 |
|
właściwie.. dlaczego dzieciom tak bardzo się spieszy? do dorosłości, samodzielności? po co? do własnych problemów? świadomości swoich czynów? do pragnienia więcej niż to konieczne?
|
|
 |
|
kocham Cię o wiele bardziej niż to konieczne. zdecydowanie bardziej niż powinnam.
|
|
 |
|
mam wrażenie, że balansujemy. jakbyśmy oboje tęsknili za tym, co było, ale żadne nie ośmieli się pierwsze przyznać, że brak mu tego drugiego. i tak żyjemy udając, że wszystko jest dobrze.
|
|
 |
|
ja na ogół nie płaczę. prawie nigdy tego nie robię. ale czasem siadam na łóżku i czuję taką bezradność i dojmujący smutek. i to jest jeszcze gorsze od płaczu.
|
|
 |
|
nie wiesz jak zabolało, kiedy dowiedziałam się, że masz dziewczynę, więc nie rób mi teraz wyrzutów, że próbuję zacząć od nowa i spotykać się z kimś innym. nie praw mi kazań o moralności i nie udawaj, że Ci teraz zależy, bo drugi raz się nie nabiorę. nie zamierzam znów tego powtarzać.
|
|
 |
|
nawet nie wiesz jak wściekła na Ciebie jestem. za to, że nie miałeś dla mnie czasu. że Ci nie zależało, i że w końcu pozwoliłeś mi odejść. za to, że zmusiłeś mnie, żebym Cię pokochała. że zrobiłeś ze mnie niewolnicę własnego serca. za to, że nigdy nie poczujesz jak bardzo przez Ciebie cierpię.
|
|
 |
|
to toksyczne uczucie. on jest uzależnieniem, z którym nie mogę skończyć, a wiem, że powinnam. jest moją amfą, ekstazą, dragiem i koką, mieszanką wszystkich psychotropów w jednym ciele. dlatego tak obsesyjnie go pragnę.
|
|
 |
|
Trzymam w rękach twoje zdjęcie i tracę zmysły na tej gładkiej powierzchni- rozpierzchają się, jak spłoszone konie, a tętent kopyt niesie się echem po mojej głowie. I patrzę na ciebie, i zwijam swój lęk w pięści twarde, co tłukę nimi na oślep swoje wnętrze.
O czym marze, kiedy zamykam oczy i tulę ciebie polaroidowego do policzka? O twoich dłoniach. Marzę, że długie, zadbane palce przeplatają się z moimi i zaciskają się na kostkach. Że ukochane linie papilarne znajdują swoje miejsce gdzieś na moim policzku i trwają nieprzerwanie. Marzę, że wtulam policzek we wnętrze tych miękkich dłoni, a one głaszczą mnie, koją mnie. I marze jeszcze, że te dłonie twoje kochają moje.
|
|
 |
|
Ciężko podążać śladem spadającej gwiazdy, kiedy sam upadasz.
|
|
 |
|
Niebo ugięło się, kiedy podałeś mi swą dłoń. I potłukło się u moich stóp, kiedy byłam za daleko, by jej dosięgnąć.
|
|
 |
|
„Lubię rozwalać ludziom głowy. Lubię im tam namieszać, zakłócić spokój. Na 20 minut zabrać ich do innego świata. ”
|
|
 |
|
Wykrzyczał mi w twarz moje błędy
nie wiedząc, że największym jest on sam
|
|
|
|