 |
|
był tak bardzo silny, a ja byłam Jego pierwszą słabością. byłam kimś, dla kogo łamał każdą granicę, i dla kogo od nowa nauczył się kochać. byłam pierwszą z tych, którym przyniósł bukiet róż, i którym przyrządził kolację. byłam tą, która nauczyła Go mówienia szczerze, wyrażania każdej emocji. byłam pierwszą kobietą, dla której się zmienił, i zdjął maskę skurwiela bez uczuć. || kissmyshoes
|
|
 |
|
A kiedy podstępny czas odbierze mi po raz kolejny szansę na wielką,fantastyczną i romantyczną miłość w moich,wielkich oczach na chwilę znów pojawią się łzy i zmieszają z materiałem bluzy. Tak tej,którą zakładam gdy staję się emocjonalnym wrakiem. Dziwię się,że sól moich łez nie wypaliła jeszcze w jej materiale dziury. Kwas solny przecież ma właściwości żrące. Moje twarz już nie jest też taka świeża i promienna niczym u dziecka. Po moich policzkach przecież spłynęło tyle łez,a moje usta co jakiś czas wypełnia ich znajomy smak. Ten mocno słonawy i lekko gorzki. Otóż łzy w zależności od sytuacji troszkę różnią się w smaku. Kiedy kolejny raz miłość nie będzie chciała się ze mną zaprzyjaźnić bo znajdzie sobie lepszy obiekt spakuję w plecak najpotrzebniejsze rzeczy i poszukam jej gdzie indziej. Ale nigdy,przenigdy nie przestanę o nią zabiegać/hoyden
|
|
 |
|
Nareszcie tu jesteś.Kiedy brakuje mi sił dodajesz mi ich. Kiedy moje stopy odmawiają posłuszeństwa po całym dniu chodzenia w szpilkach nosisz mnie na barana bez cienia skargi. Wiem,że żadne ze mnie piórko.A jednak nie widać na twojej twarzy wysiłku tylko szczerą radość. Trzymasz mnie w ramionach tak długo aż się uspokoję i przestanę złorzeczyć na cały świat. Całujesz mnie z takim zapamiętaniem jakbyś chciał mnie wchłonąć przez swoją jamę ustną do środka i nigdy mnie stamtąd nie wypuścić. Nie umiesz śpiewać,ale jednak Twój głos brzmi dla mnie jak najprzyjemniejsza dla uszu melodia. Nie kocham Cię jeszcze a już czuję się niewyobrażalnie szczęśliwa. A co będzie gdy między nami pojawi się miłość?Aż boję się tego nadmiaru szczęścia. Ale chyba w pełni na nie zasłużyłam ,błądząc,cierpiąc ,płacząc w oczekiwaniu na kogoś takiego jak Ty/hoyden
|
|
 |
|
- Siema Kubuś. Nie ma mnie teraz w kraju i nie mogę siedzieć przy Twoim łóżku, każdego dnia, który się rozpoczyna. Musisz mi to wybaczyć. Musiałem wyjechać by złapać oddech w innym kraju, by coś tak naprawdę zrozumieć. Te słowa będzie Ci czytać pewnie Pola. Zostawiłem ten list adresowany do Ciebie w mieszkaniu, do którego Ona ma nadal klucze. Wiem, że Ty pewnie i tak nie usłyszysz tych słów i nie będziesz wiedział nawet, że ktoś jest obok Ciebie, bo możesz ruszać tylko ręką.. ale chce być wiedział braciszku, że bardzo Cie kocham i czekam na Twój powrót do zdrowia. Jestem chujowym bratem, znów to powtórzę. Tak doskonale wiem, że to ja powinienem teraz walczyć o życie, a nie Ty Młody. Przepraszam.. mam nadzieję, że kiedyś będziesz wstanie mi to wybaczyć. | dearmad
|
|
 |
|
Znów zostawiam swoją małą siostrzyczkę samą, zapłakaną w drzwiach mieszkania rodziców. Wyciąga do mnie swoją malutką rączkę bym ją złapał za nią i został z nią jak najdłużej. Jeszcze raz, ostatni raz składam pocałunek na jej czole i zbiegam po schodach, a Ona wychodząc za mną z mieszkania macha mi na pożegnanie krzycząc bym wrócił szybko. Łzy same cisną się do mych oczu kiedy zamykają się za mną drzwi na klatkę. Szybko witam się z ziomkiem i wsiadamy do samochodu oddalając się kolejne kilometry od ukochanego miasta. Jeszcze raz oglądam się za siebie przekraczając granice Polski, a łzy same cisną się do oczu na myśl o zapłakanej siostrze siedzącej teraz na schodach i czekającej na mój powrót. Ziomek nic nie mówi, sam milczy próbując ogarnąć to co się dzieje.. przecież to On zostawił swoją ukochaną i małego synka chcąc zobaczyć się z chłopakiem, który jest dla niego jak brat. | dearmad
|
|
 |
|
Pamiętam każdą wspólną chwilę, bo nie sposób zapomnieć dni, kiedy nasze splecione dłonie wznosiły nas w chmury. Leżąc samotnie na łóżku wspominam momenty, kiedy moje usta tak delikatnie całowały każdy skrawek Twojego ciała, sprawiając, że drżałaś. Wspominam chwile, kiedy siedząc w szkolnej ławce podchodziłaś ukratkiem i wtulałaś się w moje ciało styłu, a moją jedyną reakcją był uśmiech. Za każdym razem wiedziałem, że to właśnie Ty, bo przecież byłaś tak inna od innych, tak wyjątkowa, a Twój uśmiech powodował dreszcze nawet u największego twardziela. Byłaś dziewczyną, która najwięcej wniosła do mojego życia, która je zmieniła, nigdy tego nie zapomnę. Kiedy zaciągałem się zapachem Twoich włosów, czułem się jak narkoman w euforii, z każdym dniem chciałem ich więcej. Pamiętam jak szeptałem Ci do ucha słowa, które dawniej kierowałem tylko do swojej matki. Jak mówiłem Ci, że Cię kocham, a Ty odwracałaś się, wtulałaś w moje ramiona i bez wahania odpowiadałaś 'na zawsze'./mr.lonely
|
|
 |
|
Bywa, że kuje Cię coś w serce przez parę minut, a później jest już normalnie. Bywa, że bolą Cię kolejne ruchy i w pewnym momencie coś nie pozwala Ci postawić kroku w przód. Bywa, że tęsknisz tak jak ja, wiedząc doskonale, że to i tak bez sensu. Bywa, że coś zaczyna nas łączyć. To ból, tęsknota. To nasze uczucia. / Endoftime.
