głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika niewidziszmniejuz

W moich oczach można dostrzec jak bardzo jest mi potrzebna.

your_abstraction dodano: 30 czerwca 2012

W moich oczach można dostrzec jak bardzo jest mi potrzebna.

Nie chce zbyt wiele. Mogłabym nawet tworzyć z Tobą tą spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością  bez obietnic  bez wielkich słów i przywiązań. Nie chcę od Ciebie 'zawsze'  zdecydowanie wystarczyłoby mi tylko tu i teraz.

your_abstraction dodano: 29 czerwca 2012

Nie chce zbyt wiele. Mogłabym nawet tworzyć z Tobą tą spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, bez obietnic, bez wielkich słów i przywiązań. Nie chcę od Ciebie 'zawsze', zdecydowanie wystarczyłoby mi tylko tu i teraz.

Nie pozwolę by ta miłość w Nas poległa.

wdycham_dym dodano: 28 czerwca 2012

Nie pozwolę by ta miłość w Nas poległa.

 Wstała rankiem po nieprzespanej nocy ... Przecież tak bardzo boi się ją ujrzeć ! Rozmowy virtualne  to cichy sen w porównaniu do tego co ją dziś spotka. Przecież to realistka... Czasem ciężko jest docenić co człowiek Tobie daje. No cóż  poszła niemoralnym krokiem ku łazience  zimny prysznic nic nie pomógł. Nadał nie mogła oswoić się z tą myślą. Godzina! Tak długo do niej jechała  a ona stoi przed lustrem zastanawiając się czy da radę powiedzieć jej chodź  Cześć !

niekochambejbe dodano: 27 czerwca 2012

"Wstała rankiem po nieprzespanej nocy ... Przecież tak bardzo boi się ją ujrzeć ! Rozmowy virtualne, to cichy sen w porównaniu do tego co ją dziś spotka. Przecież to realistka... Czasem ciężko jest docenić co człowiek Tobie daje. No cóż, poszła niemoralnym krokiem ku łazience, zimny prysznic nic nie pomógł. Nadał nie mogła oswoić się z tą myślą. Godzina! Tak długo do niej jechała, a ona stoi przed lustrem zastanawiając się czy da radę powiedzieć jej chodź "Cześć ! "

Poszła  nie zżera jej poczucie winy. Czeka na peronie   na tą przez którą ciągle się uśmiecha. Niespokojny oddech  którego tak dawno nie doznała. Czeka nadal na dworcu  minuta za minutą. Ciągłe tykanie niecierpliwego zegarka. Dłuży się każda sekunda  która jest tak banalnie niestabilna. Idzie ku pociągowi  który ustał na peronie drugim. Serce unosi się aż tak bardzo   że nie może złapać tchu. No cóż  widzi ją. Szerokie dresy  koszulka. Uśmiecha się  a ta nadal  czuję ten ogromny stres.. nagle tyle zimna  tyle mrozu. Podeszła  przytuliła. Jej nogi nagle jak z waty  stres odszedł kiedy poczuła jej zapach. Nagła wena na zabójczą  niekończącą się rozmowę. Wtedy już wiedziała  że wrzuci ją na podium swojego życia.

niekochambejbe dodano: 27 czerwca 2012

Poszła, nie zżera jej poczucie winy. Czeka na peronie , na tą przez którą ciągle się uśmiecha. Niespokojny oddech, którego tak dawno nie doznała. Czeka nadal na dworcu, minuta za minutą. Ciągłe tykanie niecierpliwego zegarka. Dłuży się każda sekunda, która jest tak banalnie niestabilna. Idzie ku pociągowi, który ustał na peronie drugim. Serce unosi się aż tak bardzo , że nie może złapać tchu. No cóż, widzi ją. Szerokie dresy, koszulka. Uśmiecha się, a ta nadal czuję ten ogromny stres.. nagle tyle zimna, tyle mrozu. Podeszła, przytuliła. Jej nogi nagle jak z waty, stres odszedł kiedy poczuła jej zapach. Nagła wena na zabójczą, niekończącą się rozmowę. Wtedy już wiedziała, że wrzuci ją na podium swojego życia.

