego przyznaje. W końcu Pan niezależny. W jeszcze innym nigdy mnie nie zostawił, bez przerwy trwamy w swoim szczęściu, we wspólnej idylli, której nic nie jest w stanie zakłócić. Wiesz, każdy z tych snów jest przepełniony nim po brzegi. Przesiąknięty do szpiku jego uśmiechem, jego czarem i uczuciami, które towarzyszyły nam w ciągu ostatnich kilku miesiącach. Każdy rani moje serce, bo kończąc się zabiera mi wszystko, o czym marzę. / napisana
|
|
|
|