 |
pamiętasz jeszcze jak wyglądam? pamiętasz barwę moich oczu czy zabawny pieprzyk schowany na płatku ucha? pamiętasz ile łyżeczek cukru ląduje w mojej kawie i jak bardzo uwielbiam ciasteczka oreo? pamiętasz mnie, bo z dnia na dzień coraz częściej myślę, że zwyczajnie zapomniałeś. pochłonięty wirem pracy zupełnie mnie zostawiłeś, odsunąłeś na boczny tor, a przecież tak wiele razy mówiłam Ci, że boję się samotności. kumple pytają kiedy ostatni raz się widzieliśmy, ich twarze widuję częściej niż Twoją. nie sądzisz, że to dziwne? brakuję mi Twojej obecności, Twojego ciepłego oddechu na mojej szyi, Twoich czułych pocałunków i silnych ramion. brakuję mi Ciebie, zaczynam świrować, zaczynam robić wszystko byleby tylko wypełnić pustkę, którą zostawiłeś. wróć do mnie, jestem tutaj, czekam. choć przez chwilę zainteresuj się moim losem.
|
|
 |
2. Zaczęłam robić to, co kiedyś. Najpierw mała rozgrzewka, rozciąganie. I wzięłam się za to, czego tak bardzo mi brakuje. Gimnastyka. Podstawy są proste, nikt nie ma z nimi problemu. Pierwsze szpagaty poszły z lekkością. A reszta? Złożyłam się z bólu. Kontuzja nadal daje się we znaki. Nadal przypomina, że to ona nie pozwoliła dalej realizować moich planów, że to ona odciagnęła mnie od sportu. Łzy leciały po policzkach. Sięgnęłam po pudełko, wyciągnęłam dyplomy, zdjęcia. Płomień zapalniczki zajął materiał dokumentów, a medale zakopałam w ziemię. Pogrzebałam przeszłość i wspomnienia, które pod żadnym względem mają do mnie nie wracać.
|
|
 |
1. Wszyscy bili brawa. W powietrzu unosiły się krzyki i gwizdy. Ubrana w dopasowany strój odebrałam medal i gratulacje od znajmoych i nieznajomych ludzi. Rywalki patrzyły na mnie zawzięcie z wrogością w oczach. Z przyjemnego snu wyrwał mnie dźwięk telefonu.
-Hallo?
-Śpisz?! Daj spokój! Szkoda dnia! Idziemy z chłopakami na piwo, zaraz po ciebie jestem.
-Poczekaj, dojdę do was niedługo, muszę coś zrobić jeszcze.- rozłączyłam rozmowę i siedząc z zamkniętymi oczam na kanapie przypominałąm sobie minione lata. Lata ćwiczeń, treningów, wysiłku, zawodów i stawania na podium. Z szafy wyciągnęłam małe pudełko. Otworzyłam je. W środku były wszystkie dyplomy, zdjęcia, medale. Przeglądałam wszystko i wspominałam czasy, kiedy sport był dla mnie wszystkim. Kiedy gimnastyka była moim małym światem. Wzięłam pudełko pod pachę, zapalniczkę w dłoń, wsiadłam na rower. Kierunek? Park. Stara łąka, na której odbyła się połowa moich samodzielnych trenigów.
|
|
 |
-Jak się czuję? Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałabym że nigdy nie było gorzej. Byłam przybita, nieobecna. Moje serce było rozdarte na milion kawałeczków. jednym słowem: ból, nienawiść, tęsknota, nadzieja i ogromna pustka. Byłabym zdolna zrobić dla Ciebie wszystko. Tak było kiedyś. Dziś jestem bogatsza o nowe doświadczenia. Odzyskałam wiarę w ludzi i jestem bardziej ostrożna. Jestem nową osobą. Ale tak, jestem szczęśliwa. Uczę się kochać i ufać. Mam kogoś kto może mi dać coś czego Ty nie potrafiłeś- miłość. I cholernie dziękuję Ci za to że nauczyłeś mnie doceniać to co mam. Nie żałuję tamtych chwil, ale czas myśleć o sobie. Dużo walczyłam z tym i w końcu mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa- bez Ciebie. To dziś czuję. // xcathyx
|
|
 |
„Nic nie jest tak intymne jak spanie obok drugiej osoby - pomyślała - nawet seks. Człowiek jest wtedy całkowicie bezbronny. Spanie obok drugiej osoby, w odległości paru centymetrów to akt absolutnej ufności.” /Jer.
