 |
|
Tak trudno jest zapomnieć o kimś kto sprawił, że nawet najgorszy dzień wydawał się nie być taki zły. o kimś kto umiał sprawić za pomocą kilku słów, że się uśmiechałam. o kimś, kto złamał mi serce.
|
|
 |
|
Za dużo myślę przed snem. Zbyt często o rozmowach, które nigdy się nie odbędą. Zbyt często o zdarzeniach, które pewnie nigdy nie będą miały miejsca. Zbyt często o miejscach, które przywołują wspomnienia. Zbyt często o ludziach, o których powinnam już dawno zapomnieć
|
|
 |
|
nie obchodzi mnie, czy jesteś czarny, biały, niski, wysoki, gruby, czy szczupły. Jeśli będziesz szanować mnie, ja będę szanować Ciebie.
|
|
 |
|
Cholerny koniec dnia z cholernym powrotem do domu. Wspaniałe powitanie z cholernymi pretensjami. Tysiące pytań bez cholernych odpowiedzi. Przekrwione, zmęczone oczy i podrapane gardło. Mam cholernie podrapane gardło, bo chciałam się pozbyć tej cholernej ciszy.
|
|
 |
|
mam kurewsko pogryzione wargi, które kurewsko pieką. a ja nadal je gryzę. tak do tej pierdolonej krwi.
|
|
 |
|
Zdecydowanie za bardzo przejmuję się życiem. Przecież i tak kiedyś umrę.
|
|
 |
|
"Ten romans to nie flirt na pokaz, jesteś śliczna nawet jak śmigasz w papilotach, i nawet gdy masz łzy w oczach."
|
|
 |
|
3... Minęło kilka godzin , dotarli na cmentarz, nie wiedziała w jakim celu, ale szła dalej, on był wszystkim tym czego potrzebowała, poszłaby za nim w ogień.. Następnego dnia w godzinach popołudniowych starsza kobieta znalazła ciało młodej dziewczyny przy grobie.. Przy grobie chłopaka, który zginął 2 dni wcześniej. Okazało się, że dziewczyna była strasznie przygnębiona, była słaba, jej psychika nie potrafiła ogarnąć tej całej sytuacji, postanowiła już na zawsze być ze swoim ukochanym. Pochowano ją przy nim, kilka dni po tym z ich grobów wyrosły dwie czerwone róże – tworząc serce, łączyło ich coś pięknego, bezgraniczna miłość, miłość aż po grób i jeszcze dłużej..
|
|
 |
|
2... Była prawie na miejscu, gdy przy fontannie ujrzała człowieka, jakby za mgłą, wystraszyła się. Mimo tego szła dalej, zdecydowanym krokiem, z odwagą. Była już w umówionym miejscu, po zarysie postaci, który widniał przed jej oczyma zaledwie kilkadziesiąt sekund temu nie było ani śladu. Usiadła na ławce,to była ich ławka, to tam się poznali, to tam podarowali sobie pierwszy pocałunek.. Wspomnienia wzięły górę, zaczęła płakać, to wszystko wracało.. W pewnym momencie usłyszała plusk wody, wolnym ruchem podniosła głowę w górę, to był on, to naprawdę był on. Nie wiedziała co ma myśleć, wstała z ławki i czym prędzej podeszła, aby go przytulić. Czuła się znów jak dawniej, muskając delikatnie jego wargi, wplatając palce w jego włosy, dotykając jego twarzy, czując go całą sobą, po prostu.. Złapali się za ręce i szli przed siebie, niewiadomo gdzie i po co...
|
|
 |
|
1.. Noc. Zegar wybił równą godzinę, ona nie mogła zasnąć, cały czas myślała o tym, co by było gdyby? Gdyby zdołała go uratować, gdyby wtedy tam była.. Gdyby to wszystko było tylko złym snem, którego treść nigdy nie miałaby miejsca w realnym świecie. Pragnęła go przytulić, poczuć jego oddech na swej szyi, poczuć szczęście. A jednak, on odszedł, a ona nie potrafiła się z tym pogodzić. Tęskniła za jego dłońmi, które tak czule dotykały jej twarzy, za uśmiechem, który potrafił poprawić nawet najgorszy humor, za tym poczuciem bezpieczeństwa.. Siedziała tak w swym oknie dobre kilkanaście godzin, ciągle mającnadzieję, że to co się zdarzyło jest nieprawdą. Piętnaście minut po czwartej nad ranem dostała sms’a z nieznajomego numeru : „ Za 10 minut, na ławce w parku przy fontannie.” Chcąc nie chcąc ubrała ciepła bluzę, trampki i wyszła z domu, przy wyjściu z klatki schodowej jeszcze chwilę się wahała, nie wiedziała, co może na nią czekać. W głębi duszy miała nadzieję, że to on, jej ukochany..
|
|
 |
|
Miałam nie płakać, odpuścić [ obiecywałam to kilka tysięcy razy ] lecz nigdy nie miałam w sobie wystarczająco tyle siły, aby spojrzeć mu w oczy i szczerze powiedzieć, że to koniec. Nie potrafiłam mu niczego odmówić, zawsze był numerem jeden i nikt więcej się nie liczył gdy on był przy mnie. Zawaliłam półrocze, straciłam mnóstwo kasy na esemesy do niego i co mi zostało teraz? Tak naprawdę nie zostało mi nic, straciłam już wszystko. Był sensem wszystkiego, śnił mi się po nocach, nieświadomie chodziłam w miejsca w których on mógłby być, wyłapywałam jego uśmiech na korytarzu, zgadzałam się na wszystko... Jednakże dzisiaj mówię STOP, inna osoba już dawno zostałaby przeze mnie skreślona. Muszę nauczyć się żyć bez niego, choć wiem że kompletnie tego nie potrafię, ale nie mogę dać sobą pomiatać. Zależy mi na nim, naprawdę mi zależy ale odpadam.
|
|
 |
|
Kiedyś zrozumiesz, ale wydaje mi się że będzie już za późno. Teraz widzę jaki jesteś naprawdę - cholerny egoista patrzący tylko na swoje szczęście. Ja wiem, że kiedyś do Ciebie dojdzie że tak naprawdę jesteśmy dla siebie stworzeni, że to ja byłam Twoim szczęściem, nie ona. Zobaczysz, że przyjdzie taki czas, że patrząc na nią będziesz szukał cząstki mnie... A mnie tam już nie będzie, bo Twój egoizm mnie zniszczy..
|
|
|
|