 |
|
tamte chwile wyblakły, prawda? wspomnienia wygasły, nie narzucają się tak. coraz mniej łez. znacznie spokojniejsze noce. oddech ewidentnie się uspokoił. sny już nie są przesycone wyłącznie nami. może zapominamy. może przestajemy kochać. może okaleczyliśmy się nawzajem zbyt mocno, żeby w dalszym ciągu o sobie tak bardzo pamiętać. może nie potrafimy dłużej tak żyć. a może już w ogóle nie żyjemy. nie potrafimy. nie osobno.
|
|
 |
|
naprawdę nie obchodzi mnie fakt, że było zimno, cała się trzęsła, nie potrafiłeś inaczej. nie chcę tego słuchać. to tylko chore tłumaczenia, które na dobrą sprawę wcale mnie nie obchodzą. przytuliłeś ją. trzymałeś ją w swoich ramionach, tak jak mnie na co dzień. dlatego z miejsca uświadom sobie, że Twoje dłonie już nigdy nie będą miały prawa znaleźć się na moim ciele. Twoje usta już nie poczują moich warg. a moje serce już nie będzie potrafiło Ci wybaczyć.
|
|
 |
|
- jesteśmy zupełnie różni. ja próbuję coś poskładać, zaplanować. Ty wciąż żyjesz na spontanie, zmieniasz decyzje co kilka minut. żyjesz teraźniejszością, a ja wybiegam w przyszłość. Ty nawet nie wiesz, czym jest przyszłość. - może i nie planuję gdzie będę pracować, gdzie pójdę dalej do szkoły, gdzie zamieszkam jak w końcu się usamodzielnię, ale jedno wiem na pewno. jesteś nieodłączną częścią mojej przyszłości.
|
|
 |
|
jesteś jak truskawki z bitą śmietaną.
|
|
 |
|
a dobrym towarzystwem nazywam ludzi z którymi będę się bawić zajebiście dobrze zarówno pod wpływem alkoholu, jak i zupełnie bez niego. tych, którzy potrafią wyciągnąć mnie z dołka właściwie jednym, niewinnym uśmiechem. tych będących przy mnie w najcięższych momentach, mimo furii jaką na nich wyładowuję. dobrym towarzystwem nazywam przyjaciół, dokładnie.
|
|
 |
|
na onecie piszą, że jutro koniec świata. uff, nie muszę uczyć się z niemieckiego.
|
|
 |
|
wystarczy żebyś powiedział, że mnie kochasz. nic więcej. nie musisz pierdolić jakiś zbędnych farmazonów, że jestem Twoim uzależnieniem, tlenem i chuj wie czym jeszcze.
|
|
 |
|
-Wiesz mała, lubię patrzeć w Twoje oczy.
-Kochany, ale moje oczy są na twarzy.- rzekła poprawiając dekolt. /net
|
|
 |
|
cięte riposty, przychodzą po owym wydarzeniu
|
|
 |
|
wrzuciłam na siebie pierwsze lepsze spodnie od dresu, dużą bluzę. zarzuciłam kaptur na głowę, a do ust włożyłam kilka drażetek gumy. wystarczyło, żeby wszystkie te barbie spuszczały wzrok mijając mnie, a na moje pewne 'siema' odpowiadały cichym i niepewnym 'hej' z obawy, że mogę się zaraz na nie rzucić. nie pozoruję zimnej panienki. chodzę tak, bo lubię. a to, że one zarzucają z góry jakiś stereotyp - to nie moja wina.
|
|
 |
|
w reklamie tp serce z rozumem w efekcie się ze sobą sprzymierzają, i posiadają to samo zdanie. u mnie nie jest tak pięknie, niestety.
|
|
|
|