 |
|
mogłeś być tym jedynym, albo złamać mi serce, i zabrać jakąś dużą cząstkę mnie ze sobą.
i do cholery, wybrałeś tę boleśniejszą wersję wydarzeń.
|
|
 |
|
najgorsze w miłości jest to, że jest uzależnieniem którego nie leczy żaden ośrodek
|
|
 |
|
upadam cicho.
przecież nie chcę Twoich łez.
czasami klękam, czasami leżę.
widzę Ciebie, i wszystko czuję
dokładnie tak samo jak trzy lata temu.
i kurwa, do cholery, ja pierdolę, mogę płakać
mogę krzyczeć, mogę milczeć, mogę upadać, podnosić się, tęsknić, błagać i mówić ci, że już nic nie znaczysz
a później spojrzeć w Twoje oczy, i znów paść na kolana.
|
|
 |
|
weź sobie te Twoje wiadomości z " :* " w treści, wsadź je w sobie w dupę, i nigdy więcej na mnie nie patrz.
|
|
 |
|
Dla ciebie wszystko jest takie proste. Mówisz że jestem jednym z dzieci bożych. Że moje istnienie ma cel. Że mam przyjąć własną naturę. Moją naturą jest brać sobie to, co uważam za własne, chronić tego i strzec. Przykuć do własnego boku, jeśli to będzie potrzebne. Nie mogę pozwolić jej odejść. Nie mogę. Ona jest jak wiatr, wolna i nieokiełznana. Gdybym skuł kajdankami wiatr czybym go zabił?
|
|
 |
|
pójdę sama tam gdzie mieliśmy iść razem
|
|
 |
|
w głowie słyszę tak dużo
a kiedy chcę coś napisać to widzę tylko chaos
|
|
 |
|
ładny, ale krzywdzi
wysoki, ale na pewno mnie zrani
mm, przystojniak! nie nie, ci są najgorsi.
słodziak, już on moje uczucia schłodzi...
brzydki, niski i pryszczaty- on chociaż mnie nie skrzywdzi, wybieram Ciebie.
|
|
 |
|
myslałam że nie boli... że wcale nie jest już tak najgorzej
ale jak patrzę na jego uśmiechniętą buzię, to szlag mnie bierze, że jest szczęśliwy beze mnie
|
|
 |
|
i donoszą mi o nim, donoszą, że konfident, że coś tam. i nie wiem czego oczekują. że go zmienię? że popłaczę się? że roześmieję? czy ja wyglądam na kogoś co to wszystko chce wiedzieć?
|
|
 |
|
Czy ja śnię...? Czy jest tu naprawdę? To nie marzenie senne, Znów tu jesteś na prawdę...
|
|
|
|