 |
|
Przestałam o tym mówić, zamilkłam całkowicie, gdy tylko ludzie dali mi do zrozumienia, że niepotrzebnie się wysilam próbując utrzymać pamięć o Niej. Nic nie mówię i duszę w sobie cały ból, tęsknotę i fakt, że to mnie wykańcza psychicznie. Prowadzę ciągle ten sam schemat. Wracam późno z by nie myśleć o całym bagnie, które sama stworzyłam, ale dłużej nie mogę. Pomijanie tematu nie pomaga w niczym a wszystko pogarsza, cierpienie nie ma ujścia, każde słowo ulatuje wraz z kolejnym buchem i nikt nie widzi, nikt nie słyszy, nikt nie rozumie. To wszystko uderza ze zdwojoną siłą a ja czuję, że z każdym kolejnym dniem jestem słabsza i bardziej naiwna, bo wciąż wierzę w to co niemożliwe. Wciąż wierzę w Jej powrót, wciąż wierzę, że jej mama znów spojrzy na mnie z miłością i opiekuńczością lub chociaż mi wybaczy, wciąż mam nadzieję, że ludzie przestaną się bać o tym rozmawiać a co najważniejsze, że ja wybaczę sobie.
|
|
 |
|
Przepraszam. Przepraszam za to, ze nie jestem idealna i perfekcyjna. Przepraszam za to, że czuję się osobą odpowiedzialną za siebie, swoje czyny, słowa i ludzi których kocham. Przepraszam, że pasja jest dla mnie niczym tlen i przez to miewam mało wolnego czasu. Przepraszam za to, ze czasami w biegu mówię cześć. Przepraszam, że nie mogę usiąść w kawiarni i spokojnie wypić kawy. Przepraszam, za szczerość, która jest bardzo bolesna z moich ust. Przepraszam za ironiczność, czasami nie potrafię się powstrzymać. Przepraszam za to, że mam nałogi, czasami piję alkohol a przesadnie kawę. Przepraszam za to, że czasami nie można się ze mną porozumieć i często krzyczę. Przepraszam, za to, że bywam chłodna i obojętna. Przepraszam, za to, że nie potrafię być wylewna w uczuciach. Przepraszam za to, ze nie jestem w stanie podpasowac się pod realia. Przepraszam kurwa za to, że jestem sobą. Za to, że mnie nie rozumiecie, bo bycie skomplikowaną mam we krwi.
|
|
 |
|
Rozpętaliśmy piekło w samym sercu raju i oboje przegraliśmy bitwę. Ty po stronie armi demonów, ja upadłych aniołów, które twardo stąpały po ziemi, będąc pod moim dowództwem. Ty, dysponowałeś najsilniejszą drużyną, losy były przeważone, ale błąd doprowadził do remisu. Nie było lepszych ani gorszych. Byli sami tak samo beznadziejni i żałośni członkowie z nami na czele. Graliśmy, urządziliśmy wojnę i wciągaliśmy w nią wszystkich w około. Sam szatan pomagał Ci, obdarzając Cię wyjątkowymi umiejętnościami, zwinnością. Mój zaufany anioł, podarował mi czarny miecz owinięty cierpieniem, co mnie wzmocniło. Zadawaliśmy ciosy, jeden po drugim, bez wahania, bez wglądu na przeszłość, nie oglądaliśmy się wstecz. W ostatecznej rozgrywce, spojrzeliśmy w swoje źrenice, był w nich obłęd, staliśmy się mścicielami, staliśmy się nic nie warci. Zabiliśmy się wzajemnie. Twoja pierś przebita mrocznym mieczem, moja - Twoją własną ręką.
