 |
|
co by zorbił gdyby wiedział ? jak by zareagował ? co by pomyslał ?
|
|
 |
|
człowiek jak narkotyk uzaleznia swoją obecnością
|
|
 |
|
Nie proś mnie o uśmiech. Ja już nie potrafię..
|
|
 |
|
Nie bałeś się zabrać mi marzeń i pewności siebie, więc teraz nie bój się spytać czemu lecę na pysk..
|
|
 |
|
Dobij mnie bo już nic nie jestem warta..
|
|
 |
|
Chodź.. Opowiem Ci bajkę.. Dawno temu była sobie dziewczynka.. Była mała, drobna, ale mimo to miała wielkie serce. W jej oczach dostrzec można było małe ciepłe światełko. Była pierwsza do pomocy. Chciała zbawiać świat. Kochała innym oddawać siebie, nic nie oczekując w zamian. I wiesz.. Zabili ją ludzie. Zabrali jej nadzieję, wykorzystali dobre serce, zniszczyli światełko. Zdeptali jej chęć pomocy.. Kłamstwami i oszczerstwami, złym słowem i zawiścią wyrwali z niej dziecko i złudzenia. Z wyjątkowej osoby zrobili jedną z wielu..
|
|
 |
|
I zabiłam w sobie dziecko. Teraz jestem dorosłym człowiekiem. Bez złudzeń..
|
|
 |
|
Przestałam naprawiać świat, zbyt mocno dawał mi po dupie..
|
|
 |
|
Zmieniłam się.. Tak strasznie. Tak mocno. Już usta mi się nie śmieją. W oczach nie ma iskierek. Już nie piszę w pamiętniku. Już nie rzucam się z pomocą, nie próbuje naprawiać zła. To małe dziecko, które we mnie uwielbiałeś też odeszło.. Już mnie nie ma.. Jest jedynie mój cień. I wspomnienie tej osoby, którą kiedyś byłam..
|
|
 |
|
“Sumienia nie da się wyłączyć. Ja też tego nie potrafię. Parę razy próbowałem, bo i mnie dokucza czasami. Ale się nie da. Można je tylko na jakiś czas zagłuszyć. Najlepiej żyć z nim w zgodzie. Nawet pogadać z nim nie można. Poza tym trudno je napotkać. Siedzi ciągle gdzieś w Podświadomości. Najchętniej wyłazi w nocy.”
|
|
 |
|
“Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest taki sprytny mechanizm. Myślę, że przećwiczony wielokrotnie przez naturę. Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć.”
|
|
 |
|
"Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem. Jedna mówi: "Chcę stąd wyjść!", druga mówi: "Ja zostaję". Wiem, że to jest męczące nie tylko dla mnie. Lecz dla tych, którzy ze mną przebywają. Mówią: "Nie mogę znieść tych twoich humorów i zmian". Pewnie rację mają. Bo we mnie jest orkiestra, która grać razem rady nie daje. Jedna część zadowolona przyjmuje z pokorą wszystkie zmiany. Druga na to:"Pieprzę. Ja nie nadążam, wysiadam!". Czasami, więc zdarza się, że nie wiem, czego chcę. Jedna część mówi: "Jest dobrze". Druga mówi: "Jest tak źle."
|
|
|
|