 |
|
usiądę na parapecie , wezmę kawę w rękę odpalę papierosa, i będę udawać ze potrafię żyć pełnia życia z uśmiechem na ryjku.
|
|
 |
|
a teraz dupku szukaj, drugiej takiej która będzie jak twoja podwładna i za wszelką cenę będzie chciała Cie zadowolić.
|
|
 |
|
i nie chcesz znaleźć sobie kogoś innego, bo masz tą pierdoloną nadzieje ze on za chwilę wróci , ze nie odszedł na zawsze.
|
|
 |
|
wszyscy wokół tłumaczą jak zawładną moją duszą, sercem , ciałem a on bezczelnie jest w stanie mi powiedzieć `za mało się starałaś, nie czułem ze jestem ważny.
|
|
 |
|
zrobię sobie sukienne z książki , którą dostałam od Ciebie . wyjdę na ulice i bez wahania zacznę krzyczeć, `tak , to ostatnia rzecz która została mi po nim , postanowiłam poczuć ją wszędzie.
|
|
 |
|
nie udawajmy ze ja Ci wierze a ty mówisz prawdę, to takie dziecinne na poziomie podstawówki , a przecież od paru lat jesteśmy dorośli.
|
|
 |
|
obiecałam Ci przelot samolotem do ciepłych krajów, gdy będę wręczać Ci bilety na wycieczkę twojego życia , nie pytaj mnie co masz zrobić z drugim biletem. to jest szansa byś w końcu pojął co znaczy dla kogoś być całym światem , co znaczy pozwolić odejść szczęściu
|
|
 |
|
potrzebowałam, odskoczni. zapomnienia . nie kurwa to od potrzebował nowej dupy w łóżku a ja po prostu broniłam go przed wszystkimi bliskimi , by nie wyszło ze znowu mogę być w jego rękach zabawką.
|
|
 |
|
bitwa toczy sie dalej, celem sa marzenia..
|
|
 |
|
Nie potrafię słowami wyrazić tego, co czuję. Alfabet jest chyba za mały. Ale nic innego nie mam do dyspozycji, bo przecież nie mogę cię pocałować. A to byłoby o wiele prostsze i wyjaśniłoby wszystko bez użycia tych zbędnych liter.
|
|
 |
|
Wiesz, są takie dni, kiedy nawet skurwiela nie mam ochoty ranić
|
|
 |
|
czarna kawa z cukrem, histeryczne zapędy i papieros jeden za drugim. niemiłosiernie ciągnący się czas, powrót do domu, zebranie z podłogi ubrań, tabletka uspokajająca. nie jestem pewna, czy o takie życie mi chodziło...
|
|
|
|