 |
|
zasnąłem z nią, ale sam byłem rano,
mogłem skumać tamtej nocy, nie powiedziała dobranoc.
|
|
 |
|
Mnie zabijały już od środka te problemy,
nagle przyszła bez słowa, uśmiechnięta jak kiedyś.
|
|
 |
|
I nie wiem co się stało, że znowu mnie olała
mówiła, że będzie zawsze - suka, kłamała.
|
|
 |
|
Trzymała mnie za ręce jak dawniej,
mówiła, że zostanie ze mną na zawsze
Ja strasznie nie chciałem, by znowu mnie opuściła
zrozumiałem, że to o tym piekle kiedyś mi mówiła.
|
|
 |
|
Nie było jej kilka lat, wciąż tęskniłem,
i bałem się, że niechcący ją zabiłem.
|
|
 |
|
Siadała w oknie, uczyła być silnym
i jeśli się zjawi znów to będę zimny.
|
|
 |
|
Brała moją dłoń, patrzyłem jej w źrenice,
Mówiła że dzięki niej nigdy się już nie przeliczę,
że wszystko będzie jak trzeba, pokaże mi piękno,
ale najpierw będę musiał przejść przez jakieś piekło.
|
|
 |
|
Wpadała częściej, tylko wieczorami,
nie mogłem mówić nikomu, mówiła - "Jesteśmy sami".
|
|
 |
|
Uśmiechała się tak fajnie, pamiętam,
niosła mi ukojenie jak ulubiona piosenka.
|
|
 |
|
Poznałem ją siedząc w domu samotnie.
Po prostu weszła do środka, siadła przy oknie.
|
|
 |
|
Zamiast o głupoty wciąż wszczynać kłótnie
może kiedyś napijemy się wódki
dobrze, że w końcu zgadzamy się
|
|
 |
|
dzień dobry, już cię nie kocham kocham.
|
|
|
|