 |
|
hej, mój kapitanie! ratuj nas! toniemy w tym syfie. / nousername
|
|
 |
|
uwielbiam nasze rozmowy, wiesz dlaczego? całe przesiąkają inteligencją i powagą. brat : 'eee. choo no. ' ja: ' no co chcesz znowu?' brat: ' no chodź,a nie pierdolisz bez sensu.' ja : ' no niech Ci będzie. więc co chcesz? co się stało ? ' brat: 'yyy.. mleko? ' kocham Cię idioto, jak swojego. / kszy
|
|
 |
|
drogi mikołaju.skłamię jeśli powiem, że byłam grzeczną, przykładową córusią. ale jeżeli chcesz spełnić choć jedno z moich marzeń, to namów moją mamę na pozwolenia dla mnie na kolczyka w biodrze. możesz jeszcze dorzucić dwie karty z orange za 5zł, bo kończy mi się pakiet. / kszy
|
|
 |
|
'przyszłabyś na mój pogrzeb jakbym umarł..?' zapytał. po chwili zastanowienia odpowiedziałam. 'to zależy..' spojrzałam słodko . ' aaa. no dzięki siostra, boska jesteś.' zrobiłeś obrażoną minę. 'ej, chodziło mi o to,że jeżeli zabiłbyś się sam to bym nie poszła..' z zaciekawieniem dodałeś to swoje boskie 'bo?' opanowałam się i powiedziałam. 'bo. wiesz. jesteś z tych, którzy tworzą mój świat. gdybyś sam odebrał sobie życie..nigdy bym Ci tego nie wybaczyła. mój świat runąłby w gruzach, rozumiesz? jesteś tak cholernie ważny,że popełnienie samobójstwa przez Ciebie załamałoby mnie. nie zawiedź mnie i żyj. bo inaczej pożałujesz. kapisz?' mina Ci spoważniała. ' aż tak jestem dla Ciebie ważny?' zapytałeś. 'no, nawet nie wiesz jak..' cwaniackim spojrzeniem zjechałeś mnie wzrokiem pytając ' a lubisz mnie tak bardzo, że jesteś zdolna do największych szaleństw, na przykład do głaskania mnie po ręce? ' wybuchłam śmiechem.. 'tak debilu!' powiedziałam głaszcząc go po prawej dłoni. /kszy
|
|
kszy dodał komentarz: do wpisu |
6 grudnia 2010 |
 |
|
'a dasz mi gumeeee ? ' na stole masz. - odpowiedziałam. 'nie, nie. ja chcę tą Twoją.' hmm, bez namysłu zbliżyłeś się do mnie po czym pocałowałeś, przekazując Ci gumę nie mogłam się przemóc i skończyć. cholernie dobrze mi z Tobą. / kszy
|
|
 |
|
a moją miłość przysypał wczesny śnieg. / kszy
|
|
 |
|
jesteśmy siostrami. kłócimy się, normalne. Ty miałaś w życiu zawsze trochę łatwiej, zawsze Ci się upiekło,miałaś lepsze układy z tatą,zawsze to Ty jeździłaś na zakupy,dostałaś fajniejszy rower na komunie. wczoraj, gdy siedziałam i pisałam kartkę, zaczęłaś gadać. 'wiesz co. dostałam od chrzestnej 100zł. i pomimo tego, że jesteś pierdoloną bałaganiarą, że ja tutaj wczoraj sprzątałam, a u Ciebie na biurku i łóżku już jest syf i że czasami mnie tak wkurwiasz jak mało kto, to dam Ci połowę tej kasy.' odłożyłam długopis i gapiłam się na nią jak na czubka. ona? Przecież mówiła, że jest zdolna oddać mnie za płytę Sumptuastica. chce mi dać kasę? zapytałam 'a co z bluzą z adasia?' ze śmiechem odpowiedziała ' dałnie, bierz dopóki się nie rozmyślę, bluza nie zając, nie ucieknie. korzystaj z tego, mikołajki są nie ? ' hmm okej. kocham Cię wredna małpo. nie dlatego,że dałaś mi te 50zł. pokazałaś się z innej strony niż zawsze. wiem, że Ty będziesz, mam Cię i to jest pewne. na 100 procent. /kszy
|
|
 |
|
nie spodziewałabym się tego, że pomimo tego strasznego bólu w biodrze, że pomimo leżenia w 4 zaspach w środku miasta, że pomimo posiadania śniegu dosłownie w każdej części mojego wczorajszego ubioru, pomimo picia wódki ze słoika i popijania tymbarkiem, pomimo wracania taksówką i tego wszystkiego, nie pomyślałabym nawet, że jesteśmy sobie tak bliscy i że tak dobrze mi z Wami jest. /kszy
|
|
 |
|
jechałeś już do domu, ja miałam zostać w mieście. staliśmy na przystanku czekając na autobus. Twoi koledzy wsiadali na wcześniejszym przystanku. nie widziałam się dzisiaj z nimi. kiedy autobus przyjechał, wbiłam się z Tobą do niego, podeszłam do nich, przywitałam się z nimi i od razu pożegnałam, po czym wysiadłam na następnym przystanku. kiedy wysiadłam, dostałam od Ciebie smsa, że mnie nie ogarniasz. oj Kotek, nie tylko Ty. / aff
|
|
 |
|
dzisiaj, gdy poszliśmy na miasto, powiedziałam, że dostaniesz kijem w dupę, odpowiedziałeś, że nie mam kija. ogarnęłam jakiegoś pana odśnieżającego chodnik jakieś 20 metrów od nas, więc z bananem na gębie powiedziałam, że ten pan ma. stwierdziłeś, że się nie odważę. "no to patrz." - krzyknęłam i poszłam w stronę tego mężczyzny. podeszłam do niego i zapytałam się, czy mogę na chwilę pożyczyć łopatę. nie mógł zrozumieć, po co mi ona, ale dał. wróciłam do Ciebie i walnęłam Ci nią w tyłek, po czym ładnie podziękowałam i oddałam łopatę.śmiałeś się ze mnie z 10 minut. spadłeś aż ze schodków baru, pod którym staliśmy. nie wierzyłeś we mnie, a jednak.. ja się nie wstydzę, kolego. / aff
|
|
 |
|
wyszłam z kibla żeby iść po kurtkę, a później do domu. proste. byłam już na łączniku kiedy usłyszałam głos kumpla. ' eee . czekaj.' wiedziałam, że mówi do mnie. nie odwracałam się, ale stanęłam i czekałam. podszedł ze swoimi kumplami, jeden zagadał 'co tam?' spojrzałam na niego z litością i odpowiedziałam, że nic, po czym zaczęliście wrzucać zimny śnieg za moją bluzkę. blokowało mnie 4 chłopaków przy tym coraz z większą podnietą atakowali mnie kawałkiem przyrody. Ty tego nie robiłeś. nawet jeśli przyłączyłbyś się do tych starań, to i tak długo bym się na Ciebie nie gniewała, bo wiesz. do Ciebie mam taki jakiś wyjątkowy stosunek skarbie. / kszy
|
|
|
|