 |
|
Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Pozwól mi milczeć i przeczekać tornado myśli i uczuć. Przytul mnie tak mocno jak wtedy, gdy zapominam o bożym świecie. Nie dopytuj. Przyjdzie czas opowiem Ci o wszystkim. Obiecuję. Dziś chcę byś tylko ocierał me łzy, które mimowolnie spływają po moim policzku i pozwolił emocjom ochłonąć. Wiem, że jest między nami różnie. Ostatni okres czasu cholernie mnie zmienił. Słowa mnie zraniły, a gesty przyćmiły. Nie każ mi wybierać. Nie wywieraj na mnie presji. Błagam, oszczędz mi nerw i zmartwień. Mam i tak ich wiele. Duszę wszystko w sobie, boje się postawić krok w przód, ale Ty mnie nie opuszczaj. Dziś potrzebuję Twej bliskości, ciepła i pocałunków. Jesteś mi tak bardzo niezbędny i choć ranię czynami to pamiętaj, że bardzo mocno Cię kocham i jesteś dla mnie mistrzem nie tylko na boisku, ale i w życiu. [thistylee]
|
|
 |
|
A jeśli dziś wyjdę z domu i pierdolnie mnie coś i będę potrzebować krwi, czy oddasz mi ją? A jeśli skończę na wózku to czy będziesz tu, czy będziesz starać się pomóc czy odejdziesz w chuj? || nie.bylbym.tu.soba
|
|
 |
|
Stoję na balkonie wpatrując się w ciemne niebo - brakuje na nim gwiazd tak jak w moich płucach zaczyna brakować tlenu, a serce, wątroba, nerki - zaczynają odmawiać mi współpracy. Nie potrafię odnaleźć się tutaj, z dala od Polski, od najbliższych. Nieodpowiednio zapełniam pustkę, czuje, że mogę odejść mimo niechęci... / niefartowny
|
|
 |
|
z każdym dniem utwierdzasz mnie w przekonaniu, że nas już nie ma, że nas czas minął.
|
|
 |
|
Bo najlepszym przyjacielem jest ten co karze ci spiąć tyłek, wystawić pierś dumnie do przodu i iść na przekór wszystkiemu. Przyjacielem jest ten który mimo całego zła trwa przy Tobie i podtrzymuję byś nie upadł. Przyjacielem jest tylko ten człowiek który nigdy nie zwątpi, nigdy nie zostawi.
|
|
 |
|
A jeśli dziś wyjdę z domu i pierdolnie mnie coś i będę potrzebować krwi, czy oddasz mi ją? A jeśli skończę na wózku to czy będziesz tu, czy będziesz starać się pomóc czy odejdziesz w chuj?/nie.bylbym.tu.soba
|
|
 |
|
minął rok, odkąd moje serce usilnie przestało łaknąć jego towarzystwa. minął rok, a ja stałam się inną osobą. dorosłam, stałam się silniejsza, mądrzejsza. błagałam o jego uczucia, z sercem na dłoni prosiłam, by je przyjął, by się mną zaopiekował. patrzyłam w błękitne tęczówki i starałam się doszukać okruszków miłości, choć ten związek nigdy nie był nam pisany. oszukiwałam samą siebie, żyłam w mydlanej bańce, karmiąc się złudzeniami. po co to wszystko? po co te łzy? po co te szpetne szramy? po co? byłam jak narkoman, z każdym dniem silniej łaknęłam jego uwagi, jego słów, jego dotyku. a on to tak zwyczajnie wykorzystał. byłam dla niego zwykłą marionetką, zabawką, która po udanej zabawie ląduje w kącie. traciłam czas przy mężczyźnie, który nie był mnie wart, który nie dorósł do miłości. mimo wszystko odcisnął we mnie trwałe piętno, które co jakiś czas odżywa. zakotwiczył się w zakamarkach serca, odzywając się niepostrzeżenie. za to właśnie go nienawidzę. przez to czasami umieram.
|
|
 |
|
Pozwól mi być ciszą, niech nikt mnie nie słyszy, niech nikt o mnie nie pamięta. Niech nie istnieję dla nikogo. Chcę być ciszą. /black-lips
|
|
 |
|
I nagle uświadomiłam sobie że już Ciebie tu nie będzie, uświadomiłam sobie że moje serce bije tylko dla innych. Jest ciężko jest inaczej ale przyrzekam że daję radę, daję dla innych.Staram się uśmiechać, staram nie płakać i powoli zaczynam wychodzić do ludzi nie boję się ich wzroku nie boję się ich słów. Czasem tylko na chwilę przystanę i zapatrzę się w niebo, tylko czasem mam ochotę zniknąć z tego świata. Nagle dochodzi do mnie że mam po co żyć, że potrafię żyć. Każdy dzień nauczył mnie że nie wolno się poddawać, nie wolno dać za wygraną trzeba się spiąć w sobie i marzyć, żyć i się nie poddawać. Choć nieraz nie ma za dużo powodów by jakoś dawać radę, wystarczy jeden by być by istnieć by uśmiech był czymś naturalnym czymś na porządku dziennym. Nie zastanawiaj się czy to jest dobre nie myśl nad tym czy tak powinnaś? po prostu żyj, nie marnuj chwil ciesz się dniem dzisiejszym, baw się jakby jutra nie miało być. Nie pozwól odczuć że Cię zniszczył, nie pozwól by cieszył się z wygranej. Żyj
|
|
 |
|
palę papierosa za papierosem spijając przy okazji kilka łyków melisy. parzy usta, ale pomaga, odrobinę uspokaja przyspieszone serce. nie wiem już, co mogę zrobić by zapewnić sobie dobry wynik, by matura poszła wobec moich oczekiwań? przecież naprawdę nie wymagam wiele, nie proszę o niemożliwe. zmęczonymi oczami przebiegam po kolejnych wersach streszczeń, które pomału zlewają się w jedność. wtulam się w ramiona mamy i szlocham, że się boję. nie mogę znaleźć sobie miejsca, strach nie opuszcza mnie choćby na chwilę. chcę już mieć to za sobą, chcę odetchnąć, chcę znaleźć ten spokój, który jeszcze nie tak dawno mnie otulał.
|
|
|
|