 |
|
- ty dupku. - on podszedł do mnie. z każdym jego krokiem skierowanym w moją strone czułam, że moje serce bije coraz szybciej. podszedł na tyle blisko, że czułam zapach jego perfum. cała moja odwaga opuściła mnie tak szybko jak nastąpiła. przybliżył swoje usta na tyle, że praktycznie stykały się z moimi. - powtórz. - zaniemówiłam. straciłam oddech i czułam, że nie wytrzymam tego napięcia. - no powtórz. - wyszeptał, a ja czułam jak jego oddech oplata moje usta. - ty dupku. - wyszeptałam. poczułam jego delikatne usta prawie na swoich. dotknęły je, ale było to muśnięcie motyla. zamknęłam oczy, mając wrażenie, że umre. - kocham cie. - wyszeptałam otwierając oczy, ale jego już nie było. zniknął. odszedł.
|
|
 |
|
a dziś nawet już mi się nie chcesz przyśnić, nawet patrzysz już nie tak. obcy ludzie mówią zostaw- czasu brak. jak wyleczyć się z miłości? tego nie wie nikt. jak oduczyć się patrzenia na zegarek,
odmierzania długich minut, wiecznych godzin. jak odpowiedzieć najprościej na śmieszne pytanie- jak żyć?
|
|
 |
|
i nie chce, żebyś chwalił mnie na każdym kroku, nie chce, żebyś chodził i mówił każdemu, że jestem twoja, nie chce dostawać od ciebie codziennie prezentów i na każdym kroku wyznań miłosnych. chce, żebyś mnie kochał, chce żebyś był przy mnie, kiedy tego potrzebuje, chce twojego wsparcia, chce żebyś mnie słuchał, chce żebyś po prostu był i kochał. tylko tyle. reszta może się nie liczyć, bo to uczucia są ważne.
|
|
 |
|
Radość podobno wynika z dawania. Kiedy nie sprawia nam to radości, trzeba przestać dawać. Jeśli jesteście jak Ci, których znam, będziecie dawać aż do bólu. A później jeszcze więcej.
|
|
 |
|
najgorsze jest to, że wszędzie czuje twoją obecność. pokój już nie jest taki sam, przecież siedziałeś na moim łóżku, kubek, w którym piłeś kakao jest w moich dłoniach. szkolny korytarz, po którym razem chodziliśmy. nasza ławka, czy perfumy. moja bluzka, przecież twierdziłeś, że mnie w niej uwielbiasz. nic już nigdy nie będzie takie same.
|
|
 |
|
i po prostu nie byłam w stanie zapomnieć. znowu szłam przy naszej ławce i trzepaku, udając, że po prostu tędy miałam najbliżej. ta okropna tęsknota, ten ból i ta nadzieja, że być może tam będziesz. mój umysł nie mógł już dłużej walczyć, moje serce chyba też. znowu siedziałam na naszym miejscu i jedyne co czułam to łzy spływające po policzkach, ból po twoim odejściu, rozpacz. i tą nienawiść do siebie za to, że wszystko jest moją winą. ja już po prostu nie daję rady.
|
|
 |
|
"Potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tę dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja." - Jakub Żulczyk ♥
|
|
 |
|
i serce bije mi szybszym rytmem, kiedy ide ulicą, w sklepie, w parku czy gdziekolwiek indziej i czuje zapach perfum. twoich perfum. wracają wspomnienia, dlatego odwracam sie z nadzieją, że może gdzieś jesteś tu ty, ale nie. nie ma. kolejny zawód.
|
|
 |
|
boli mnie chyba to, że oboje wiemy, że coś do siebie czujemy. nasze spojrzenia mijane na szkolnym korytarzu czy na ulicy. pewnie oboje ciągle patrzymy na swój profil na fejsie, czy któreś z nas przypadkiem nie zmieniło statusu. pewnie ktoś zapyta czemu po prostu nie będziemy ze sobą. odpowiedź jest tak banalnie prosta i głupia jednocześnie: oboje nie chcemy tego schrzanić. nie chcemy cierpieć, nie chcemy zepsuć, czegoś, czego w zasadzie nie ma.
|
|
 |
|
no krzycz, wrzeszcz, rzucaj czym popadnie, nawet ulubionym kubkiem z dwoma najpiękniejszymi słowami, zrób coś kurwa, przeklinaj no wyzwij mnie, ratuj nas, prosze, ja już nie mam siły, mieliśmy się nie poddawać, mieliśmy walczyć konsekwentnie ze wszystkim, no przestań tak milczeć i patrzeć zobojętniale, to boli, no kurwa cokolwiek, ta cisza za bardzo miażdży mi serce./slaglove
|
|
 |
|
I jesteśmy tak daleko od domu i od spokoju w otoczeniu zamyślonych oczu ludzi, którzy zostali opuszczeni, ale jesteśmy szczęśliwi, ze sobą.
|
|
|
|