 |
|
Powoli zaczynam mieć wszystkiego dość .. Tracę grunt pod nogami .
|
|
 |
|
I wiesz co zrobię kiedy następnym razem Cię spotkam ? Powiem, ze nie chcę Cię więcej widzieć i że mam Cię dość ? Nie . Przytulę Cie mocno, polecą łzy , szepnę, że tęskniłam , powiem, że zapominam o wszystkim i żebyśmy zaczęli od nowa ..
|
|
 |
|
Siadam . Wyjmuję kartkę papieru i piszę . Piszę wszystko co chciałabym Ci powiedzieć ale nie mogę.. Nie mogę bądź nie chcę . Wkładam do koperty , adresuję ją , biorę zapalniczkę, zapalam .. i patrzę jak płoną moje ostatnie nadzieję na to by było lepiej . Widzę jak stają w płomieniach nasze plany ,marzenia i ogólnie wszystko trafia szlag.
|
|
 |
|
Chwilami mam naprawdę ochotę pierdolnąć to wszystko i wykrzyczeć na głos jak bardzo jest źle .
|
|
 |
|
Wychodzę przed dom, w ręku trzymając szluga. Chłód przewiewa mnie na wskroś. Idę dalej, lekkimi krokami, wygodnie siadając na huśtawce, spoglądam w niebo. Wyciągam telefon, wiadomość od Ciebie:- tęsknie,wiesz? W oczach pojawiają się łzy, przecież też tęsknie, cholernie brakuje mi Ciebie. Patrząc w niebo, do chodzi do mnie jaki świat jest wielki. Jak my jesteśmy daleko od siebie. Nie mogę tak żyć, z nadzieją że jeszcze Cię zobaczę. Chciałbym widywać Cię codziennie, tak jak dawniej. Chciałbym mieć Cię tu, na wyciągnięcie ręki. Już nie wirtualnie, a realnie. Chcę poczuć Twojej miłości z bliska, nie z daleka. Chcę widywać Twój uśmiech każdego ranka, tak jak kiedyś. Chodź do mnie maleńka, uciekniemy gdzieś w dal. Gdzieś gdzie już zawsze będziemy mogli być razem. Gdzieś gdzie nikt nie dogoni naszych marzeń, gdzieś gdzie będziemy tylko my. Nie damy się, nasza miłość zwycięży, zaufaj mi, razem damy radę.
|
|
 |
|
My tutaj, tacy słabi wszyscy, błagamy o miłość, krzyczymy, bo miłość, błagamy, mówimy, kochaj mnie, no weź, pokochaj mnie, tak jak ja kocham Ciebie, pokochaj mnie i nie daj mi zapomnieć, że dla Ciebie nie ma nic ważniejszego ode mnie, że nigdy nikt, nic, nigdzie, tak bardzo, jak ze mną, no proszę, proszę, przyznaj, że odwzajemniasz to, co ja czuję do Ciebie, przyznaj, że też czujesz to, o czym żadne z nas nie ma odwagi powiedzieć na głos ani słowa, no weź, pokochaj mnie, proszę, przecież byłoby cudownie, przecież też jesteś słaby, wszyscy jesteśmy, tacy słabi, wszyscy, którzy jednak prędzej czy później przekonali się, dowiedzieli się, że jednak nie, że jednak to nie to, że jednak to nie działa, że jednak nikogo nie obchodzi Twoje złamane, zakochane do granic możliwości serce i że, krótko mówiąc, to możesz je sobie wziąć i spierdalać.
|
|
 |
|
Tracę nadzieję, tracę Ciebie, tracę nas. Tracę wszystko po kolei. Mam dość ciągłego zawodzenia się na Tobie. Za dużo wybaczałam, dawałam Ci za dużo szans. Zauważyłam, że kiedy między nami nic się nie układa, momentalnie psuje się wszystko. Przestałam już wierzyć, że będzie lepiej . Wiem, że już nic nie będzie dobrze. Póki między nami nie będzie stabilizacji póty nie będę potrafiła skupić się na niczym innym i dalej mój świat będzie się burzyć. Ale spokojnie nie zawracaj sobie tym głowy. Baw się dalej, nie zwracaj na mnie uwagi . Jakoś dam sobie radę . Zawsze daję. Nie pierwszy, nie ostatni raz rozjebałeś moje życie doszczętnie. Norma Skarbie.
|
|
 |
|
I co kurwa znów to samo ? Nie mam już na Ciebie sił. Wykańczasz mnie. Nie potrafię znieść już tego psychicznie. Za dużo "przepraszam" za mało robienia coś poza tym .
|
|
 |
|
Zamilcz. Nie musisz już nic mówić. Nie chcę tego . Nie chcę już Twoich słów. Za bardzo ranią . I wcale nie przez to co mówisz, tylko przez konsekwencje Twoich słów. One są strasznie ciężkie. Trudno mi je utrzymać. Jestem zbyt słaba. Wybacz.
|
|
|
|