 |
|
Nie lubię, a wręcz nienawidzę nocy bez Ciebie. Przyzwyczaiłeś mnie do tego, że codziennie przy mnie jesteś, że słysząc Twój głos, czuję jakbyś był tuż obok mnie. A tak naprawdę? Teraz każda noc bez Ciebie jest udręką. Gdy tylko mam słaby sen łapię się na tym, że mamroczę coś pod nosem, a kiedy pojawia się zły sen, który jest pomiędzy psychicznym zagłębieniem, a jawą... To słyszę i czuję, jak odruchowo wypowiadam Twoje imię. Wciąż chcę, abyś był tuż przy mnie. Czułam sie bezpiecznie przy Tobie...
|
|
 |
|
Dla Ciebie? Jestem kolejną z wielu dziewczyn, które możesz mieć na wyłączność. Zaliczasz mnie do swojej kolekcji, a wyrzucasz, gdy tylko znudzi Ci się moja osobowość. Wymieniasz mnie na lepszy, nowszy model, bo wiesz, że trzeba czasami coś w życiu zmienić, odświeżyć. Lecz czy dobrze postępujesz zachowując się w ten sposób? Czy Ty w ogóle jesteś w stanie wyobrazić sobie w jakim stopniu niszczysz mnie swoim zachowaniem? Sprawiasz, że czuję się, jak zabawka, którą można wymienić w każdej chwili... A gdy za nią zatęsknisz to wyciągniesz z kąta i ponownie wszystko ożyje. Nie chcę być właśnie kimś takim. Chcę, abyś zrozumiał, że chciałabym zostać tą jedyną, na której najbardziej Ci zależy... I której nigdy nie wyrzucisz ze swojego życia, bo taką miałeś chwilową zachciankę.
|
|
 |
|
(2) Kolejny nieopanowany potok łez. 'I czego ryczysz, przecież jest okej.' Gówno prawda. Nie jest okej. Ale przecież nikomu nie powiem, bo po co. Mają swoje problemy. A moje? Przecież już dawno wszystko ogarnięte. Chuja prawda. Nic nie jest ogarnięte. Z każdym dniem wszystko coraz bardziej się sypie, wszystko ucieka mi z rąk. Nie mam nic, nie mam nic prócz kilku niezgrabnie skreślonych słów, prócz myśli. Znów zadaję sobie pytanie, dlaczego. Co mam zrobić z tą pustką w sobie? Jak mam wszystko naprawić? Jak mam coś zbudować gdy przeszkadza mi przeszłość. Moja przeszłość boli, jest niewygodna, jak chodzenie w za małych butach. Każdą chwilę z przeszłości zamykam w kroplach łez. Ale one wcale nie znikają, powracają co wieczór. Zasypiam. I znów to samo. / zamillczkurwa
|
|
 |
|
(1)Otwieram oczy jak co rano, taki odruch, bo najchętniej bym tego nie robiła. Nie muszę sprawdzać która godzina, pewnie coś koło 9 albo 10, nie ważne, i tak nie ważne o której wstanę będzie źle, a bynajmniej moja mama może wiele na ten temat powiedzieć. Przecieram jak zawsze twarz, to nic nie daje. Nadal brak mi sił żeby wstać. Powinnam być wypoczęta prawda? A mnie męczy już wstawanie. Nie mam pracy ani szkoły, po prostu wstanę bez napiętego grafiku. Ubiorę się w cokolwiek, zjem cokolwiek albo i nie i wypiję cokolwiek. Odpękam domowe obowiązki i koniec. Cały plan dnia wykonany do południa. Godzina 13 a ja marzę o powrocie do łóżka. Ale zamiast tego naklejam sztuczny uśmiech na twarz, poprawię włosy i mogę wyjść. Nie mam konkretnego celu, i tak wyląduje w tym samym miejscu. Wracam. Mogę ściągnąć sztuczny uśmiech, jeszcze tylko chwilę poudaję na fejsie, że jest okej, bo przecież to takie normalne. 23 to dobry czas na prysznic. Znów płacze. Przebiorę się w dres, zwinę w kulkę pod kołdrą.
