 |
|
nie wiem czy mogę powiedzieć, że go nadal kocham, nie wiem czy kiedykolwiek go kochałam, bo przecież jeśli się kogoś kocha to nigdy się w to nie wątpi, nigdy się nie przestaje, choćby nie wiem jak wszystko się waliło i jakie krzywdy zostały wyrządzone. Nie było wielkiej miłości, nie było wielkich zdrad, była niby miłość i niby rozstanie. Ale dla mnie to dużo, za dużo jak na moje dotychczas poukładane życie. Nikt inny nie był w stanie odciągnąć mnie od zadać z matmy, kiedy na drugi dzień był przedmaturalny powtórkowy sprawdzian, dla nikogo przedtem nie spędzałam godzin na kompie, żeby pogadać, nikt inny nie wywołał we mnie tylu sprzecznych uczuć, nikt inny nie zmienił mnie i mojego postrzegania innych, nikt inny nie był nigdy tak blisko mnie, nigdy wcześniej nie spędzałam tyle czasu na imprezach, nigdy wcześniej tak się nie czułam. To wystarczy, to wystarczy by mieć sentyment, by myśleć co by było gdyby, by zastanawiać się jak to będzie, czy kiedykolwiek jeszcze się zobaczymy.
|
|
 |
|
zmieniłam się, stałam się bardziej odważna, ale jednocześnie bardziej pełna obaw. coraz lepiej potrafię walczyć o swoje, ale w miarę dorastania przekonuję się, że inni potrafią to jeszcze lepiej, zawzięcie i bez żadnych oporów
|
|
 |
|
teraz jest tak, że o miłość trzeba walczyć, trzeba bić się, przepychać łokciami, kłamać, snuć intrygi, podstępy, tylko co jeśli ja nie mam na to sił i chęci ?
|
|
 |
|
MOJA MAMA ZWARIOWAŁA, PRZYGARNIE MNIE KTOŚ? :D Leży na łóżku, od kilkudziesięciu minut wygłaszając monolog, że musi przeprosić wiele osób, przejrzeć zdjęcia w kalendarzu na 2013, dać już teraz świąteczne prezenty, że nie chce być w pracy jak będzie koniec świata i może w ogóle zrobi sobie wolne... itd, itp. Postanowienie założone kilka tygodni temu, i jak dotąd wypełniane, o niejedzeniu od 18 nagle zerwane, bo do rozkmin dokłada wyjadanie mi płatków! ;s help.
|
|
 |
|
Pieprzę to. Ten świat jest chory i ja nie potrafię ogarnąć go na swój rozum, nie wiem, nie łapię, to dla mnie za wiele. Chciałabym przytulić głowę do Twojej klatki piersiowej, słuchać bicia serca i zapominać o wszystkim, jak jeszcze niedawno. To było jak mój akumulator. Nawet, kiedy nie widzieliśmy się miesiącami, gdzieś w głowie odnajdywałam wspomnienie tamtych chwil i one dawały mi życie na kolejne oddechy. Teraz? Nie ma Cię. I nie chcę zrzucać na Ciebie winy, ale jesteś pieprzonym egoistą, dobranoc.
|
|
 |
|
oczywiście ,że mogłabym być dla ciebie miła , po prostu zdecydowałam, że nie bede
|
|
 |
|
''miałam przyjaciela, ale on umarł. tak naprawde człowiek został , ale przyjaciel umarł.. takie buty...'' takie życie , takie prawdziwe
|
|
 |
|
jak jeden organizm, ranię to jakbym siebie ranił, też odczuwasz paraliż, jak coś nie tak jest między nami, każdy robi głupoty, lecz o to w tym tu chodzi, że mimo, że są kłopoty to umiemy się pogodzić
|
|
 |
|
człowiek podobno jest dobry z natury, dobry to dobrze zależy który, też chce być dobry a dalej robię bzdury. widocznie fatum ..
|
|
 |
|
Ogarniam fizykę, lecz ten człowiek i to, co jest między nami jest dla mnie zwyczajnie irracjonalne. Biorąc głęboki wdech i łyk kawy, próbuję to jakoś pojąć, rozpisać w tabeli, schemacie, podstawić pod wzór. Unaoczniam szereg sytuacji i w każdej z nich, idealny zarys Jego osoby. Jedno, jedyne pytanie - jakim sposobem ten facet zrobił gruntowny remont w moim życiu, ręce angażując w owej chwili jedynie w spalanie papierosa?
|
|
 |
|
Może gdyby nie te krzyki w całym domu, gdyby nie muzyka która jest naiwnym antidotum na ich zagłuszenie, gdyby nie gorące skarpety, duże paczki chusteczek, wychłodzona kawa, gdyby nie pootwierane książki, zniszczone, poplamione winem z powyrywanymi fragmentami poukładanymi na poduszce, które rzekomo opisują to uczucie do którego się tam paliliśmy, może gdyby nie to serce, tylko inne, bardziej odporne, nie te wargi, które mimowolnie zaczynają drżeć i gdyby nie On, który tak łatwo rozłożył się na znacznej powierzchni mojego świata... może byłoby dobrze.
|
|
|
|