 |
|
Siedziałam na ławce w ogródku z zamkniętymi oczami i rozkoszowałam się ciepłymi promieniami słońca. W pewnym momencie poczułam, jak czyjeś ręce zasłaniają mi oczy. Aż poskoczyłam, ale czując znajomy zapach perfum uśmiechnęłam się i już chciałam powiedzieć, aby mnie zostawił, ale mnie wyprzedził;
-Ostrzegam jeśli tym razem mnie pomylisz, nie dostaniesz niespodzianki- ostrzegł, a ja ignorując jego słowa, wstałam z ławki i odwróciłam się do niego przodem, ale nie otworzyłam oczu.
-No nie wiem...-zaczęłam, drażniąc go- Chyba Kuba..
-Chyba?- zbulwersował się, ale już w następnej chwili, poczułam jak jego palce splatają się z moimi- Zastanów się.
Uśmiechnęłam się.
-Przecież żartuję- wzruszyłam ramionami- Wiem, że to ty- stwierdziłam dobitnie, otwierając oczy. Stał na przeciw mnie z zadziornym uśmiechem. Stał na tyle blisko, że widziałam swoje odbicie w jego oczach.
-Masz szczęście- szepnął i poczułam jego oddech na swoich ustach.
|
|
 |
|
- To wczoraj, to nic nie znaczyło. Zrobiłam to bo chciałam żebyś wreszcie przestał gadać - powiedziałam. 'O niej' dodałam sobie w myślach. Czułam się jak kilkuletnie dziecko tłumaczące się z dokonania karygodnej zbrodni.
|
|
 |
|
-O ile się założysz?
-O to ,że zadzwoni z dopytywaniem się czy przyjdziesz.Jak nie zadzwoni to umówię się z Tomkiem.-nienawidziła go,choć nawet nie znała tego chłopaka.
-No okej,a jak zadzwoni?
-To pójdziesz na imprezę i zabierzesz mła.-pokazała na siebie ,ruchem godnym Barbie.
-Jak umrę trzy razy.
-I tak cię znajdę tam na dole.-pokazała palcem podłogę.
-Okej.-odpowiedziałam wkurwiona.-Ale wychodzi na moje,bo nie ma mojego numeru.
-O ile się założysz?-podniosłam jedną brew.Dziewczyna już stała na drewnianej podłodze z granatowym telefonem w reku.
-Nie zrobisz tego.
-Emm..a jednak.
|
|
 |
|
-Jeśli myślisz o byciu ze sobą,tylko w kategoriach seksu i ciągłego migdalenia się,to jesteś bardzo krótkowzroczny. Współczuję Ci.
-Spojrzała na niego twardo,a w jej oczach mógł dostrzec iskierki wściekłości. Pomyślał,że w tej chwili wygląda na prawdę pięknie,zapragnął trzymać ją w ramionach i całować do utraty tchu.-Widocznie,o Tobie nikt nie myśli w tych kategoriach-odparł tylko z rozbawieniem. Dziewczyna pokręciła głową i odeszła. A on? On był zbyt dumny by za nią iść.
|
|
 |
|
niepokój wzrastał z każdą minutą, ale jednak coś mówiło jej by tam poszła. i porozmawiała, pierwszy raz prosto w oczy zapytała Go o coś zaje.biście dla niej ważnego.
|
|
 |
|
-Nie idę na wf, jeeebać szkooołe! :D yeeeeeeah men! Od razu lepiej! :-) /Uwielbiam ją! ♥
|
|
 |
|
Tak strasznie chciałabym, żebyś wkońcu mnie zaakceptował - szeptała dziewczyna, po raz kolejny siedząc na łóżku z chusteczkami w ręku. Dlaczego chłopak tak się zachowywał? Nie znosiła jego drugiego oblicza. Tego, w którym odzywała się jego zła strona. Kamienna twarz, i kamienne serce. Bawił się jej uczuciami. Tak naprawdę mógłby być jej największym wrogiem. Do poniżania i bawienia się, ale ona nie mogła. Nie umiała odpłacić się mu tym samym. Więc, dlaczego tak bardzo go potrzebuje ? Dlaczego wylewa przez niego potoki łez ? Czemu jej na nim tak bardzo zależy ? Sama nie znała odpowiedzi, ale kochała go, kochała jak nikogo innego. Bo wszystkiego czego potrzebowała, było to żeby i on potrzebował jej.
|
|
|
|