|
|
 |
|
Twoje odejście mnie zniszczyło...
|
|
 |
|
Nie mów mi co czujesz. Oboje doskonale wiemy, że Twoje uczucia są zmienne niczym pogoda. Nie mów, że kochasz, bo sam nie wiesz co to znaczy. Nie rozumiesz nawet słowa przyjaźń, a co dopiero miłość. Nie udawaj, że Ci zależy, bo nie robisz nic, aby o mnie walczyć. Nie kłam po raz kolejny, że wszystko będzie dobrze, że nasze drogi się ułożą, zejdą w całość, połączą tak, jak już dawno to powinno być. Przecież oboje w bajki nie wierzymy, a cuda w naszym przypadku się nie zdarzają. Oboje przeszliśmy zbyt wiele. Dobrze wiemy, że między nami już nic nie ma. Została jedynie obojętność, której już nikt nie zniszczy.
|
|
 |
|
Zamilcz. Nie mów już nic. Twoje słowa są zbędne. One wyłącznie każdemu szkodzą. Ty nimi zabijasz i nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego do jakiego stanu mnie doprowadzasz. Sprawiasz wrażenie obojętnego na wszystko, jakby już nic nie miała dla Ciebie znaczenia. Niszczysz mnie takim posunięciem, wręcz zabijasz. Lecz Ciebie to już nic nie obchodzi... Masz wyjebane na ból.Z premedytacją zadajesz go innym. Robisz to, aby kogoś zniszczyć, czy chcesz tym kogoś zabić, aby mieć mniej problemów na głowie, które rzekomo ktoś Ci sprawia swoją obecnością?
|
|
 |
|
Nie rozumiesz, że ja usycham bez Ciebie? Więdne niczym roślina pozbawiona wody i słońca. Byłeś takim moim tlenem, przy którym mogłam oddychać. A teraz? Nie mam czego się chwycić. Każdy z możliwych sposobów to, jak trucizna, którą podtruwam swoje życie. Bez Ciebie nie ożyje, nie przetrwan już więcej. Zwyczajnie uschnę z nieodwzajemnionej miłości i głębokiej tęsknoty, ale wtedy będzie już za późno.
|
|
 |
|
Nigdy nie kłam osobie która Ci ufa i nie ufaj osobie, która Cię okłamała. / Dexter
|
|
 |
|
Nie oszukujmy się. My już nie istniejemy. Dawno przestaliśmy istnieć. Nasze drogi się rozeszły... Oddaliliśmy się wzajemnie, gdy coś zaczęło się złego dziać. Pękła między nami miłość, która przez wiele miesięcy skrywana była w naszych sercach. Zatruliśmy własne dusze myśląc, że walczymy o ratunek dla nas samych. Zagubiliśmy się przy pierwszym ostrym zakręcie, nie zważając na to, jak wiele różnic pomiędzy nami powstało...
|
|
 |
|
Nie wiem, jak On to robi, ale wystarczy mi sama jego obecność, a uśmiech maluje się od razu na mojej twarzy. Pomimo, że mało rozmawiamy to cieszę się każdą chwilą, jaką mi jest w stanie poświęcić na rozmowę. Lubię, jak rano wstaję i spoglądając na komórkę widzę od niego wiadomość, czy się wyspałam. Czasami się z tego śmieję i twierdzę, że przegina z tym słodzeniem nazywając mnie ' słońce', ale nie wiem jakby to wszystko wyglądało bez Niego. Wiem, że gdy jest źle, gdy nikt z bliskich nie rozumie moich potrzeb oraz tego co się dzieje.. To wystarczy, że napisze do Niego, a tak mną zakręci, że się nie zorientuję, jak uśmiech nie będzie znikał z mojej twarzy. I pomimo, że to nie jest nikt tak bardzo mi bliski, dobrze znany... To swoją obecnością sprawia, że świat staje się piękniejszy.
|
|
|
|