Była taka śliczna  nie mogła na nią nie spoglądać. Już wiedziała że  to z nią musi być ta wspaniała  niepowtarzalna chwila. Szły równym krokiem  ku przeciwności losu. Godzina za godziną. Usiadły w końcu na ławce w parku  chowając za plecami swoje zauroczenie. Dotknęła jej dłoni  wystraszona schowała ją szybko do kieszeni. Dziwne  bo przecież tak bardzo tego chciała. Przeprosiła Monikę  przecież nie chciała jej urazić. Ponowna próba  tym razem dziwny  podryg jej ciała. Trzymała jej rękę  wpatrując się zarazem w jej oczy. Tonęły bez poczucia czasu.... Szły za rękę parkiem  skręciły chwilę później w pustą uliczkę. Wszystko ogarneła ciemność  widziały tylko siebie. Czerwoona przytuliła ja mocno do siebie  jej dusza w końcu ukojona. Ona Czuje smak jej ust  na swoich  wargach. Brak myśli w obojga dusz. Tonęły tak razem jeszcze godzinami i wtedy obiecały sobie  że nigdy o sobie nie zapomną  bo tylko  ta chwila ich ratuje

niekochambejbe dodano: 27 czerwca 2012

Była taka śliczna, nie mogła na nią nie spoglądać. Już wiedziała że, to z nią musi być ta wspaniała, niepowtarzalna chwila. Szły równym krokiem, ku przeciwności losu. Godzina za godziną. Usiadły w końcu na ławce w parku, chowając za plecami swoje zauroczenie. Dotknęła jej dłoni, wystraszona schowała ją szybko do kieszeni. Dziwne, bo przecież tak bardzo tego chciała. Przeprosiła Monikę, przecież nie chciała jej urazić. Ponowna próba, tym razem dziwny podryg jej ciała. Trzymała jej rękę, wpatrując się zarazem w jej oczy. Tonęły bez poczucia czasu.... Szły za rękę parkiem, skręciły chwilę później w pustą uliczkę. Wszystko ogarneła ciemność, widziały tylko siebie. Czerwoona przytuliła ja mocno do siebie, jej dusza w końcu ukojona. Ona Czuje smak jej ust na swoich wargach. Brak myśli w obojga dusz. Tonęły tak razem jeszcze godzinami i wtedy obiecały sobie, że nigdy o sobie nie zapomną, bo tylko ta chwila ich ratuje"

 1  Kiedy noc pukała w jej okiennice  miała w zwyczaju tępo spoglądać przed siebie. Siedziała skulona  okryta jedynie marną płachtą materiału. Czuła jak ciemność otula ją całą. Ona i noc. Odkąd pamiętała  toczyła z nią wojnę. Z każdym kolejnym dniem chciała dostrzec coś  czego nie udało jej się nigdy wcześniej. Chciała odkryć jakby słaby  czuły punkt swojej rywalki. Zamiast tego  odkryła coś w sobie. Zauważyła  że noc  to pora  kiedy myśli  rozpatruje  analizuje najintensywniej. Wtedy nic nie było już jej straszne. Przycisnęła skroń do lodowatej  powodującej dreszcze na ciele  szyby. Jej wzrok szarżował po każdym  nawet najmniejszym szczególe miasta. Uzmysławiała sobie wiele. Małe  kolorowe punkciki gdzieś w oddali  układały się w całość. Spadło to na nią jak grom z jasnego nieba. Cała gamma wzlotów i upadków. Klucz wiolinowy symbolizował nowy etap jej egzystencji. Ona sama była nutką  przemieszczającą się po pięciolinii  tworząc tym samym wspaniałą melodię.

