 |
|
ponoć nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło,
każde niepowodzenie zabiera nam wiarę na lepszą przyszłość
|
|
 |
|
nigdy nie mówię nigdy, bo nigdy-nigdy nie jest za późno bracie
|
|
 |
|
łatwo pomylić brak smaku z unikatowym gustem, oryginał z odbiciem w lustrze, iluzje z półsnem
|
|
 |
|
teraz pusty pokój, nie ma ludzi wokół mnie
głuchy spokój, przedtem pale opium, bo wole popiół wokół zamiast łez
|
|
 |
|
kiedy patrzę na mój świat oczyma wyobraźni
widzę rzeczywistość jakbym włączył opcje zaśnij
|
|
 |
|
nie ma dni bym nie pamiętał ze to cały wszechświat słuchaj
ten rap to esencja tego miejsca, słuchaj bo ten rap to kwintesencja
|
|
 |
|
bo czasem są dni, kiedy zaczynam wątpić
zbyt wiele pytań, zbyt wiele brakujących ogniw
|
|
 |
|
bo czasem są dni, że jestem tylko ja i chodnik
to dni kiedy czas płynie jak w samotni
|
|
 |
|
siedzę i gin na tury piję, w mroku oddycha cisza
jak film w ponurym kinie płynie leniwie czas dzisiaj
|
|
 |
|
a może nigdy nie byli takimi jakimi mówili że byli do końca
by dostać czego nie mogli mieć więc wzięli to od nas
|
|
 |
|
trzeba się zmieniać by jakim jest się pozostać
|
|
 |
|
myślę o tych, w których ta muzyka nigdy już nie błyśnie, o tych którzy tkają niczym pająk nić tęsknoty,
czas to bezlitosny sędzia
dobre chwile ci zostawia tylko na nieostrych zdjęciach
|
|
|
|