 |
|
i nie zaprzeczysz coś jest w tym powietrzu, wódka mnie leczy, ale na jeden wieczór
|
|
 |
|
wszystko się zmienia lecz stan w mojej głowie
jest ten sam, jak chcesz to coś Ci opowiem
|
|
 |
|
mijam twarze, setki marzeń, świat bez granic
kiepskich zdarzeń, których czas nie wymaże za nic
|
|
 |
|
ona sama nie szukała miłości lecz, gdy zobaczyła go nie miała wątpliwości, chciała tylko jego oczu i ramion - on patrząc na nią chyba czuł to samo
|
|
 |
|
los ją zdeptał, lecz miał coś wynagrodzić, więc jemu i jej pokrzyżował drogi
|
|
 |
|
słuchaj uważne, mów to co każe serce i nie zadawaj pytań, jak nie chcesz wiedzieć więcej
|
|
 |
|
bo jest przy mnie blisko, znalazłam w nim swoje niebo, to wszystko
|
|
 |
|
nie stawiaj stopni za błędy z przeszłości, bo każdy popełnił tu ich wielkie ilości
|
|
 |
|
Widzę idealny świat w moich snach, ty go nie znasz
Bo wokół bezwład, jak go widzieć bez wad
|
|
 |
|
Trzeba mieć odwagę, by zamiast biec zacząć cofać. I mimo rozdartych serc, wszystko zbudować od nowa
|
|
 |
|
Niech zgadnę, siedzisz w domu i myślisz o nim. Ściskasz telefon, co nie dzwoni, pierwsza łza i boli.
|
|
 |
|
"Czuje, że cały płonę, spadam ze skały, tonę,
bo opętały one, pozostawiły skazę,
demony dorwały szponem,
bo wypuściły płomień, złowrogiej siły, omen
narodziły odrazę, bo my to ludzie chciwi,
w tej obłudzie fałszywi, w pokusie łapczywi,
zagubieni na szlaku,
nic już dzisiaj mnie nie zdziwi, "
|
|
|
|