your_abstraction dodano: 26 czerwca 2012

[1] Kiedy noc pukała w jej okiennice, miała w zwyczaju tępo spoglądać przed siebie. Siedziała skulona, okryta jedynie marną płachtą materiału. Czuła jak ciemność otula ją całą. Ona i noc. Odkąd pamiętała, toczyła z nią wojnę. Z każdym kolejnym dniem chciała dostrzec coś, czego nie udało jej się nigdy wcześniej. Chciała odkryć jakby słaby, czuły punkt swojej rywalki. Zamiast tego, odkryła coś w sobie. Zauważyła, że noc, to pora, kiedy myśli, rozpatruje, analizuje najintensywniej. Wtedy nic nie było już jej straszne. Przycisnęła skroń do lodowatej, powodującej dreszcze na ciele, szyby. Jej wzrok szarżował po każdym, nawet najmniejszym szczególe miasta. Uzmysławiała sobie wiele. Małe, kolorowe punkciki gdzieś w oddali, układały się w całość. Spadło to na nią jak grom z jasnego nieba. Cała gamma wzlotów i upadków. Klucz wiolinowy symbolizował nowy etap jej egzystencji. Ona sama była nutką, przemieszczającą się po pięciolinii, tworząc tym samym wspaniałą melodię.

 2  Przeszła wiele  ciągłe rozczarowania i ból  były nieodłącznym elementem jej życia. Dotarło do niej  jak wiele zmieniło się od ostatnich kilku miesięcy. Czas pędził nieubłaganie  a ona już zapominała co to znaczy ból  wylewane łzy cierpienia. Wypełniona była po brzegi endorfinami. Bazowała na tym. Otoczona była troską  opieką  miłością. Każda komórka jej ciała krzyczała wniebogłosy  kiedy to 25 lutego stała się jedną duszą w dwóch ciałach z osobą  w którą włożyła tyle wysiłku i serca. Uśmiech nie schodzi z jej twarzy  gdy uświadamia sobie jak dobrze jej się żyje. Wystarczy obraz jej oczu  które ukochała sobie od pierwszej wymiany spojrzeń. Tęsknota za nią momentami sięga zenitu. Za jej zapachem  obecnością  głosem  gestami. Jednak wie  że każdy nowy dzień jest dniem przy jej boku. Dniem  wypełnionym po same brzegi jej osobą  od świtu do zmierzchu. Nawet to pieprzone życie na odległość nie jest jej straszne  nie stanowi dla niej przeszkody do chwil uniesienia  bezgranicznie ją kocha.

your_abstraction dodano: 26 czerwca 2012

[2] Przeszła wiele, ciągłe rozczarowania i ból, były nieodłącznym elementem jej życia. Dotarło do niej, jak wiele zmieniło się od ostatnich kilku miesięcy. Czas pędził nieubłaganie, a ona już zapominała co to znaczy ból, wylewane łzy cierpienia. Wypełniona była po brzegi endorfinami. Bazowała na tym. Otoczona była troską, opieką, miłością. Każda komórka jej ciała krzyczała wniebogłosy, kiedy to 25 lutego stała się jedną duszą w dwóch ciałach z osobą, w którą włożyła tyle wysiłku i serca. Uśmiech nie schodzi z jej twarzy, gdy uświadamia sobie jak dobrze jej się żyje. Wystarczy obraz jej oczu, które ukochała sobie od pierwszej wymiany spojrzeń. Tęsknota za nią momentami sięga zenitu. Za jej zapachem, obecnością, głosem, gestami. Jednak wie, że każdy nowy dzień jest dniem przy jej boku. Dniem, wypełnionym po same brzegi jej osobą, od świtu do zmierzchu. Nawet to pieprzone życie na odległość nie jest jej straszne, nie stanowi dla niej przeszkody do chwil uniesienia, bezgranicznie ją kocha.

2. Obraz jest rozmazany  jakby było Cię coraz mniej. Jakby każda minuta odbierała mi kawałek Ciebie. Boję się. Tak  wiem  ze serce bije tak szybko ze strachu. Nie chcę Cię tracić  a nie mogę nic zrobić żeby zatrzymać Cię przy sobie. Zaraz nie będzie Cię już w ogóle. Zostanę tu bez Ciebie i nie wiem  czy sobie poradzę. Nie wiem  czy tęsknota nie będzie silniejsza. Chcę ten ostatni raz Cię dotknąć. Jednak nie mogę  Ciebie już nie ma. Zegar zatrzymał się  w miejscu kiedy stałaś się już całkowicie niewidoczna. Potem znowu wszystko zaczyna diametralnie wracać do normy. Wskazówki wskazują kilkanaście minut po trzeciej. Znowu siedzę przy oknie. Przyglądam się kroplom spływającym po szybie  deszcz ustaje. Kładę się z do łóżka. Czując Twój zapach na nim zasypiam z nadzieją  że mi się przyśnisz.

