 |
|
Tylko dotkniesz tego co moje kurwo , to obiecuje że z ryja zrobie ci parking dla ciężarówek. // lubish
|
|
 |
|
e tam, co znaczy jedno ugryzienie w tyłek wśród przyjaciół? masz.. gryź se na zdrowie! // król Julian
|
|
 |
|
Jestem odpowiedzialna za to co mówię, nie za to, co zrozumiałeś.
|
|
 |
|
Oceniaj mnie,
niech jad strumieniami leje się! // Nosowska
|
|
 |
|
zawsze jest przy mnie, nawet jak teoretycznie tego nie potrzebuje. jest ze mną na ogromnym kacu kiedy pyskuje, wrzeszcze i klne. mogę z Nią płakać i cieszyć japsko z niczego dosłowne, z chipsa na podłodze, albo plamie na dupie. z Nią są najlepsze fazy. nigdy mnie nie zostawiła. trzymała mi włosy kiedy ja wymiotowałam na jakimś dzikim melanżu. i co z tego, że kiedy się stresuje i chce coś wytłumaczyć omija co drugie słowo, rozumiemy się. pod każdym względem. nigdy mnie nie opuści, wiem to. takie szczęście piechotą nie chodzi. przecież jej najlepszy kumpel to Horejszjo Kejn, przecież jeden telefon i przylatuje z Maiami helikopterem. moge jej zaufać. przyjaźń to nie pinezki na nk. KOCHAM CIE P. // neast
|
|
 |
|
- wkurwiają mnie te włosy! nie mogę ich rozczesać nijak, a teraz wyglądają jak jakieś dziwne siano! - no to je obetnij.. - CHYBA CIE POJEBAŁO! // neast
|
|
 |
|
Wkurwiasz mnie jak brak dżemoru na goferze . // scoobychrupek
|
|
 |
|
kochanie, zardzewiało Ci serce?
|
|
 |
|
i czasem przychodzi ten wieczór, kiedy wszystko w jednym momencie się na Ciebie zwala i przygniata do ziemi. wieczór, kiedy jedynym czego potrzebujesz jest gorąca kawa z mlekiem i emocjonalna pezeta w głośnikach.
|
|
 |
|
z jakiegoś powodu śniłam tylko o Tobie. to Ty pojawiałeś się, co noc, w tym samym prostym schemacie. Ty, ja i takie niepozorne, niewinne - szczęście.
|
|
 |
|
czas jest tym czynnikiem, który tak dotkliwie psuje wszystkie schematy. naszą relację: kiedy pomimo tego, że wciąż chcemy być razem - ten postawił na ścieżce, która miała być tylko nasza, Ją. osobę, która blokuje najważniejsze drzwi. do szczęścia.
|
|
 |
|
zaciskał moją dłoń w swojej prowadząc jakąś boczną alejką. niepadajniepadaj, szeptałam pod nosem niczym mantrę. nachylił się i pocałował moje czoło. - zaraz lunie. - oznajmił, a nim odliczyłam do trzech - mocny deszcz uderzał o nasze ciała. czułam, jak włosy, nad którymi tak pracowałam, skręcają się teraz w niesforne loki, od środka przeszywał mnie już zimny dreszcz i nie mogłam swobodnie oddychać - mimo wszystko do dziś nie odnalazłam słodszego widoku od skapujących kropel z czubka Jego nosa i tego uśmiechu tak niemożliwie przepełnionego tym, co do mnie czuł.
|
|
|
|