 |
|
w tamtym pokoju, na stole, leżą nasze niedokończone sprawy.
|
|
 |
|
nikt już nie wierzy w prawdziwą miłość
|
|
 |
|
to nie był uśmiech do mnie. patrzyłeś na nią.
|
|
 |
|
Twoje ostatnie spojrzenie znajduję się teraz na tapecie mojego telefonu.
|
|
 |
|
wszystko powraca. zawsze.
|
|
 |
|
nadal na półce leżą pluszaki od Ciebie.
|
|
 |
|
nie chcesz wiedzieć co Twój rzekomo wierny facet szepcze mi co weekend wprost do ucha. nie chcesz wiedzieć z jaką precyzją pozostawia ślady swoich dłoni na moim ciele. nie chcesz wiedzieć z jakim zapałem całuje moje usta. nie chcesz wiedzieć jak patrzy, pełen pożądania.
|
|
 |
|
zagrajmy w życie. kupmy miłość. wygrajmy szczęście.
|
|
 |
|
to niebiańskie uczucie, kiedy kładziesz się wieczorem do łóżka w pidżamce w miśki z książką od geografii w dłoni, a drgawki mimowolnie nie omiatają ciała. z uśmiechem, który w dalszym ciągu ściśle trzyma się warg, przymykasz powieki. w głowie pojawia się w jednej sekundzie miliard wspomnień, z minionego dnia. dotyk, które wywoływał gęsią skórkę na ciele. słowa zalewające cudowną falą podświadomość. spojrzenia przepełnione miłością do maksimum. po policzkach spływają szkarłatne łzy, i nawet nie próbujesz ich zetrzeć. to te upragnione krople szczęścia.
|
|
 |
|
wzrok utkwiony w moich oczach. cudowny łobuzerki uśmiech przeznaczony wyłącznie dla mnie. słowa, które trafiają do moich uszu, niczym najlepszy narkotyk. więcej nie chcę. i tak mam wiele.
|
|
 |
|
bez kitu, jeśli pani od polskiego zapyta mnie czemu zrobiłam kleksa na pół zeszytu w pracy domowej, powiem, że pan kot za mocno rżnął panią kotkę, a że wydała z siebie śmiertelnie przeraźliwy odgłos - wystraszyłam się, czego efektem był jedynie rozlany atrament, nie zawał.
|
|
|
|