 |
|
Będziesz o mnie dbać ... a wszystko pod szyldem "miłość". Idę za Twoim jasnym swetrem prosto do sypialni. Miłość zaczyna się od zerwania metek. Ściągasz sweter od Diora, skopujesz Levisy i pośrodku najpiękniejszego ciała napis Calvin Klein, wbijający się gumą w biodra. Kochanie jesteś teraz Fucking by me, not by Chanel. Miłość, czujesz różnicę?
|
|
 |
|
Mój temperament nie bierze poprawki na konsekwencje działań.
|
|
 |
|
Bo wiesz to jest tak: kiedy zawiedziesz się na jednej osobie, to sobie myślisz: Ok, różne świnie chodzą po tym świecie. Kiedy na drugiej, to: dwie świnie chlewu nie czynią. Ale kiedy potem jest 3, 4 i 5 taka osoba, to nie szukasz już żadnych słów na ich usprawiedliwienie.
|
|
 |
|
Pozostało nam wpatrywać się w dym i zastanawiać nad tym, co spieprzyliśmy.
|
|
 |
|
Bo dziś jesteśmy tymi ludźmi przed którymi ostrzegali nas rodzice.
|
|
 |
|
Nienawidzę, gdy ktoś mówi, że życie jest piękne. Po prostu cholernie mu zazdroszczę, że jest w stanie powiedzieć coś takiego, że ma ku temu powody.
|
|
 |
|
Ktoś tam na górze uknuł plan że się kochać w Tobie mam. ;*****
|
|
 |
|
Chciałam, żebyśmy byli przyjaciółmi - ty chciałeś czegoś więcej. Powiedziałam ci, że cię kocham - odszedłeś. Prosiłam, żebyś wrócił - nie słuchałeś. Płakałam w każdą noc - nie otarłeś moich łez. Straciłam wiarę we wszystko, zwątpiłam w sens tego, co robię i dawałam to po sobie poznać. Ty umiejętnie wykorzystywałeś to w celach 'promocyjnych' i szeptałeś coś do swoich koleżków, gdy przechodziłam obok. Ale wystarczył Ci widok mnie z innym facetem, byś mógł napisać, że tęsknisz.
|
|
 |
|
Pamiętasz jak złościłeś się jak musiałeś na mnie czekać pół godziny przed domem marznąc... albo jak już przychodziłam a Ty udawałeś ze się fochasz... i musiałam stawać na palcach, żeby dać Ci buziaka i przeprosić, a później szliśmy za rączkę w 'nasze miejsce' i patrząc prosto w oczy mówiłeś ze kochasz... to wszystko to tez nieporozumienie?
|
|
 |
|
Pokłócona z przyjaciółką, zawsze miała nie najlepszy humor. Smutna i zła biegła ze sklepu, kiedy nagle na kogoś wpadła. Chciała przeprosić i uciec jak najdalej, ale wysypały się jej pomarańcze. Kiedy je zbierała, ktoś schylił się i zaczął jej pomagać. Dopiero teraz mu się przyjrzała. Brązowe, ciemne oczy, brunet, z tajemniczym uśmiechem. Inny niż wszyscy, ten ideał. Była tego pewna, czuła to. Serce waliło jej w piersiach jak oszalałe, pomyślała nawet, że zaraz dostanie zawału. Uśmiechnęła się do niego, a on odwdzięczył się tym samym. Nagle usłyszała znajomy dźwięk, a obraz gdzieś znikł. Teraz siedziała na łóżku, obok swojego misia z dzwoniącym coraz głośniej budzikiem. Przygnębiona, postanowiła nie przejmować się snem i żyć dalej. Z nadzieją, że kiedyś zakocha się szczęśliwie...
|
|
 |
|
Żebyś przeze mnie nie mógł spać i jeść, tak jak ja przez Ciebie. Żeby wszystko straciło dla Ciebie pierdolony sens.
|
|
 |
|
I nadszedł ten moment, którego tak bardzo się obawiałam. Zawładnąłeś całkowicie moją duszą. Skąd to wiem? Dziś, kiedy wybierałam sukienkę, zastanawiałam się w której bym się bardziej Tobie podobała...
|
|
|
|