wdycham_dym dodano: 26 czerwca 2012

2. Obraz jest rozmazany, jakby było Cię coraz mniej. Jakby każda minuta odbierała mi kawałek Ciebie. Boję się. Tak, wiem, ze serce bije tak szybko ze strachu. Nie chcę Cię tracić, a nie mogę nic zrobić żeby zatrzymać Cię przy sobie. Zaraz nie będzie Cię już w ogóle. Zostanę tu bez Ciebie i nie wiem, czy sobie poradzę. Nie wiem, czy tęsknota nie będzie silniejsza. Chcę ten ostatni raz Cię dotknąć. Jednak nie mogę, Ciebie już nie ma. Zegar zatrzymał się, w miejscu kiedy stałaś się już całkowicie niewidoczna. Potem znowu wszystko zaczyna diametralnie wracać do normy. Wskazówki wskazują kilkanaście minut po trzeciej. Znowu siedzę przy oknie. Przyglądam się kroplom spływającym po szybie, deszcz ustaje. Kładę się z do łóżka. Czując Twój zapach na nim zasypiam z nadzieją, że mi się przyśnisz.

1.Zapadł mrok  już kilka godzin temu. Zegar wskazuje za 5 minut trzecią. Patrzę przez okno  ciemność pochłania wszystko. Obejmuję każdy element miasta  robi to dokładnie  tak  że prawie staje się niewidoczne. Nic nie jest w stanie przedrzeć się przez tą czerń  no może tylko jasne światło ulicznych lamp  rozmieszczonych dość symetrycznie. Reszty nie widać. Słychać deszcz uderzający o parapet. Jest tak głośny  jakby próbował zagłuszyć moje myśli. Wpatrując się w tą otchłań zauważam ciemną postać  a może to tylko moja wyobraźnia kreuje kogoś na ulicy. Może chcę zobaczyć tam Ciebie. Po chwili znowu pustka. Nikogo nie ma. Nadzieja na to  że to Ty mogłabyś tam stać szybko uciekła wraz z upływającym czasem. Wskazówki zaczynają się jakby cofać. Chyba do momentu kiedy miałam Cię przy sobie. Teraz znowu jesteś ze mną. Leżymy na łóżku  całując się delikatnie. Mówisz coś chyba do mnie  a może mi się wydaję. Może dookoła panuje cisza i słychać tylko bicie serca. Widzę Cię  ale jakoś niedokładnie.

wdycham_dym dodano: 26 czerwca 2012

1.Zapadł mrok, już kilka godzin temu. Zegar wskazuje za 5 minut trzecią. Patrzę przez okno, ciemność pochłania wszystko. Obejmuję każdy element miasta, robi to dokładnie, tak, że prawie staje się niewidoczne. Nic nie jest w stanie przedrzeć się przez tą czerń, no może tylko jasne światło ulicznych lamp, rozmieszczonych dość symetrycznie. Reszty nie widać. Słychać deszcz uderzający o parapet. Jest tak głośny, jakby próbował zagłuszyć moje myśli. Wpatrując się w tą otchłań zauważam ciemną postać, a może to tylko moja wyobraźnia kreuje kogoś na ulicy. Może chcę zobaczyć tam Ciebie. Po chwili znowu pustka. Nikogo nie ma. Nadzieja na to, że to Ty mogłabyś tam stać szybko uciekła wraz z upływającym czasem. Wskazówki zaczynają się jakby cofać. Chyba do momentu kiedy miałam Cię przy sobie. Teraz znowu jesteś ze mną. Leżymy na łóżku, całując się delikatnie. Mówisz coś chyba do mnie, a może mi się wydaję. Może dookoła panuje cisza i słychać tylko bicie serca. Widzę Cię, ale jakoś niedokładnie.

Uwielbiam zatapiać się w cieple Twoich warg.

your_abstraction dodano: 26 czerwca 2012

Uwielbiam zatapiać się w cieple Twoich warg.

Zrozumiałam  że nie chcę nikogo innego.

your_abstraction dodano: 26 czerwca 2012

Zrozumiałam, że nie chcę nikogo innego.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć