 |
|
bo jesteśmy jak śnieg. jak pierdolony śnieg. gdy w Naszym sercu jest zimno - istniejemy, trzymając się twardo. a gdy tylko dostaniemy trochę ciepła, którym jest miłość - topniejemy, znikamy.
|
|
 |
|
a w tej Twojej nieodwzajemnionej miłości czuję się jak więzień, który dostał dożywocie.
|
|
 |
|
Księżyc rzuca mi Twój cień do stóp, wszystko skończone jest między nami, nie wymuszaj miłości, nie szantażuj łzami, zapomnij o mnie, niema mnie od teraz, to rzeczywistość ten przymus wywiera, wykasuj mój telefon to proste jest widzisz? Wczoraj mnie kochałeś. dziś mnie znienawidzisz.
|
|
 |
|
Twoje życie to dar nie pogub się w tym, to jest wszystko co masz - wzbij się na sam szczyt.
|
|
 |
|
Spełniam marzenia, choć miałem być na dnie.
|
|
 |
|
Trzeba walczyć, nie ma nic za darmo.
|
|
 |
|
Nigdy nie mówię nigdy, ale byłoby miło gdyby kilka rzeczy już się nie powtórzyło.
|
|
 |
|
Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały, modlisz się w duchu, by anioły Cię złapały ..
|
|
 |
|
To zimny świat, jedynie łzy tu parzą, na policzkach ciekły azot ..
|
|
 |
|
Nie umiał pozbyć się wrażenia, że kawałek po kawałku podnosi swoje rozbite życie, obraca te kawałki w palcach i ponownie upuszcza - jak mechanik samochodowy, nie mający pojęcia, w jaki sposób ma poskładać samochód, który rozebrał.
|
|
 |
|
i zrobię tak, że nie przejdziesz obojętnie i jękniesz 'eh ! co ja straciłem', a ja się uśmiechnę i pocałuję twojego przyjaciela.
|
|
 |
|
Pomagam wszystkim wkoło, daje rady, jakich pierdolony psycholog by nie wymyślił, a sama nie potrafię ogarnąć syfu, który rozrywa mnie od środka . Nie radzę sobie z Jego uśmiechem, kiedy na mnie patrzy . Nie radzę sobie z ciszą, z którą mnie zostawia na kolejne tygodnie . Nie radzę sobie z drżącymi dłońmi przy odpalaniu papierosa . Mam milion wad, ale potrafię kochać . Potrafię oddać serce, jak nikt, nikomu ..
|
|
|
|