 |
|
Łatwo cię zranić, a później trudno cię przeprosić, spojrzeć ci w oczy. Wiesz dlaczego? Bo jesteś uczciwy. Bądź zawsze uczciwy [...]. Trudno zebrać się na odwagę, aby cię przeprosić, bo możesz odrzucić. Ale ty potrafisz wybaczać. Wybaczyłbyś każdemu, kto cię skrzywdził, choć byłoby to dla ciebie bolesne. Ale nie wybaczyłbyś nikomu, kto skrzywdziłby osobę, którą kochasz. A.V.
|
|
 |
|
Nie potrzebował dachu nad głową, nie potrzebował pieniędzy, nie potrzebował jedzenia, czy też picia. Potrzebował jedynie uczucia wolności, jakie dawała mu ucieczka od tego, co znał. A.V.
|
|
 |
|
Trzask rozbitego lustra, drobne kawałeczki iskrzyły się jak diamenty w świetle płonącej świecy. Upadł na drewnianą podłogę na owe małe diamenciki, które nawet nie poraniły jego twarzy. Czerwone łzy spływały po jego policzkach, zostawiając różowawe ślady. A.V.
|
|
 |
|
A płacz pokazuje mi, że wciąż masz w sobie te ludzkie, piękne cechy. A.V.
|
|
 |
|
Czy wiesz, jak moje imię słodko brzmi w Twoich ustach?
|
|
 |
|
Załóżmy coś takiego. Mamy po szesnaście lat, jesteśmy przyjaciółmi. Mówię Ci, że Cię kocham. A Ty, że jednak wolisz, aby to była przyjaźń i kochasz kogoś innego. A ja, że bez Ciebie się zabiję. Twoje emocje? Strach, litość, ale przede wszystkim lęk przed wyrzutami sumienia. To nie jest poświęcenie się dla miłości, takie samobójstwo. Wiesz czym byłoby poświęcenie? Gdybym wtedy powiedział, że rozumiem i zadowolę się przyjaźnią. Cierpiałbym, ale wolałbym, abyś była szczęśliwa. Nawet z kimś innym. To jest poświęcenie dla miłości. A.V.
|
|
 |
|
Płatki śniegu radośnie wirowały w powietrzu, nie robiąc sobie nic z przekleństw Finów na ich temat. Wirowały, mieniąc się w blasku latarni ulicznych. Ludzie uciekali, chowając się za ścianami swoich ulubionych lokali, gdzie rozbrzmiewała muzyka. Niektórzy śpieszyli się do domu, mając na dziś już dosyć pracy. Grupka dziewcząt chichotała, plotkując o nowinkach w szkole. Zakochani mówili o tym, że gdy zaraz wrócą, zrobią sobie ciepłą herbatę z miodem. Student z olbrzymią teczką właśnie gonił odjeżdżający autobus. Na ulicę wjechała już pierwsza odśnieżarka tego sezonu. Niektórzy już szuflowali szypami. Uliczny chaos. Mimo to był ktoś, kto nie robił sobie nic z pośpiechu XXI wieku. Stał nieruchomo na środku chodnika, z głową skierowaną ku górze. Zielone, błyszczące oczy obserwowały mieniące się płatki śniegu na tle granatowego nieba. Wyglądał jak wyciągnięty z innego świata, porzucony w obcym, nieznanym świecie. Jak upadły anioł, zesłany na ziemię, aby odkupić swoje winy. A.V.
|
|
 |
|
"W radości i smutku, mój dom jest w Twoich ramionach". Ville Valo, Him - In Joy And Sorrow.
|
|
 |
|
Każdy narkotyk jest złem. Ćpanie to świństwo. Wyniszcza. Marnuje. A w końcu i zabija.Odchodzisz powoli, sam nie zdając sobie z tego sprawy. [...] Miłość jest takim narkotykiem.
|
|
 |
|
Definitywnie wyrzucam wszystko, co mi się z Tobą kojarzy... Może prócz naszego wspólnego zdjęcia, na którym tak słodko się uśmiechałeś. Ten widok spamiętam na zawsze. Oszukam siebie samą, udając, że nadal taki jesteś - żywy, prawdziwy.
|
|
 |
|
Nadal czułam jego dłonie, gdy mnie obejmował. Było mi dobrze. Ale to nie były TE dłonie. To już nie to samo. Kilka nocy w jego towarzystwie - ja załamana, on wręcz przeciwnie. Na końcu zmieszał mnie z błotem, mówiąc, że to nic nie znaczyło. Cudownie.
|
|
|
|