|
|
 |
Od kilku miesięcy nie robię niczego innego tylko zaciskam zęby. Ciągle udaje, że jestem silna, a ból po utracie chłopaka już mnie nie dotyczy. I wiesz, ludzie są naiwni i uwierzą we wszystko co zobaczą. Widzą uśmiech i już myślą, że życie układa się tak jak powinno. A przecież się nie układa. Pod uśmiechem kryje się popękane serce i dusza, która błaga o zbawienie. Udawanie więc weszło mi w nawyk, a fałszywy uśmiech to już dodatkowa część mojej garderoby. Nigdy się nie spodziewałam, że będę musiała żyć w taki sposób. Nie myślałam, że ból potrafi tak sponiewierać człowieka. Błagam więc o wybawienie, nie chcę dłużej żyć w zakłamaniu i trwaniu od ranka do wieczora. / napisana
|
|
 |
Sypie się. Coraz bardziej. A delikatne kłócie serca daje się we znaki. Nie będę prosić o spotkania i uwagę. To nie ja tutaj wybieram.
|
|
 |
Wyobraź sobie ciepły i delikatny dotyk na swojej skórze. Wyobraź sobie szczelne obejmowanie twojego ciała, gdy za oknem panuje ciemność i chłodne powietrze, a na niebie rozpościera się droga mleczna. Wyobraź sobie rytmiczne bicie serca pod warstwą skóry, mięsni i twardych rzeber, które usypia cię do snu. Co czujesz? Szczęście? Euforię? Przyjemność? I teraz wyobraź sobie, że ja to mam. Mam możliwość wtulania się w ciało kogoś, komu ufam. I czuję się niewyobrażalnie dobrze. Czuję się tak, jakbym miała przy sobie cały świat.
|
|
 |
2.krzyczał wściekły, że na to nie pozwala, że mamy to przerwać, że przecież mnie kocha. siedzący w ławkach koledzy zabrali go pod pachy i siłą wyciągnęli z budynku. patrzyłam jak moją twarz zalewa fala bólu, jak łapię suknię w ręce i biegnę w kierunku wyjścia. 'coś Ty mi zrobiła? słyszysz? no co?' - krzyczał patrząc na mnie, a ja stałam oniemiała. 'no dalej, powiedz, że to pomyłka!' - popchnęłam moje ciało, chociaż ono nawet nie drgnęło. byłam zwykłym duchem, który nie może nic zrobić, który pozostaje biernym obserwatorem. wtedy nagle wszystko zniknęło, a ja znajdowałam się ponownie w swoim łóżku. roztrzęsiona, zlana potem i przerażona. choć wiedziałam, że to zwyczajny sen, nie mogłam zapomnieć tego, co w nim się działo. nie mogłam zapomnieć co czułam, gdy szłam w stronę ołtarza i co, gdy jego oczy wypełnione miłością wpatrywały się we mnie. to chore, to jakaś paranoja, która z dnia na dzień bardziej mnie przeraża. ale to przecież zwykły sen, bez znaczenia, prawda?
|
|
 |
1.patrzyłam w swoje lustrzane odbicie nie mogąc uwierzyć w to co widzę. ubrana w białą suknię, z welonem na głowie uśmiechałam się promiennie. stojąca obok mama ukradkiem ocierała pojedyncze łzy, a uwijająca się szybko siostra poprawiała długi tren. czułam wypełniającą mnie radość, gdy z każdym krokiem zbliżałam się do ołtarza, na którym czekał na mnie mężczyzna mojego życia. stał tyłem, więc nie mogłam zobaczyć jego twarzy, ale serce wyrywało ku niemu jak szalone. stając w końcu obok niego zobaczyłam jego twarz i zamarłam. niebieskie oczy, blond włosy, wszystko się nie zgadzało. to nie on miał tutaj stać, to jakaś pomyłka. chciałam się ruszyć, chciałam zatrzymać to wszystko i zapytać co jest grane. jednak nie miałam kontroli nad własnym ciałem, mogłam patrzeć na swoją szczęśliwą twarz, na oczy jaśniejące miłością, tak jakby inna osoba wypełniła moją duszę. to sen, uświadomiłam to sobie, gdy drzwi kościoła otwarły się z impetem, a w nich stanął On.
|
|
 |
Chodź tutaj. Czego Ty się boisz. Przecież gdy jesteś przy mnie ja jestem szczęśliwa. / napisana
|
|
 |
nie można rozpamiętywać przeszłości. nie można wciąż rozdrapywać ran, które już dawno powinny odejść w zapomnienie. i chyba jestem masochistką, na pewno. z każdym, nawet najmniejszym krokiem, czuję coraz większe wyrzuty sumienia, żal, a nawet wściekłość. znowu zniszczyłam coś, co mogło trwać. bo przecież trudno jest się chociaż raz schować dumę i postarać się wszystko naprawić. i dzisiaj to wróciło, jeszcze mocniej. uśmiechał się tak jak zawsze, ale wiem że wolałby mnie nigdy więcej nie widzieć. starałam się iść dumnie do przodu, z całych sił powstrzymując się do zerknięcia przez ramię, bo może akurat nasze spojrzenia by się spotkały i nie czułabym się tak okropnie. nie powinnam się tego czuć. dobrze zrobiłam kończąc z nim, prawda?
|
|
|
|