 |
|
Pocałunek to wszystko. Pocałunek to prawda.Bez nadmiernych wprawek stylistycznych,bez przesadnie zawiłych wygibasów i karkołomnych ewolucji. Naturalny i przez to najpiękniejszy.
|
|
 |
|
Podobał mi się jego zapach.Zapach, który sugerował, że wszystko może się zdarzyć.
|
|
 |
|
Bez poznania bólu nigdy nie doznamy ulgi.
|
|
 |
|
Trzeba się wypłakać, od tego mamy noce, by być słabym i tworzyć, bądź płakać. Dostaliśmy w posiadanie noc, by być ludźmi... Którymi nie jesteśmy za dnia.
|
|
 |
|
Czy to nie absurdalne, że wspomnienia o dobrych czasach o wiele częściej doprowadzają do łez, niż wspomnienia o tych złych?
|
|
 |
|
Wyobrażasz to sobie? Wszystko co się do tej pory zdarzyło to dopiero prolog, jesteś młoda, najgorsze jeszcze przed Tobą.
|
|
 |
|
jak co dnia zadajesz sobie pytanie na dobranoc czyja to jest wina i czego masz za mało
|
|
 |
|
Wiesz, że komuś zależy, jeżeli ogląda filmy i czyta książki, które mu zalecaliśmy.
|
|
 |
|
'Kiedyś' - to tylko ładnie zaszyfrowane słowo 'nigdy'.
|
|
 |
|
jesteśmy dla siebie jak klasyka gatunku. jesteśmy tym wszystkim, co kochamy i lubimy. stworzyliśmy siebie nawzajem. wchłonąłeś mnie, a ja Ciebie. jesteś mną i ja jestem tobą. nigdy się tego nie pozbędziemy. możemy jedynie ciężko pracować w ciągu dnia, wieczorem biegać żeby nie zostać sam na sam ze swoim sercem, a później możemy iść spać. położyć się z nadzieją, że jutro spotkamy kogoś kto będzie uosabiał mnie i ciebie jednocześnie. inaczej wszystko będzie nam nas przypominać. byle nie myśleć. byle nie mieć czasu myśleć. to cholernie niszczy.
|
|
 |
|
' odetchnęłam i popatrzyłam raz jeszcze na kartkę. była pusta, od kilku dni próbowałam ją zapełnić. już od kilku dni próbowałam sobie poradzić z tym tłumaczeniem. nie mogłam, byłam cała roztrzęsiona, wyżuta z pomysłów i zapału. zrozumiałam, że coś muszę z tym zrobić. wstałam od biurka i wyszłam z pokoju. cały dom pogrążony był w ciemnościach. rodzina nadal nie wróciła. dzisiejszy mrok, i ciemność zalegająca po kątach była moją ostoją i wytchnieniem, tylko w nim funkcjonowałam normalnie, to dziwne. głowa mi pulsowała. po raz kolejny znów po twarzy leciały łzy. wyszłam z domu, z świadomością o zapaleniu kolejnej fajki. wróciłam, dom dalej pusty,siadłam na krześle czekając, aż ból odejdzie. powoli myśli zaczęły się porządkować, a ucisk na skronie zelżał. uśmiechnęłam się zadowolona, wypuszczając dym z ust. chciałam żeby wszystko wróciło do normy, On , ja - uśmiech. znowu wrócił lęk, znowu sobie nie radziłam, ale nie to było najgorsze, tęsknota mnie zabija. już tak nie umiem, przepraszam.
|
|
 |
|
nikt oprócz Ciebie nie otworzy mojego serca. nikt. wiesz wole, by już nikt tego nie doświadczył, serio '
|
|
|
|