 |
|
Twój spokojny głos, moje machanie dłońmi, Twoje niebieskie oczy, moje brązowe, Ty wysoki i szczupły, ja niska i krągła, Ty śmieszek, ja dojrzała marzycielka. najlepszy przykład na to, iż przeciwieństwa przyciągają się z prędkością światła, a rozdzielić się nie mogą.
|
|
 |
|
jeszcze dwa lata temu byłam jedną z dziewczyn, po których zazwyczaj ciśniecie. bawiłam się facetami, owszem. nosiłam mocny makijaż, różowe ciuszki i uwielbiałam pop. byłam chamska dla nauczycieli, obcych, nie chciałam mieć wzorców wśród dorosłych. po rozmowie z pewną osobą zmieniłam się. to co robiłam w domu, co było moje zamieniłam w codzienność, niezmienność. pokazałam prawdziwą duszę artystki, wrażliwej dziewczyny, słuchającej reggae i rapu, palącej marihuanę, olewającej z góry pustaczki.
|
|
 |
|
po teście z angielskiego, najtrudniejszym jaki widziały moje oczy, usiadłam za szkołą w towarzystwie ziomków. odpaliłam rosyjską fajkę, włączyłam Iglesiasa. od dymu zakręciło się w mej głowie. nuciłam cicho 'I like it', a oni nie śmieli mi przeszkadzać. wiedzieli, że myślę o czymś tak intensywnie, że i tak będę odpowiadać półsłowkami. rozumieli.
|
|
 |
|
moja dusza przepełniona jest smutkiem, serce umiera powoli, ginę w tłumie milionów ludzi bez wyrazu, zamykam się.
|
|
 |
|
kolejny raz stanęłam przed miłością. ze strachem w oczach zapytałam czy zostanie ze mną do końca mych dni. milczała. głupia suka - pomyślałam i uciekłam.
|
|
 |
|
pytasz mnie, czy jest piękny. daleko mu do ideału. jest za chudy, nie ma nieskazitelnej cery. ale te oczy, usta, ten nosek. gdybyś spojrzała w jego niebieskie patrzałki, zakochałabyś się, od razu, bez opamiętania, jak ja.
|
|
 |
|
powiedz, że przyjedziesz do mnie za godzinę. posprzątam wtedy mieszkanie, zrobię jakieś zakupy i doprowadzę siebie do porządku. możesz mi potem napisać, że jednak nie dasz rady przyjść, wścieknę się, ale przynajmniej będę mieć pełną lodówkę i czyste mieszkanie.
|
|
 |
|
i kompletnie nie wiem co mam teraz ze sobą robić. ciebie już nie ma w moim świecie. nie, wróć. to mnie nie ma w twoim. i już do niego nie wrócę, choćbym nie wiem jak chciała. po prostu nie potrzebujesz mnie tak, jak ja ciebie potrzebuję.
|
|
 |
|
“ Jeśli naprawdę kogoś kochasz,
pozwolisz, by złamał ci serce.
|
|
 |
|
Czekam, aż któregoś dnia ktoś zostanie moją czterolistną koniczyną, wielka podkową, garnkiem złota na końcu tęczy. Szczęściem, po prostu.
|
|
 |
|
“ teraz wywietrzę swoje serce. zmienię poszewkę. idealnie pościelę. będzie dobrze. ”
|
|
|
|