|
|
 |
|
Życie zawiązało mi pętlę na szyi, której nie potrafię rozwiązać. Ukradło mi sny i zabrało cenne marzenia, które utrzymywały mnie przy życiu. Zawiodło mnie na całej linii, a mimo to ja wciąż błagam je o kolejną szansę, proszę o kolejną próbę, o jeden promień słońca, który byłby w stanie otrzeźwić mój umysł i zmotywować zmęczone już mięśnie do działania, choćby najmniejszego. Czekałem całą noc na jej słowo, jeden gest, który świadczyłby o tym, że jest, że czeka na mnie. Przeciąg wdarł się do środka przewracając to, co pozostało a z wiatrem uleciał jej obraz, który w głowie odbijał się jej szeptem. Uśmiech zmienił się w podkowę a krew w wodę. Chyba stałem się niewidzialny, nie wiem czy potrafię iść czy już unoszę się jak pióro w powietrzu nie mające możliwości wypowiedzieć swojego zdania, które miałoby jakiekolwiek znaczenie dla Niej, dla Ciebie, dla mnie. Nie ma już nic, jest tylko rysa na ciele w miejscu, gdzie podobno kiedyś było serce, dziś martwe i niepotrzebne./mr.lonely
|
|
 |
|
Nie ma Cię, i nie ma. I sam nie wiem już co dalej. Bo siedzę tu sam, przełykając kolejny kieliszek wódki. Kolejny kieliszek, w którym zatapiam wszystko z Tobą związane. 'Tęsknię, kurwa', powtarzam przy każdym kolejnym łyku. Ale Ty nie wrócisz, nie wrócisz już nigdy w codzienność, która kiedyś tak wiele znaczyła. Nie wrócisz - bo nie chcesz. A ja sam, tu gdzieś na dnie, gdzieś na dnie Twojego serca, zostanę na naszym starym miejscu w którym kiedyś spędzaliśmy każdą wolną chwilę. Zostanę tu, i będę pił, za Ciebie, za nas. Za Tych, których nigdy nic nie znaczyli. Będę pił, aż może w końcu się zachlam. Dla Ciebie było by tak najlepiej, nawet nie próbuj zaprzeczać. Za bardzo Cię znam.
|
|
 |
|
Dostałam Cię, nie możesz mi siebie odebrać. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
Teraz mam czas na myślenie o nas, nawet nie wiesz, jak bardzo się boję./nieracjonalnie
|
|
 |
|
Spełniać marzenia, dotykać spraw niemożliwych i nieludzkich, być w miejscach niedostępnych i dotąd nieodkrytych, uśmiechać się, realizować, osiągać, zwyciężać, pomagać, uszczęśliwiać, być na najwyższych obrotach, nie zapominać, nie zwlekać, nie odkładać, walczyć. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
I znów patrzę na Twoje zdjęcia, przypominam sobie każdy pocałunek, każdy dzień spędzony razem z Tobą. Każdą kłótnię, każdy gorszy dzień ale zawsze przy Tobie. Teraz już Cię nie zobaczę, już nigdy nie poczuję twojego oddechu na mojej szyi, już nigdy nie będzie okazji by porozmawiać. Boli mnie to, boli przepaść między naszymi sercami. Kiedyś znaczyliśmy dla siebie wszystko, a teraz staliśmy się dla siebie tak bardzo obcy.
|
|
 |
|
Nie chciałem być dla Ciebie wszystkim, chciałem byś czuła, że to wszystko masz przy sobie. Nic więcej.
|
|
 |
|
Tak długo nie ma Cię przy mnie, tak wiele samotnych nocy spędzonych przy kieliszku który tak często robił się pusty. Siedziałem przy zgaszonym świetle, w mroku który wypełnił moje życie. Tylko wtedy zacząłem się zastanawiać co się z nami stało, czemu właściwie My już nie istniejemy. Czemu nasze serca tak bardzo się odpychają, wtedy też zrozumiałem że zawaliłem, że mogłem Cię zatrzymać nie pozwolić Ci wyjść tej feralnej nocy. Mogłem Cię wtedy przytulić tak mocno byś została przy mnie. Mogłem tak wiele rzeczy zrobić byle byś została. Nie zrobiłem nic, patrzyłem przez zmarzniętą szybę jak twoja postać znika za kolejnym rogiem. Patrzyłem się i nie mogłem nic zrobić, byłem egoistą. Teraz czuję że wszystko mogło się potoczyć inaczej, żałuję że nie potrafiłem Cię zatrzymać, żałuję tego każdego dnia. Nie potrafię wytłumaczyć czemu tak się stało, czemu wszystko się rozsypało. Kiedyś myślałem że miłość jest nam pisana, że razem możemy osiągnąć wszystko, kiedyś byłaś dla mnie ważna, jak tlen.
|
|
 |
|
Wszystkie wspomnienia tak bardzo przypominają mi o Tobie, przypominają że kiedyś moje życie miało sens.Brakuję mi Ciebie, twojego oddechu twoich ciepłych ust. Tęsknie za Tobą, przyznaję.
|
|
|
|