|
|
 |
|
Dziś małolaci żyją za hajs rodziców. Nie dowierzają nam jak było dawniej. Dziś mówią i dostają. Przysłuchują się dokładnie moim opowiadaniom jak wspominam dawne czasy na osiedlu. Otwierają usta z niedowierzania. Dawniej sami kombinowaliśmy kilka złotych na coś słodkiego czy kolejne piwo, rama fajek to już było coś. Nie jeden raz zapraszało się kolegę na obiad do domu, bo w jego garach było pusto - matka wolała z ojcem znów przechlać cały hajs. Nie jedna noc spędzona gdzieś za miastem kiedy brakowało kilku groszy do biletu, a na nogach dojść się kilka kroków nie dało. Zaufanie budowało się inaczej niż teraz, każdy był równy. Nie patrzyło się na zasób portfela, a na to co jest w głowie. Oddać życie za ziomka? Nadal to młodych dziwi. Nie pytaliśmy się ilu ich jest, a gdzie są. Dziś młodzi pytają ilu ich jest później szukając wymówki by uciec. Teraz nie trzeba już dzielić kieszonkowego by starczyło na cały miesiąc gdy jakieś fuchy brakowało, bo każdy zarabia na siebie. | dearmad
|
|
 |
|
Było bardzo źle. Nie dawałaś rady stać, nie mogłaś chodzić, upadłaś na samo dno. Czułaś jak za każdym razem gdy starasz się sobie pomóc, mimowolnie coś wgniata cię w ziemię. Po pewnym czasie przestajesz nawet próbować. Leżysz tam i czekasz. Trwasz zamiast żyć. Pragniesz własnej śmierci, uważając że to najprostsze wyjście z problemu a może nawet jedyne. Wtedy zjawia się ktoś i oświetla cię światło przypominające to gdy ktoś otwiera drzwi z oświetlonego pokoju do znajdującego się obok podobnego jednak ogarniętego ciemnością. Łapiesz dłoń oferującą ci pomoc i powoli wstajesz. Pamiętaj jednak, że to nie koniec. Że potrzebujesz długiej terapii a to że stoisz nie oznacza że możesz biegać. Małymi, chwiejnymi krokami rusz do przodu. Bądź cierpliwa nawet jeśli czasem jeszcze będziesz się potykać. Wiedz że teraz jest ktoś kto za każdym razem cię złapie./bekla
|
|
 |
|
potrafi perfekcyjnie mnie niszczyć ale robi to w taki sposób że przychodzę i proszę o więcej. I nie jest dobry i jest toksyczny i nigdy nie powie mi że ładnie dzisiaj wyglądam bo jak to kiedyś elokwentnie stwierdził przecież dobrze wiem że jestem piękna , nieważne mówię mu kobieta powinna słyszeć takie rzeczy a on wywraca oczami i wypuszcza kolejną kometę. Mówi że mnie kocha ale spogląda przy tym na cycki a ja mam ochotę zajebać mu z całej siły , bierze moją drobną piąstkę i zaczyna ją całować , znów wymiękam. Nigdy się nie żegna , po prostu wychodzi i zostawia mnie samą , czasem pogłaska po głowie , jak dziecko , mówi że nim jestem że w końcu jest ode mnie o dziesięć lat starszy ale jakoś nie przeszkadza mu to kiedy zrzuca wszystko z biurka i bierze mnie tam całą. Nie jest w moim typie ale przez niego zmieniłam typ, jest wszystkim co chciałabym mieć ale nie mam go choć inni mówią że jest mój , to nie prawda , to chyba ja jestem jego , chyba nawet odrobinę za bardzo./ nacpanaaa
|
|
|
|