 |
|
W końcu nie wytrzymałam, moje serce już nie potrafiło tego codziennego udawania. Przestałam być tą samą bezgranicznie śmiejącą się dziewczyną. A oni ? Odwrócili się ode mnie. Wyrzucili mnie ze swojego życia, jak głupią, nic nie znaczącą zabawkę. Zostawili mnie. A ja ? Pojebana ja, postanowiłam znowu udawać, że bez nich jest okej. I znowu śmiała się i nie dawała po sobie poznać. Prawdopodobnie to był największy błąd w jej życiu. I może, gdyby wtedy nie udawała, nie byłaby teraz samotna, odrzucona i nie płakałaby codziennie z powodu utraty przyjaciół.
|
|
 |
|
A wy? Nie dostrzegaliście tego jak się staram, nie czuliście ciepła, które biło ode mnie do was. Nie wiedzieliście, ile każdego dnia wkładałam wysiłku, żeby znowu was rozśmieszyć. Myśleliście chyba, że ja po prostu taka jestem, że lubię śmiać się ze wszystkiego i być takim błaznem, ale to nie do końca prawda. Było mi ciężko, ale robiłam to, bo uwielbiałam patrzeć na was, na tych którzy śmieją się dzięki mnie.
|
|
 |
|
2. zaczynałam żyć bez ciebie. zaczynałam żyć ze świadomością, że to co było nigdy już nie wróci i trzeba to wszystko popchnąć dalej i nie przejmować się tym wszystkim. i nawet zaczęłam normalnie funkcjonować. zaczęłam się uśmiechać. i nawet przestałam płakać. i nie miałam już tego strasznego bólu w sercu. zapomniałam o tobie. gadałam normalnie , od tak. i było dobrze, aż do dzisiaj , dziś to wszystko powróciło , powróciły uczucia, wspomnienia . i znowu w oczach łzy a w sercu przeraźliwy ból. i znowu wszystko jest tak samo, a już myślałam, że sobie poradziłam. czas to morderca ? z całym szacunkiem Pih'u, ale nie wierzę w to . czas nigdy nie zabije tego co było .. i znowu cofam się do przeszłości , mam wrażenie że nigdy nie uda mi się być tą samą osobą , która śmiała się z niczego , która wszystkich zarażała optymizmem, która wszystkich pocieszała . nigdy już nie będzie tą samą beztrosko cieszącą się życiem dziewczyną.
|
|
 |
|
1. przecież zdawałoby się, że wszystko już uporządkowałam. najpierw czekałam, aż sama stwierdzisz, że to był błąd i powrócisz do mnie. myślałam że będzie ci mnie brakowało. ale z każdym kolejnym dniem było coraz gorzej. ty uśmiechałaś się coraz częściej, ale nie na mój widok. nie brakowało ci mnie, a wręcz przeciwnie, wydawało się jakbyś z każdym dniem była coraz bardziej szczęśliwa z tego że mnie straciłaś. potem już nie wytrzymałam , rozkleiłam się. poczułam wtedy co tak na prawdę straciłam, ale jeszcze miałam nadzieję. płakałam, płakałam jak małe dziecko. miałam ochote się najebać, tak po prostu. już wypłakałam przez ciebie masę łez. potem doszłam do wniosku, że już jest za późno, że już cię nigdy nie odzyskam. a nawet jeślibym odzyskała - nigdy nie byłoby tak jak kiedyś. ja już miałam wyjebane. już wszystko zrozumiałam, już doszłam do tego, że w życiu nie ma przyjaźni, że życie to gówno i że można w nim liczyć tylko i wyłącznie na siebie. potem już zaczynałam się ogarniać.
|
|
 |
|
czasem chciałabym, żebyś zobaczyła ile już przez ciebie wycierpiałam , ile razy płakałam jak małe dziecko , ile razy cholernie żałowałam , ile razy wszystko wspominałam , ile raz miałam sztuczny śmiech na ustach , ile razy chciałam cofnąć czas , ile razy miałam ochotę najebać się do nieprzytomności żeby tylko zapomnieć , jaki mam w sercu ból kiedy was widzę . nie wymagałabym od ciebie wtedy nic. nie łudziłabym się że powrócisz i będzie jak dawniej, nie. po prostu chciałabym żebyś wiedziała że naprawdę cię kochałam..
|
|
 |
|
znowu coś rozpierdala od środka. znowu jest źle, a łzy samoistnie napływają od oczu. myślałam, że zapomniałam, przecież było dobrze, przecież śmiałam się i miałam wyjebane. przecież starałam się znaleźć pozytywne strony całej sytuacji. ale znowu zobaczyłam was i po raz kolejny sztucznie się uśmiechnęłam i rozmawiałam, jak gdyby nigdy nic, jakby to wszystko się nigdy nie wydarzyło. jakby wcale mnie nie bolało. a bolało cholernie.. odeszłam z uśmiechem na twarzy, chociaż w sercu miałam łzy. nie potrafię tego ogarnąć. nie potrafię bez ciebie żyć. nie potrafię pogodzić się ze stratą. a jak już myślę, że wszystko jest ok , nagle przychodzą wspomnienia z którymi nie potrafię sobie poradzić. mówią, że po pójdziesz naprzód jeśli ciągle będziesz trwała w przeszłości.. widać ja będę stała w tym samym miejscu do końca życia. i do końca życia tego nie zapomnę. bo czas nie leczy ran . czas nie zmieni niczego..
|
|
 |
|
my sweet seventeen birthday! :3 CZYLI URODZINOWO! :-*
|
|
 |
|
musiałam dojrzeć. pewne sytuacje nauczyły nas, że związek to nie tylko buziaki, przytulane, to coś więcej. po pierwsze zaufanie, po drugie cierpliwość, po trzecie wzajemna pomoc, w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji.
|
|
 |
|
znam siebie. wiem, że nie jestem zbyt inteligentna i nie mam średniej 5,0 . wiem, że czasem nie potrafię składać słów w jedną całość . wiem, że jestem nieśmiała . wiem, że nie słucham rocka . wiem, że lubię oglądać bajki i niczym małe dziecko zajadać się czekoladą . nie wysyłam 200 sms'ów dziennie . nie zawsze biorę komórkę , gdy wychodzę z domu . nie interesuję się modą, makijażem i innymi kobiecymi sprawami . jarają mnie hip hopowcy . lubię łazić po domu z dresach, starej bluzce i rozczochranych do granic możliwości włosach . nie uwielbiam tymbarków , zamiast nich wolę piwo . nie wierzę w przyjaźń . jestem inna i kurwa nie pasuje do tego świata . nie ogarniam niczego i nikogo . jestem , jakby mnie nie było .
|
|
 |
|
mam chłopaka łobuziaka! : *
|
|
 |
|
kocham Twoje czekoladowe oczy, roztrzepane włosy, wystające obojczyki, Twoje pieprzyki w najdziwniejszych miejscach. lubię Twój uśmiech, Twoje kradzione niebieskie viceroye, to jaki jesteś niegrzeczny, jednym słowem mówiąc cudowny facet z Ciebie!
|
|
 |
|
on był dla mnie najważniejszy, ja byłam jedną z dwóch, tą mniej uzależniającą.
|
|
|
|