 |
|
chociaż nawet jeśli jesteśmy kochani przez tak wiele osób, to tak na prawdę przez życie idziemy sami, to my podejmujemy wszystkie te łatwe ale i te trudne decyzje, to od nas zależy to jak potoczy się dalej nasze życie, to jak długo będzie trwało i miało jakikolwiek sens. | endoftime.
|
|
 |
|
-Obudz sie Skarbie-usłyszała cichy szept otulający jej nagą szyję.Uśmiechnęła się otwierając po woli oczy.Ujrzała twarz,z którą chciała przeżyć wszystkie chwile swego życia.Poczuła Jego wargi na swoich-już 9-szepnął między pocałunkiem na co ona poderwała sie z łóżka łapiąc pierwszą lepszą koszulę chłopaka nakłądając ją na nagie ciało-Musisz juz iść,zaraz wrócą rodzice-wiem-podszedł całując ją długo i namiętnie po czym wrzucił resztę swoich rzeczy do plecaka i ruszył w kierunku drzwi-Zatrzymaj ją.Uwielbiam Cię w niej-rzucił szybko wskazując na koszulę i wyszedł pozostawiając ją samą w pustym mieszkaniu.Usiadła na łóżku wwąchując się w zapach koszuli.Uśmiech nie znikał z jej twarzy.Zakochała się po raz pierwszy w życiu wierząc,że tak będzie już zawsze.Jednak jej miłość z każdą chwilą malała,każdy jego uśmeich nie wywoływał w niej szczęścia lecz smutek,a Jego dotyk nie koił jej bólu jak do tej pory.Nie kochała go.Pomyliła miłość z zauroczeniem wtedy,gdy on kochał coraz bardziej.|| pozorna
|
|
 |
|
jak teraz zejde to wieczorem sobie bedzie mogl pogadac z czerwonym sloneczkiem przy mojej nazwie :))
|
|
 |
|
chcę przekonać samą siebie, że wcale nie jesteś całym moim świetem, a jedynie częścią mojego życia. Istotną, bo istotną, ale tylko częścią... ale wtedy przypomina mi sie jak wyglądał mój świat bez Ciebie. Inne części nie sprawiały wtedy radości. Od Ciebie zależy wszystko. moje samopoczucie, moja samoocena, moje życie, mój świat....
|
|
 |
|
Żałosna dziewczyno.. tak, do Ciebie mowie. Ciebie, która wpatruje sie w żółte słoneczko przy pewnym imieniu i ma zaszklone oczy, którą dobija fakt, że koleś do niej nie napisał, do Ciebie... Ty weź sie kurwa ogarnij. Nie pora na sentymenty, to jest życie, kiedy pojmiesz? Zdejmij te jebane różowe okulary, nie warto, naprawde do chuja nie warto.
|
|
 |
|
Niech mi ktoś wytłumaczy tą chorą filozofie miłości.
|
|
 |
|
Nigdy nie widziałeś, gdy płacze. Nie widziałeś kropel świeżej krwi na mojej pociętej ręce. Nie widziałeś jak zwijam się z bólu wewnętrznego na dywanie w moim pokoju. Nie byles świadkiem moich bezsennych nocy, nie czułeś jak mokra jest moja poduszka. Kurwa, a po co to wszystko ? Bo znów coś Ci odjebało... bo znów jest kurwa nie tak, jak być powinno. Nie patrzyłeś jak przygryzam wargi do krwi, gdy nadchodzą bolesne wspomnienia, nie widziałeś jak drży mi ręka przy odpalaniu fajki po tym, jak po raz kolejny wyprowadzałeś mnie z równowagi. I Ty się kurwa nazywasz przyjacielem? Ty nawet koło przjaciela nie stałeś, Ty powinieneś być nikim...a jesteś wszystkim do chuja. Tak strasznie Cię kocham tak strasznie nienawidząc, miłość jest paradoksem.
|
|
 |
|
jak mnie tu coś zaraz nie pierdolnie to będzie naprawde dobrze. :):):)
|
|
 |
|
wiedział, że dla niej jest jak tlen, że może ją tak cholernie zranić nawet jednym słowem. wykorzystał to tamtego wieczoru, gdy żegnał się na zawsze, delikatnie całując ją w usta szeptał, że dla niego była całym światem, że kochał, uświadamiając przy tym fakt, że to uczucie łączące ich serca, już po prostu zostało przerwane. | endoftime.
|
|
 |
|
Mróz łaskotał ją w policzki,a śnieg otulał jej ramiona.Chodziła w te i z powrotem oczekując Jego przyjścia.Czekała godzinę co chwilę zerkając na zegarek-Spóźnia się-powtarzała w myślach dmuchając w zmarznięte dłonie-Nigdy tak nie robił-rzekła na głos.Sięgnęła po telefon wystukując jego numer,lecz po drugiej stronie cisza.Wrzuciła telefon do torby i ruszyła biegiem do domu-Nigdy tak nie robił-rzekła ponownie.Łezka cichutko spłynęła po jej zimnym policzku.Siedziała i czekała cały wieczór co chwilę wpatrując się w telefon i zerkając przez okno w nadziei,że go zobaczy.Tak mijały jej kolejne wieczory oczekując na jego odzew.Przeglądając zdjęcia,wracała wspomnieniami do wspólnych miejsc przeżywając każdą chwilę z osobna.Jej małe serce tak bardzo kochało,tak bardzo tęskniło i przeżywało.Jej pierwsza miłość,pierwszy pocałunek,stosunek i wspólne 2 lata,które dla niego nie znaczyły zbyt wiele.Nie miał odwagi by jej powiedzieć,że pokochał inną.A ona wciąz wmawiała sobie,że to nieprawda.|| pozorna
|
|
|
|