 |
|
Serce biło mi niemiłosiernie szybko, moja skóra drżała przy każdym Twoim delikatnym dotyku. Nigdy nie mogłam nad tym zapanować, to było silniejsze ode mnie. Twoje oczy, wpatrując się w moje i dostarczając im cudownego widoku, sprawiały, że znajdowałam się w zupełnie innym, lepszym wymiarze. Stanął czas. Chwila trwała cholernie długo, a Twój zapach otulał moje ciało, dostarczając mu energii. Nie liczyło się to, że zaraz odejdziesz do innej, robiąc z nią dokładnie to samo. Liczyło się tu i teraz.
|
|
 |
|
Twoją ładną figurą i ładnymi włosami nie zrekompensujesz braków w mózgu i dziecinnego charakteru, uwierz. A to, że idziesz sobie i pokażesz mi faka czy język, to tylko świadczy o Twojej głupocie, nie mojej, złociutka.
|
|
 |
|
Nieważne, co bym mówiła, robiła, pisała, pokazywała, to i tak ciągle będę kochać Ciebie, uwierz. Mimo, że od początku tylko "bywałeś" w naszym związku, ja i tak pragnęłam tylko Twojego szczęścia. I tak pozostało, wiesz? Mimo, że nie odzywasz się już dobrych parę miesięcy i zapewne masz już kolejne, tak samo naiwne, jak ja, to to i tak nie zniszczyło tego mojego uczucia. I pamiętaj, nie patrz na moje słowa, gesty. Spójrz mi w oczy. One powiedzą Ci tę prawdę. Że Cię ciągle kocham, draniu.
|
|
 |
|
to takie absurdalne uśmiechać się na widok tej laski z innym kolesiem. ta chora radość, że nie lokuje swojego zainteresowania wokół Niego. tego za którego bliskość byłabyś w stanie zabić.
|
|
 |
|
deszcz zacięcie uderzał o ulicę, chodnik, moje ciało. Jego sylwetka odznaczała się na tle światła latarni. przyspieszałam kroku z każdą sekundą, bojąc się, że nie zdążę, znów zniknie. w końcu mimo szpilek ruszyłam biegiem, a stukot wybijał bolesny rytm. dobyłam do Niego i mimowolnie zaczęłam prosić, żeby wrócił, dał nam kolejną szansę, chociaż spróbował, nie odpuszczał tak łatwo. głos z chwili na chwilę wygasał mi coraz bardziej, oczy łzawiły na dobre, całe ciało opanowały drgawki. wziął mnie w ramiona plącząc niezdarnie swoje dłonie w moich włosach. - cholera, jesteś taka ważna... - wyszeptał całując mnie w czoło.
|
|
 |
|
korzystając z tego, że moje dłonie wędrowały po Jego torsie chcąc odepchnąć jak najdalej od siebie, przyciągnął mnie jeszcze bliżej do swojego ciała. jednym ramieniem zamknął mnie w stalowym uścisku, a dłoń drugiej ręki złożył uroczyście po lewej stronie klatki piersiowej. - naprawię. naprawię to. zobaczysz. - obiecał.
|
|
 |
|
teraz już wszystko będzie wspaniale. zero problemów, niewiadomych, trudnych decyzji, błędów. nie będzie łez, bólu, cierpienia pod każdą inną postacią. i pokocham Cię. ze wzajemnością. dobrze?
|
|
 |
|
pogódź się ze świadomością, że nie potrafisz mnie zatrzymać.
|
|
 |
|
mi jest już obojętny, ale serce nadal cicho prosi o Jego obecność. głupie.
|
|
 |
|
dopóki nie będziesz miała ochoty rzucić się na Niego szarpiąc wściekle za koszulkę, jednocześnie pragnąc zacząć całować do utraty tchu - nie mów mi, że sobie nie radzisz.
|
|
 |
|
martwiłam się, nieraz zastanawiałam się czy u Niego wszystko gra, niekiedy już miałam włączone okienko rozmowy z Nim. ale zawsze rezygnowałam, bo ta chora duma, honor po tym co zrobił. i nagle pojawia się po niewytłumaczonej nieobecności na ostatniej godzinie, mija mnie z tym znajomym uśmiechem, który rozbija mimowolnie od środka, wita się. unoszę delikatnie kąciki ust, bełkoczę ciche 'hej', staram się postępować powoli, tak, żebym nie zauważył jak się cieszę na Jego widok, jednak od środka uświadamiam sobie, że tęskniłam. cholernie mocno tęskniłam.
|
|
 |
|
Oglądałam dziś film o Naszym papieżu na tvn. Kiedy pokazali właśnie tego prawdziwego Karola Wojtyłę, łzy same ciekły mi po policzkach. Od razu mama z bratem zaczęli się dziwnie patrzeć na mnie, na co mama jeszcze dodała ' Ej, Ty płaczesz? Taka silna jesteś, a teraz płaczesz?' No tak, płaczę. Jestem wrażliwą osobą, a odejście Papieża zabolało mnie jak każdego innego polaka. I ja się nie wstydzę łez, to są też uczucia.
|
|
|
|