 |
|
jedynie co mnie teraz izoluje od tego co się dzieje dookoła mnie to jedynie muzyka. tylko dzięki niej umiem się wyciszyć. puścić coś co lubię. nie biorę pod uwagę godziny czy miejsca w którym się znajduję. wtedy myślę o dobrych rzeczach. czasem nawet o Nim.. tak przeważnie o rzeczach nie wykonalnych. \\ ms.inlove
|
|
 |
|
nie daję rady. te nie ustane kłótnie rodziców, mimo tego że wżeszczą na siebie piętro niżej to słyszę wszystko jak by się działo zaraz za ścianą lub nawet zaraz obok mnie. odezwać się po tym ich wszystkim to graniczy z cudem że odpowiedzą mile czy coś. zawsze warczą jak nie na siebie to na mnie. to czy tamto źle ! \\ ms.inlove
|
|
 |
|
obudziłam się pełna energii, poranne słońce aż zapraszało na spacer. zwlekłam się z łóżka, jednocześnie wiążąc włosy i ubierając kapcie. przeglądnęłam się w łazienkowym lustrze, ubrałam spodenki i ziewając zeszłam na dół. wpadłam wprost na mamę. - Wszystkiego najlepszego, Kochanie ! - powiedziała i mnie uścisnęła. nie kapowałam o co chodzi. a, tak, faktycznie... przecież dziś moje urodziny. chyba jeszcze się dobrze nie obudziłam. - Dziękuję. - odpowiedziałam całując ją w policzek. - Ktoś coś dla Ciebie zostawił. W kuchni. - dodała po czym wyszła do ogrodu tylnymi drzwiami. weszłam do kuchni, rozglądając się. na stole stał wielki flakon, a w nim bukiet róż. czerwonych, ogromnych róż. pachniały zniewalająco. było ich na pewno ponad dwadzieścia. odnalazłam liścik. " Sto lat i spełnienia marzeń, Skarbie. będę po Ciebie o dwudziestej, odświętujemy. Kocham Cię." zrobiła mi się ciepło w sercu. i jak tu Go nie kochać ? / nieswiadomosc
|
|
 |
|
tak kiedyś nic nie było potrzebne do szczęścia. wystarczyło kilka zabawek, jedna może dwie osoby do wspólnej zabawy. a teraz? nie ma tych samych zabawek, nie ma tych samych osób. nie ma nic bo było wokół nas jak mieliśmy po kilka lat. nie wiem czemu ale strasznie trudno jest mi puścić od tak te wszystkie wspomnienia i nawet te ledwo instniejące znajomości. \\ ms.inlove
|
|
 |
|
serce nigdy nie zapomni. i żebyś przyszedł tu na kolanach, ze łzami w oczach, błaganiami i bukietem kwiatów, powiem jedynie 'wypierdalaj'. / nieswiadomosc
|
|
 |
|
stałam nad kuchennym blatem, z zamiarem zrobienia sobie kanapek. jedną ręką otworzyłam lodówkę, wyjmując z niej ser i pomidora. wszystko jakby w zwolnionym tempie. wzięłam chleb z półki. otworzyłam szafkę i wyjęłam nóż do krojenia pieczywa. podniosłam duże ostrze przed twarz i jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w lśniącą srebrzyście powierzchnię. tylko jeden, być może kilka ruchów tego narzędzia, i byłabym znów przy Nim. znowu wróciłabym do swojego dawnego 'ja'. pamiętam jak razem robiliśmy kanapki, właśnie tu, na tym blacie, w mojej kuchni. rzucaliśmy wtedy w siebie kawałkami sera, albo smarowaliśmy się ketchupem. często też 'kłóciliśmy się', o to, kto robi lepsze kanapki. uwielbiałam te niby-sprzeczki, po których zawsze następował słodki rozejm. z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu. nie odebrałam. wróciłam do robienia kolacji, bez żadnych emocji krojąc chleb, myślami będąc już w zupełnie innym miejscu. / nieswiadomosc
|
|
|
|