 |
|
chodź się zaćpamy, zapijemy, zajaramy i będziemy szczęśliwi. pieprzmy miłość. tyle wycierpieliśmy przez nią, przez to wszystko, przez te cholerne zakochanie, przez te pocałunki i przez ten cały cyrk z uczuciami.
|
|
 |
|
delikatnie zbliżam moją twarz do twojej i w ułamku sekundy, pluję ci na ryj.
|
|
 |
|
najłatwiej pierdolić innym, że jestem dziwką, a jak przyjdzie co do czego, to nic nie wiesz i mnie bardzo lubisz. prawda, kochanie?
|
|
 |
|
Spojrzałem właśnie w lustro i spróbowałem się uśmiechnąć. Całkiem nieźle, uwierzą, wszyscy uwierzą, że żyję.
|
|
 |
|
Musiałem. Musiałem napisać prawdę a teraz czekam co odpowiesz. Pewnie coś co mnie zniszczy do końca, ale będzie koniec, będzie wytchnienie, ratunek od bólu. Gdzieś z tyłu nadzieja okłamuje mnie, że nie jestem tylko dodatkiem do twojego nieudanego życia i wybierzesz mnie. Wiemy jednak, jaka jest prawda. Byłem tylko duchem szepczącym Ci miłe słowa gdy ja zbyt boleśnie pokochałem. Żegnaj.
|
|
 |
|
pierdol miłość zostań skurwielem.
|
|
 |
|
przynajmniej udaję, że się nie poddaję.
|
|
 |
|
trzy ostatnie słowa: przepraszam za krzywdy.
|
|
 |
|
jebana miłość, pieprzone sny, kurewskie zaufanie.
|
|
 |
|
widziałam wczoraj kobietę siedzącą między dwoma mężczyznami na marmurowych schodach świątyni. z jednej strony twarz jej była całkiem blada, z drugiej zarumieniona.
|
|
 |
|
jakoś mało szczęścia w tym szczęściu
|
|
 |
|
- zapewnij mnie, że nie pokochasz innej. - nie mogę. - dlaczego? - bo na pewno pojawi się inna. tylko ona będzie wołać do ciebie "mamusiu!".
|
|
|
|