 |
|
w moim śnie miałaś dokładnie te same rysy twarzy. te same smutne, zmęczone oczy. te same krótkie, jasne włosy. te same delikatne ciepłe dłonie. przez sen czułam ciepło Twojego serca. przez chwilę miałam wrażenie, że cofnęłam się w czasie. przez moment myślałam, że nie było tego jednego telefonu. nie było Twojej śmierci. leżałaś na łóżku szpitalnym, trzymając mnie za rękę. dokładnie pamiętam ten dotyk lekko chłodniejszej dłoni niż zwykle. skierowałaś do mnie kilka słów, a ja poczułam, że ode mnie zależy Twoje zdrowie i Twój los. dzień później nastąpił zgon. zawiodłam. zawiodłam nie tylko Ciebie, ale i wszystkich, a przede wszystkim siebie. / erirom
|
|
 |
|
Kolejny poranek, kolejna maska, kolejne leki. I co one niby pomogą, bo nie rozumiem. Nie mam siły wstać z łóżka, nie mam siły się uśmiechać, nie mam siły na nic. Wszystko jest do dupy, moj pobyt tutaj też. Kurwa jakie to wszystko jest chore. kPodniosłam się, upadłam i tak w kółko. Nie mam siły walczyć, nie mam siły na nic. Ja pierdole/ASs
|
|
 |
|
Jeśli jesteś to nie odchodź, jeśli nie ma Cię to wróć.
|
|
 |
|
A może moment kiedy potrafisz znów przyzwyczaić się do kogoś nowego jest momentem, który mówi, że wreszcie udało się pogodzić z utraconą miłością? Może daje znać, że pewien etap ma się już za sobą i że to najwyższy czas na nowe, lepsze życie? / napisana
|
|
 |
|
W słuchawkach Pih, na policzkach łzy, w głowie zamęt, w sercu tęsknota. Rok temu bym nie pomyślała, że będę się leczyć psychiatrycznie. Że w ciągu roku będę miała na koncie dwa pobyty na oddziale zamkniętym, i półroczną terapię. Rok temu żyłam nieświadoma tego, co się ze mną stanie. Kolejne blizny przybywają na ciele, kolejny raz wracam do punktu wyjścia. Kolejny raz wysiadam. W nocy wyje w poduszkę, a w dzień udaje, że jest zajebiscie. Poddaje się. /ASs
|
|
 |
|
Nie wiem jakim złem bije ode mnie, że wszystko się jebie mimo, iż jest pięknie.
|
|
 |
|
Głos, którego nie miałem dosyć, nawet w środku nocy.
|
|
 |
|
Tak się żyje właśnie w dwudziestym pierwszym wieku
Że trudno poszukać człowieka w człowieku.
|
|
 |
|
Niby wszystko się układa, wiesz nie jest zajebiście
Moje myśli są splątane kajdanami beznadziei...
|
|
 |
|
Te same twarze, ludzie inni nie do poznania
Co się z nimi stało, czas wady poodsłaniał.
|
|
 |
|
Chcesz iść? Idź. Nie jestem zdziwiony. Ponoć nie ma ludzi niezastąpionych.
|
|
 |
|
Lepiej dziś nie podchodź do mnie, nie jestem w nastroju,
wykrzyczę ci prosto w mordę "zostaw mnie w spokoju".
|
|
|
|